
Układ zamknięty na UWM i „durne tabelki”, które nagle stały się groźne
Pod moim wpisem o układzie zamkniętym na UWM rozgorzała dyskusja, która – zamiast cokolwiek wyjaśniać – odsłoniła jeszcze więcej. Z jednej strony mamy Niezależny Związek Zawodowy Pracowników UWM „PRAWDA”, który działa jawnie, podpisuje pisma i stawia pytania. Z drugiej – anonimowych komentatorów, którzy próbują odwrócić uwagę od sedna, domagając się od Związku „osiągnięć”, jakby był on zarządem uczelni, a nie tarczą dla pracowników. Ta wymiana „uprzejmości” mówi o układzie zamkniętym na UWM więcej, niż ktokolwiek planował.
⚖️ Związek zawodowy to nie rektorat
W komentarzach pojawił się zarzut, że związek zawodowy powinien wykazać „wymierne korzyści dla społeczności UWM”. To pokazuje jedno: kompletną nieznajomość prawa pracy.
Żaden z działających na UWM związków zawodowych: nie przyznaje awansów, nie ustala wynagrodzeń, nie tworzy regulaminów, nie poprawia warunków pracy, nie rozdaje nagród ani dodatków funkcyjnych, generalnie nie zarządza uczelnią. Od tego jest Pracodawca – czyli władze UWM.
Związek zawodowy PRAWDA ma inną rolę: bronić pracowników przed nadużyciami, patologiami i arbitralnością władzy. I właśnie dlatego jest niewygodny dla tych, którzy wolą, by nikt nie zaglądał im w papiery. To jest jeden z kluczowych mechanizmów, dzięki którym układ zamknięty na UWM może trwać latami.
📊 „Durne tabelki”, które wcale nie są durne
ZZP UWM PRAWDA odpowiedział na komentarze tekstem o „durnych tabelkach”. I trafia w punkt. Bo jeśli zwykłe pytanie:
komu realnie pomagano w awansie, a kto musiał radzić sobie sam?
wywołuje panikę, strach przed „armiami ludzi” i „kolejnymi petycjami”, to problemem nie jest pytanie. Problemem jest odpowiedź.
Tabelki nie oceniają dorobku naukowego. Pokazują coś innego: kto miał mentoring, kto miał plan rozwoju, kto miał wsparcie kierownictwa, a kto miał tylko prezentację i pusty dokument.
To właśnie jest układ zamknięty na UWM: jednym podstawia się drabinę, innym podwyższa poprzeczkę. Jedni mają ścieżkę wyłożoną dywanem, inni – szklany sufit, którego nie da się przebić, choćby nie wiem ile pracowali.
📜 Pisma kontra anonimowe insynuacje
Różnica jest zasadnicza: Komentarz anonimowy może sobie pozwolić na insynuacje, kpiny i „pytania”, które nic nie kosztują. Pismo związkowe musi mieć numer, datę, podpis i adresata.
ZZ PRAWDA wylicza konkretne działania: pisma do Rektora o regulaminy ocen, nagród i awansów; zawiadomienia do NIK, PKA, Ministerstwa Nauki, CBA, KOWR; pytania o dodatki funkcyjne i finansowanie studiów podyplomowych.
To nie są „opinie”. To są fakty, które zostawiają ślad. I właśnie dlatego budzą nerwowość – bo na nie trzeba odpowiedzieć, a odpowiedzi nie da się schować w szufladzie. Układ zamknięty na UWM nie lubi dokumentów, które można pokazać publicznie.
🗳️ Jeden głos kontra kilkadziesiąt pism
Anonimowy „pracownik” próbuje ośmieszyć związek faktem, że jego kandydat na Rektora dostał jeden głos. To ma być dowód „braku znaczenia”. Tymczasem PRAWDA odpowiada jasno: nie rozdaje pieniędzy; nie rozdaje nagród; nie buduje poparcia przysługami; nie działa „pod dyktando”.
Zamiast tego ma kilkadziesiąt pism w obronie konkretnych ludzi.
Organizacji, która „nic nie znaczy”, nikt nie poświęca tylu nerwów. A jednak – poświęcają. To też jest objaw układu zamkniętego na UWM: atakować tych, którzy zadają pytania, zamiast odpowiedzieć na same pytania.
🕵️ Anonimowość i odwaga – dwie różne sprawy
Każdy ma prawo pisać anonimowo. Ale trzeba powiedzieć to wprost: kto pisze anonimowo, ma mniejszą odpowiedzialność za słowo niż ten, kto podpisuje pisma i komentarze własnym nazwiskiem.
Związek zawodowy nie może być anonimowy. Redaktor Ku Prawdy – też nie jest. Komentarz bez podpisu, który innym wypomina „brak odwagi”, broni się sam. A raczej – nie broni.
W realiach układu zamkniętego na UWM odwaga polega na tym, że bierze się odpowiedzialność za pytania, które mogą komuś zepsuć komfort.
🔍 Układ zamknięty na UWM nie lubi pytań
Cała ta wymiana komentarzy pokazuje jedno: układ zamknięty na UWM nie boi się krytyki – bo krytykę można zignorować. Boi się pytań. Boi się dokumentów. Boi się tabel. Boi się jawności.
Dlatego reaguje nerwowo. Dlatego próbuje odwracać uwagę. Dlatego atakuje tych, którzy pytają. Ale prawda ma jedną cechę: gdy raz trafi na papier, nie da się jej odkręcić.
I właśnie dlatego warto pytać – o awanse, o dodatki, o nagrody, o mentoring, o plany rozwoju. Bo dopiero wtedy układ zamknięty na UWM przestaje być mglistym wrażeniem, a staje się czymś, co można pokazać czarno na białym. Czyż nie tak, Obserwatorze?

Na pytanie: „Co robi NZZP UWM w Olsztynie PRAWDA?” odpowiadam:
Oto jeden z przykładów: doprowadzenie do tego, że sprawą dotyczącą zarzutów niewłaściwych zachowań wobec studentów zainteresowała się prokuratura. Postępowanie zostało jednak umorzone. W mojej ocenie osoby zgłaszające sprawę zostały w trakcie postępowania na tyle zniechęcone i obciążone jego przebiegiem, że nie zdecydowały się zaskarżyć decyzji o umorzeniu do sądu.
Jednocześnie zwracam uwagę, że osoba, której dotyczyły zarzuty, nadal pracuje na uczelni i pełni funkcję w jednej z organizacji związkowych, uczestnicząc m.in. w negocjacjach z władzami Uniwersytetu. To budzi moje zdziwienie i sprzeciw.
Pozdrawiam,
Andrzej Bronisław Adamowicz
Dziękuję! Merytorycznie i w punkt „zarzutom” Obserwatora 😉
Podsumowując:
Dyskusja jest potrzebna, ale musi dotyczyć faktów, dokumentów i mechanizmów działania uczelni.
Nie będę na Ku Prawdzie promował personalnych wycieczek, anonimowych docinków ani prób rozmywania tematu.Jeśli ktoś ma konkretne dane, decyzje, dokumenty — zapraszam.
Jeśli ktoś chce przerzucać się insynuacjami — to nie tutaj.