Władysław Wojtkowski: Kto weźmie w obronę ludzi krzywdzonych przez GOPS w Lubominie?

Władysławie, jaka jest Twoja prawda o Twoim życiu?

Władysław Wojtkowski:

Moja prawda jest bardzo długa. Przede wszystkim najgorszym problemem jest mój wzrok.

Wzrok straciłem przez nieudaczność lekarzy. Nie okulistów, a przez lekarza w Zakładzie Karnym w Kamińsku, który okazał się wyjątkowo podłą osobą. 

Artur W. był kierownikiem laboratorium. Wyjątkowo nie przypadliśmy sobie do gustu. Ten człowiek podważał opinie lekarzy okulistów. Zamieniał mi leki na takie, które nie mogły być podawane. 

Co z tego, że on się zwolnił z pracy, jak ja do dnia dzisiejszego nie wiem, czy będę miał szansę odzyskać wzrok. Po opuszczeniu Zakładu Karnego nie wiedziałem co z sobą zrobić. 

Następnym problemem był mój dom, do którego mam zakaz zbliżania się. Przez moją wspaniałą byłą żonę, która jest Świadkiem Jehowych.

Wymyśliła sobie, że zawrze ze mną związek małżeński, tylko po to, żeby mnie okraść. I tak się zdarza.

Ja wiem, że wszyscy myślą, że  Świadkowie Jehowi to wspaniali ludzie. Są wspaniali, ale nie wszyscy…

I dalej, przez ponad kwadrans, Władysław Wojtkowski przedstawia swoją prawdę o problemach, które wynikają nie tylko z nieudanego pożycia małżeńskiego.

Super ciekawie robi się, gdy Władysław Wojtkowski ocenia postępowanie – w jego sprawie – sędziów Sądu Rejonowego w Lidzbarku Warmińskim i opisuje to, co się dzieje w Gminnym Ośrodku Pomocy Społecznej w Lubominie.

Cała opowieść Władysława Wojtkowskiego skłoniła mnie do stwierdzenia:

Reasumując: apelujemy o pomoc ludzi dobrego serca i do władz, do dobrej zmiany, aby przyjrzała się przede wszystkim GOPS-owi w Lubominie.

Władysław Wojtkowski:

Może wreszcie ktoś przejrzy na oczy i przyjrzy się Sądom w Lidzbarku Warmińskim. Także paniom w GOPS-ie, które rozdzielają pieniądze dla ludzi takich jak ja.

Ja tylko mam przypadłość wzrokową, ale tam występują ludzie naprawdę psychicznie chorzy. 

Może ich ktoś weźmie w obronę, gdyż oni tam mają odbierane wszystko… a zwłaszcza pieniądze. 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *