Rządowi eksperci konfabulują na temat szczepionek!

Jak widzimy i słyszymy dookoła, zarówno znachorzy na etatach rządowych jak i telewizyjni eksperci medyczni, opowiadają banialuki na temat bezpieczeństwa preparatów, nazywanych szczepionkami przeciwko Stiupid-19. Nieuctwo tych ludzi promieniuje na kilometry. Wyraźnie widać, że punktem wyjścia ich awansów nie była wiedza, ale… sam musisz się domyśleć Dobry Człeku: CO?

Podam kilka przykładów niewiedzy tej kohorty marnującej ciężko zarobione pieniądze ludzi, na realizację swoich mniej lub bardziej idiotycznych pomysłów.

W Poniedziałek Świąteczny, na wszystkich kanałach telewizyjnych podano informację, że opracowano robota do naświetlania światłem ultrafioletowym przestrzeni publicznej w celu dezynfekcji.

Promieniowanie elektromagnetyczne o częstotliwości ultrafioletu w przeciągu 3-5 minut niszczy mikroby.

Każdy adept sztuki medycznej wie o tym wynalazku od 1906 roku i Nagrodzie Nobla przyznanej odkrywcy.

Ostatnio nawet naukowcy z Tel Awiwu donieśli, że koronawirusy giną w czasie 30 sekund naświetlania promieniowaniem ultrafioletowym.

Jest to najtańszy i najbezpieczniejszy sposób dezynfekcji, o czym wiadomo było od lat. W każdym szpitalu włączano na noc taką lampę ultrafioletową, do walki z mikrobami.

A tutaj ta kohorta doszła do tego wniosku, po roku pisania przeze mnie i przypominania nieukom.

Nieodparcie nasuwa się opowieść o wyginięciu dinozaurów. Jak taki dinozaur skaleczył się w ogon, to zanim informacja dotarła do mózgu, to już była sepsa i zwierzę ginęło.

 

Podobnie było z pulsoksymetrami.

 

Jak w marcu 2020 zaczęli straszyć niedotlenieniem ludzi chorych, napisałem, że wystarczy kupić pulsoksymetr i łatwo można to sprawdzić.

Po dwóch miesiącach rząd zakupił pulsoksymetry, rozsyłał je do szpitali i ratowników, a owi medycy na tej podstawie każdemu, nawet bezobjawowym osobom mierzyli stężenie tlenu.

Najwyraźniej ktoś z naczalstwa zwietrzył interes, ponieważ owe pulsoksymetry są tylko i wyłącznie gadżetami, a nie kalibrowanymi przyrządami mierniczymi.

Każdy może sam na sobie sprawdzić, że w zależności od palca do którego przypniemy urządzenie, wynik pomiaru jest różny. Decyduje grubość naskórka.

Pracownik fizyczny, np.: stolarz, szewc, rolnik, będą mieli dużo niższe wskazania, aniżeli praczka, czy aktorka.

 

Jeszcze raz powtarzam, te ogólnodostępne urządzenia zwane pulsoksymetrami, są tylko gadżetami do zabawy, a nie do wyrokowania o chorobie czy zdrowiu.

 

Podobnie elektroniczne termometry nie są urządzeniami kalibrowanymi i ich wskazania są tylko orientacyjne.

W zależności od miejsca przyłożenia i grubości skóry wynik pomiaru może być różny.

Stan naładowania baterii także może mieć wpływ na wynik pomiaru, a urządzenie nie posiada wskaźnika naładowania.

Zabawne jest więc patrzenie na poważne miny tych młodych adeptów eskulapa, dokonujących pomiarów temperatury.

Żadna z tych osóbek nie ma zielonego pojęcia o błędzie pomiaru i metodzie obliczania takiego błędu, czyli odchyleniu standardowym pomiędzy poszczególnymi termometrami.

Ale stoją na straży Stiupid-19 z bardzo wielkim zaangażowaniem, podobnie jak hunwejbini za czasów komunizmu, oczekując na swoją rewolucję kulturalną i nawet nie wiedzą, co oznacza pojęcie klasa przyrządu

A te elektroniczne urządzenia są po prostu pozaklasowe, ale oskubano kasę ubezpieczeń o kolejne miliony!

 

Od 100 lat wiadomo, że witamina D-3 ma istotny udział w utrzymywaniu naszej odporności.

 

Udowodniono bezspornie, że rak piersi, przydatków u kobiet, prostaty u mężczyzn, występuje tylko przy niskim poziomie witaminy 25 OHD w surowicy, czyli poniżej 30 ng.

Proszę o podanie mi nazwiska jednego ze znachorów rządowych, który by zwrócił uwagę na ten problem.

Wymyśliły owe nieuki hasełko: dystans, maseczki itp. głupoty! Zamiast po prostu powiedzieć ludziom:

musicie w naszej szerokości geograficznej codziennie się suplementować witaminą D-3 i K-2.

Zamiast tego, słyszymy idiotyzmy w rodzaju:

Jak jestem chory to biorę uderzeniową dawkę witaminy D-3 i witaminy C i po kilku dniach jestem zdrowy.

Branie witaminy w momencie gdy rozpoczyna się choroba, nie na wiele się zdaje!

Doustna aplikacja tych witamin swój efekt osiąga po kilku dniach, a więc w momencie, kiedy skutki działania wirusów są w pełni widoczne.

Już inż. Jerzy Zięba, przed laty przytaczał prace naukowe, że podawanie musi być systematyczne, a w momencie zakażenia, domięśniowe lub dożylne.

Medykom wiadomo o tym fakcie od 1954 roku, kiedy to lekarze amerykańscy udowodnili fakt likwidacji choroby zwanej polio, za pomocą dawek witaminy C podawanej domięśniowo lub dożylnie, co 4-6 godzin.

Ta wiedza, jak u dinozaurów, jeszcze nie dotarła do urzędników Ministerstwa i Izb Lekarskich.

Przypomnienie tej wiedzy spowodowało atak na J. Ziębę zarówno ministra od oświaty, lekarza z jakiejś tam przychodni w Warszawie, postawionego na stołku Ministra od Zdrowia jak również urzędników Naczelnej Izby Lekarskiej. Od razu uwidacznia się zależność.

 

A w teorii, izby lekarskie miały pilnować poziomu edukacji medyków.

 

W praktyce jest zupełnie odwrotnie. Największe głupoty w tej gazetowej akcji Stiupid-19 wyszły z gardeł przedstawicieli izb.

Przykładowo, przewodniczący Warszawskiej Izby, lekarz stomatologii, p. Jankowski apelował do ministerstwa o zwiększenie częstotliwości wykonywania tych bezwartościowych testów, które Światowa Organizacja Zdrowia zdyskwalifikowała w styczniu.

Prezes Izby prof. Matyja, zresztą chirurg, gardłował o konieczności noszenia maseczek, jakby zapomniał w jakim celu chirurdzy noszą owe maseczki.

Dodatkowo, skompromitowanego wielokrotnie dra Grzesiowskiego mianował ekspertem Izby od Stiupid-19.

A wiadomo, jak nietrafne były jego wszelkiego rodzaju wypowiedzi poczynając od świńskiej grypy, czy odry.

O tym, że zdecydowana większość tej kohorty zupełnie nie orientuje się w temacie w którym zabiera głos, świadczy unikanie tematu nanocząsteczek zawartych w tych preparatach Moderny czy Pfizera, stosowanych obecnie masowo w Polsce.

Przypomnę, każda z tych osób opowiada dyrdymały na temat jakości tych preparatów i ich bezpieczeństwa.

Tymczasem każdy jako tako kumaty medyk wie, że jest dokładnie inaczej.

To, że w ogóle medycy podają te preparaty, wynika bezpośrednio z gwałtownego obniżenia poziomu edukacji na uczelniach medycznych, po przemianowaniu ich na uniwersytety.

Technologia mRNA jest eksperymentem dostarczania, opartym na nanocząsteczkach lipidowych.

 

Ten system nigdy nie uzyskał zgody i nie został zatwierdzony do stosowania na ludziach.

 

Moderna w okresie ostatnich 10 lat nie wypuściła żadnego preparatu medycznego.

Dopiero dofinansowanie przez Pentagon i CIA kwotą 600 milionów dolarów pozwoliło jej na zaistnienie na rynku.

Otrzymanie kontraktów rządowych pozwoliło na osiągnięcie zysku rzędu 10 miliardów dolarów.

Zarówno preparaty  BioNTech – Pfizera jak i Moderna Covid-19 są wytwarzane w technologii informacyjnego mRNA.

MRNA działa poprzez przekształcenie komórek naszego organizmu w fabrykę, wytwarzającą coś tam. Problem polega na tym, że mRNA u ludzi jest bardzo nietrwałym związkiem i szybko się rozkłada.

Wymaga to specjalnego systemu dostarczania tego mRNA do komórek organizmu. Zarówno Moderna jak i Pfizer używają do tego celu nanocząsteczek lipidowych zawierających glikol polietylenowy PEG.

Sam musisz sprawdzić Szanowny Czytelniku, jakie działania ma ów glikol na człowieka!

Co robi przemysł? Owija się mRNA nanocząsteczkami lipidowymi LNP i taki preparat jest przenoszony do komórek. LNP jest peryglowany, czyli chemicznie  przyłączany do PEG w celu zwiększenia stabilności.

Wbrew temu co ględzi Komitet PAN, ta eksperymentowana terapia genowa mRNA i jej system dostarczania oparty na nanocząsteczkach lipidowych,

 

NIGDY NIE ZOSTAŁ ZATWIERDZONY DO STOSOWANIA U LUDZI!

 

Wymienione preparaty zostały zatwierdzone do stosowania w nagłych przypadkach. Definicja nagłego przypadku w chorobach zakaźnych nie została podana.

 

Tak więc stosowanie tych preparatów na zdrowych ludziach jest przestępstwem.

 

W związku ze stwierdzanymi na zwierzętach powikłaniami i ich śmiercią, Moderna zaprzestała eksperymentów w 2017 roku!!!

Moderna współpracuje z National Instytute of Allergy and Infectious Diseases, prowadzonej przez dra Fauciego, tego samego, który milionami dolarów finansował laboratorium broni biologicznej w Chinach od 2012 roku.

W momencie kiedy Anthony Fauci, w lutym 2020 roku przekazał informację o szczepionce na Covid-19 gotowej do badań klinicznych, wartość jego akcji wzrosła o 78.1%. To było jeszcze przed ogłoszeniem epidemii.

Prezes Moderny S. Bancel w 2016 roku twierdził, że opracowali lek na chorobę Criglera-Najjara  brak enzymu wątrobowego niezbędnego do rozkładu bilirubiny.

Już w 2017 ogłoszono, że badania zostają odłożone na czas nieokreślony z powodu powikłań.

Preparat był także oparty na technologii mRNA. Problem polega na tym, że:

terapie genowe i preparaty medyczne oparte na mRNA mogą aktywować jedną lub więcej odpowiedzi immunologicznych przeciwko jakimkolwiek i wszystkim składnikom produktu.

 

Może to powodować wykwit epidemii chorób immunologicznych.

 

Preparaty oparte na LNP nigdy nie były testowane na ludziach. Innymi słowy, jest to szeroko zakrojony eksperyment medyczny, bez zgody i wiedzy ludzi ogłupionych socjotechnikami.

Preparaty oparte na LNP łatwo mogą przechodzić barierę krew – mózg  i wchodzić do mózgu.

Dr Peters Marks, dyrektor Centrum Oceny Badań Biologicznych FDA,  już w 2018 roku zakwestionował bezpieczeństwo LNP:

nanocząsteczki lipidowe są łatwo wchłaniane przez mózg, ze względu na lipofilowy charakter… Te  nanostruktury muszą być intensywnie badane, aby pomyślnie przejść do etapu badań klinicznych.

Rzekoma szczepionka Stiupid-19 pobudza organizm do wytwarzania przeciwciał przeciwko białku podobnemu do syncytyny, które są niezbędne do różnych funkcji organizmu, w tym do tworzenia łożyska u kobiet w ciąży.

Syncytyna, to nazwa nadana endogennej otoczce retrowirusa gamma. Trafiając do mózgu może powodować stwardnienie rozsiane.

W petycji do Europejskiej Agencji Leków stwierdzono, że istnieje konieczność wstrzymania III fazy badań szczepionki mRNA firmy Pfizer z obawy, że jeżeli układ odpornościowy kobiet zacznie reagować na syncytynę, to mogą stać się one bezpłodne.

Czyli, wprowadzenie tych preparatów do Polski bez uprzednich badań, jest dalszym ciągiem szeroko zakrojonej akcji depopulacji ludności zgodnie z Raportem Rzymskim, mówiącym o redukcji ludności w Polsce do 15 300 000.

 

Kolejnym problemem z tymi preparatami są reakcje immunologiczne.

 

Wg listu dra Icana do FDA w artykule zatytułowanym Skutki uboczne szczepionki Covid-19 czego się spodziewać?, opublikowanym przez Johns Hopkins, stwierdzono:

Efekty uboczne były częstsze, po podaniu drugiej dawki.

Mamy polski przykład – śmierć aktora Krzysztofa Kowalewskiego. Biedaczysko zmarł w kilka dni po drugiej dawce.

Sądzę, że te kilka przykładów wyraźnie pokazuje jak niski jest poziom wiedzy merytorycznej tego Komitetu PAN od Genetyki, próbującym podejmować merytoryczną polemikę np. z prof. Zielińskim.

Niestety, to są właśnie pozostałości braku dekomunizacji i deubekizacji na uczelniach, po 1989 roku.

W podobny sposób premier Morawiecki stworzył sobie komitet doradczy z prof. Horbanem na czele.

Tylko dlaczego w nim tylu dwuetatowców, a reszcie to nie przeszkadza?

 

dr Jerzy Jaśkowski

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *