Nie chcę popełnić samobójstwa!

Przedstawiam kolejne pytania, które padły na spotkaniu autorskim – 10 lutego w Olsztynie – i odpowiedzi jakich udzielił Wojciech Sumliński.

Komorowski wygrywa wybory. Kontynuuje pan dalej swoją pracę?

Wojciech Sumliński:

Nie wiem co będzie dalej. Ja jestem troszkę w sytuacji kogoś, kto wyszedł z okopu i idzie do przodu, i już nie ma możliwości zatrzymania się.

Mógłbym po zwycięstwie pana Komorowskiego wystąpić publicznie, poprosić moich serdecznych kolegów z Gazety Wyborczej np. Wojtka Czuchnowskiego o udzielenie wywiadu i powiedzieć, że to wszystko co robiłem przez te wiele lat, przepraszam za to, pan Prezydent Komorowski jest wspaniałą postacią i tym podobne brednie.

Oczywiście żartuję! Nic takiego nie nastąpi, bo mówiłem, pisałem absolutnie prawdę, i każde to zdanie, jestem w stanie udowodnić, przed każdym uczciwym sądem.

Ja ze swojego okopu wyszedłem już dawno temu. Po załamaniu, które przeżyłem w roku 2008, wyszedłem z tego szpitala paradoksalnie mocniejszy.

Z takim przekonaniem, że nigdy przenigdy, milion razy nigdy, już nie dam się złamać! Bez względu, co by nie było.

Uwierzyłem, że tragedia nie jest żadną karą, tylko wyzwaniem. Tak naprawdę, wszystkie bitwy, które toczymy w życiu, nawet te przegrane są po coś. Czegoś nas uczą.

W życiu nie ma przypadków. Ja w to uwierzyłem, że jest coś ważnego do pokazania, i że dopóki będę miał siły, to będę to robił.

Jeżeli wygra pan Bronisław Komorowski, to myślę, że to jest bardzo zły scenariusz dla Polski. Dla mnie osobiście na pewno też, bo jeżeli ktokolwiek jeszcze w tej chwili ma zahamowania, to po zwycięstwie Komorowskiego, tych zahamowań mieć już nie będzie. Na pewno. Układ się domknie.

Będzie to scenariusz dla mnie bardzo zły. Mogę się spodziewać różnych rzeczy. Będzie to scenariusz bardzo zły dla Polski. Mam nadzieję, że do tego nie dojdzie.

Niech pan przyrzeknie, że pan nie chce popełnić samobójstwa.

Przyrzekam. Nie chcę popełnić samobójstwa.

Gdybym pana szantażował, gdybym chciał pana wyłączyć, co pan zrobi?

Mam czworo dzieci i żonę. Każdy ma jakiś słaby punkt. Żona, dzieci to dla mnie wszystko co najświętsze, najważniejsze.

Nie wiem co bym zrobił. Wiem, że to co jest do zrobienia trzeba zrobić. Bardzo trudne pytanie. Bardzo ważne pytanie, za które dziękuję.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *