Wojciech Ciesielski — legenda olsztyńskiej Solidarności. Wspomnienie i spotkanie w Olsztynie
Wojciech Ciesielski – legenda olsztyńskiej Solidarności – przybył na spotkanie na wózku inwalidzkim, po niedawnej amputacji nogi. A jednak to właśnie on emanował największą energią w całym „Sklepiku ze świętym spokojem”. Nie był załamany — wręcz przeciwnie, tryskał witalnością, jakby to on miał dodać sił wszystkim obecnym. Przyszło kilkanaście osób… ale ci, którzy przyszli, otrzymali coś, czego nie da się przeliczyć na liczby: żywą historię, opowiedzianą przez człowieka, który ją współtworzył i który zapłacił za nią cenę, o jakiej dziś łatwo zapomnieć.
🎙️ Prowadzący i bohater
Spotkanie poprowadził dziennikarz Radia Olsztyn, Mirosław Sochacki. Rozpoczął od kilku celnych osobistych wspomnień. Przypomniał, że dla jednych Wojtek był „wąsem”, dla innych „fiszką”, dla kolejnych – wymagającym wykładowcą. Ale dla Olsztyna jest kimś więcej: ikoną Solidarności, człowiekiem, który w kluczowym momencie historii potrafił zrobić to, czego inni się bali.
🧭 Świat, który odszedł
Wojciech Ciesielski zaczął od opowieści o swoim dzieciństwie w Inowrocławiu. O rodzinie nauczycielskiej, o dziadku – poloniście z czasów Galicji, o szkole, w której największym skandalem w 1932 roku było to, że uczennica:
zapomniała odpiąć broszkę.
To nie były anegdoty dla rozbawienia publiczności. To był świat, który ukształtował pokolenie zdolne do oporu — bez patosu, bez upiększeń. Świat, w którym obowiązek, kultura słowa i dyscyplina były czymś oczywistym.
✊ Narodziny olsztyńskiej Solidarności
Najciekawsze fragmenty spotkania dotyczyły początku olsztyńskiej Solidarności. Wojtek Ciesielski przywiózł ze sobą: oryginalne biuletyny strajkowe Stoczni Gdańskiej, statut związku „wywałkowany na stole”, protokół powstania MKZ Olsztyn z 29 września 1980 r., spisany ołówkiem. Opowiadał o tamtym chaosie:
Jedna komisja, druga, trzecia. Nikt o sobie nie wiedział.
Chaos był większy, niż dziś potrafimy sobie wyobrazić — i bardziej ludzki. I o strachu:
Część ludzi wycofała się natychmiast. Ze strachu.
To była historia bez patosu. Historia ludzi zwykłych, którzy robili rzeczy niezwykłe.
🕵️ Inwigilacja: codzienność pod nadzorem
Ciesielski przypomniał, jak wyglądała praca na uczelni pod okiem służb. „Opiekunowie”, naciski, próby ingerencji w komisje egzaminacyjne, przeglądanie dokumentów kandydatów. Wspominał studentów, którzy przyznawali się do współpracy ze służbami.
To nie były opowieści z teczek IPN. To były opowieści człowieka, który to widział.
🚔 Noc, która zostaje w człowieku na zawsze
Najbardziej poruszająca część spotkania dotyczyła internowania w stanie wojennym. Wojciech Ciesielski opowiadał o nocy zatrzymania 13 grudnia 1981 roku, o drodze przez Olsztyn, o momencie, gdy milicyjny samochód mijał cmentarz:
Co mogłem sobie pomyśleć? Jedziemy ulicą Cichą, widzę cmentarz. A ja siedzę z lufą pod brodą.
To nie była historia z książki — to było życie. W Iławie – zimno, przemoc, „tramwaj”, cele, oddziałowi, którzy bili kluczami. W Kwidzynie – jeszcze gorzej.
Po powrocie – śmierć matki „z wrażenia”, zakaz pracy, nękanie aż do 1987 roku. To nie była historia polityczna. To była historia człowieka.
🔧 Przedsiębiorczość z przymusu
Po zwolnieniu z internowania Ciesielski nie mógł wrócić na uczelnię. Założył więc zakład ślusarski w Szczęsnem i rozpoczął produkcję kapsli. Opowiadał o: prasie z Łowicza, blachach ocynkowanych, paście uszczelkowej z Krywałdu-Knurowa, piecu tunelowym z kuchenek turystycznych, napędzie taśmy z dźwigów kolejowych.
Dwadzieścia tysięcy kapsli dziennie. Ręcznie.
Bez prawa do błędu. Bez prawa do odpoczynku. A obok – kontrole SB, łapownictwo, zabezpieczenia podwórka, pies, maskowana studnia, ule. To gotowy scenariusz filmowy — ale to była rzeczywistość.
🎞️ Pamięć, która ocala
Wojciech Ciesielski na spotkaniu zaprezentował zgromadzonym swoje archiwalia: zdjęcia, biuletyny, protokoły, pamiątki, a przede wszystkim – filmy 8 mm Wiesława Chojnowskiego.
Unikatowe nagrania z olsztyńskich strajków, marszów, dożynek. Materiały telewizyjne zniknęły z archiwów — jakby nigdy nie istniały. Jakby ktoś je wygumkował. Dlatego jego prywatne zbiory są dziś bezcenne.
🧠 Pamięć, której nie wolno zgubić
Świadkowie historii odchodzą. Archiwa są niepełne. A pamięć o olsztyńskiej Solidarności może zniknąć tak samo, jak zniknęły telewizyjne materiały z lat 80. Bez ludzi takich jak Wojciech Ciesielski historia regionu zostałaby zredukowana do przypisu.
🕯️ Resume Ku Prawdzie
Wojciech Ciesielski mówił długo, barwnie, czasem z humorem, czasem z bólem. Ale najważniejsze było to, że mówił prawdę – tę, którą pamięta ciało, a nie tylko dokumenty.
To był wieczór z legendą. Ale przede wszystkim – wieczór z człowiekiem, który mimo choroby, bólu i amputacji wciąż tryska witalnością i niesie pamięć, której nie wolno zgubić.
A Ku Prawdzie zapisuje sobie za zasługę, że to spotkanie zostało utrwalone na taśmie filmowej ku… pamięci 😉
Dziękuję Panie Wojciechu 👍 🇵🇱 👍 Dużo zdrowia i optymizmu na dalsze lata życia życzę 🌹🌹🌹
Dziękuję! Przyłączam się do życzeń. Wojtku żyj nam 100 lat 🍾🍾🍾