Kim jestem?

STANISŁAW OLSZTYN from Olsztyn.  I’m fighting for truth.

Urodz­iłem się w Maciejow­ię­tach (powiat Goł­dap) niedaleko mostów — wiaduk­tów w Stańczykach. Maturę zdałem w Tech­nikum Rachunkowoś­ci Rol­nej w Ełku, obec­nym Zes­pole Szkół nr 6 im. M. Rata­ja. Edukację zakończyłem w 2006 roku na UW-M stu­di­a­mi pody­plo­mowy­mi. Od 1999 roku mieszkam, jak przys­toi szaradz­iś­cie — homon­i­mowo — w Olsz­tynie.

01.03.2014 r. Jeszcze przed­w­c­zo­raj, gdy­by ktoś powiedzi­ał, że będę blogerem, umarłbym ze śmiechu. A dzisi­aj proszę, mam stanow­cze postanowie­nie, że będę pisać. Nomen omen w Nar­o­dowy Dzień Pamię­ci Żołnierzy Wyk­lę­tych dokon­ałem pier­wszego wpisu. Jak chcę żyć, żyć z prawdą za pan brat, to muszę pisać.

Z chwilą rozpoczę­cia pisa­nia zde­cy­dowałem, że mój blog nie będzie blo­giem do załatwienia tylko jed­nej, bieżącej sprawy (zwol­nie­nie z pra­cy, wskutek napisa­nia Lis­tu otwartego do J. Dziewul­skiego). Moje doświad­cze­nie życiowe i moja wiedza, upoważ­ni­a­ją mnie do podzie­le­nia się swoi­mi prze­myśle­ni­a­mi ze społecznoś­cią, tą bliższą i dal­szą. Kto uzna moje poglądy za warte uwa­gi, tego zapraszam do popar­cia mnie, lub do kon­struk­ty­wnej dyskusji. Cel na obec­ną chwilę? Ku prawdzie… w Olsz­tynie i w Polsce! Mój blog nie będzie hagiografią, bo ja za świętego i jedynego nieomyl­nego się nie uważam.

Hasło, motto mojego blogu: Nigdy nie wierz temu, kto zawsze mówi prawdę Elias Canetti… i chyba wszystko jasne.

Jestem prze­cięt­nym człowiekiem potyka­ją­cym się o rafy życiowe. Popełniłem w życiu wiele błędów, skła­małem nie raz, i pewnie tak będzie do koń­ca moich dni. Wiem też, że jestem wrażli­wy na aro­gancję, pub­liczną obłudę, zakła­manie i lizu­sost­wo! W pra­cy den­er­wował mnie brak kom­pe­tencji — u tych na dole — ale w szczegól­noś­ci u tych na górze, którzy powin­ni świecić przykła­dem.Stach - Kim jestem (2)

Zan­im osądzisz, że jestem: idiotą/omnibusem, karierowiczem/fachowcem, oszołomem/normalnym człowiekiem szuka­ją­cym prawdy, poz­naj moją drogę ku Prawdzie. Przed wydaniem sądu zas­tanów się też, ile Ty zro­biłeś, by Two­je życie było drogą ku Prawdzie? Z góry dzięku­ję za spraw­iedli­wą ocenę. Tym co będą wyszy­dzać moją psy­che lub opluwać moje fizys, odpowiadam: takim mnie BÓG stworzył i dzięku­ję mu za to! A Ty człowieku popa­trz w lus­tro i jak nien­aw­idzisz ludzi, to pluj!

Tych, co chcą wiedzieć czy ja jestem czerwony, czy czarny, informuję, że Stanisław Olsztyn ma określone poglądy polityczne ale w życiu nie należał do żadnej partii, i obecnie równie krytycznie obserwuje tych z prawicy, lewicy i centrum.

Będę współpra­cow­ał z każdym mądrym, ucz­ci­wym człowiekiem w dąże­niu do prawdy. Będę pięt­nował każdego człowieka — urzęd­ni­ka, który zapom­i­na o naczel­nej zasadzie dobra ogól­nego, i w rzeczy­wis­toś­ci kieru­je się włas­nym intere­sem. Tak mi dopomóż WSZECHMOGĄCY!

Jeżeli masz dosyć sta­nia z boku i chcesz mnie poprzeć, lub zaman­i­festować swój sprze­ciw wobec moich poglądów, to proszę bądź akty­wny. Wchodź na mojego blo­ga, komen­tuj moje wpisy. Pub­liku­ję każdy komen­tarz, który w swo­jej treś­ci nie łamie prawa i nie obraża mnie, lub innego oby­wa­tela RP. Zamieszczę także “kon­trow­er­syjny” komen­tarz pod warunk­iem, że autor komen­tarza pod­pisze go imie­niem i nazwiskiem, które będę mógł zwery­fikować tele­fon­icznie lub mailowo. Jeżeli uznasz, że moje wpisy są warte rozpowszech­nienia, to podziel się nimi ze zna­jomy­mi, klika­jąc na odnośnik Udostęp­nij. Z góry DZIĘKUJĘ wszys­tkim za akty­wność.

Mate­ri­ały, których jestem autorem tj. artykuły, zdję­cia, filmy, rysun­ki moż­na kopi­ować i wyko­rzysty­wać do swoich celów, po poda­niu źródła ich pochodzenia, i uwzględ­nie­niu moich praw autors­kich, zgod­nie z Ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o praw­ie autorskim i prawach pokrewnych.

Kon­takt: olsztynkuprawdzie@gmail.com

ROBIĄC TAK NIEWIELE, MOŻESZ ZROBIĆ TAK WIELE!

Ku Prawdzie — czasopismo zarejestrowane Postanowieniem Sądu Okręgowego w Olsztynie, z dnia 19 maja 2015 roku. Wpisane do “Rejestru dzienników i czasopism” pod pozycją 927. Redaktor naczelny: Stanisław Olsztyn.

50 thoughts on “Kim jestem?

  • 23 grudnia 2016 at 19:15
    Permalink

    Nie zrozu­mi­ałeś Zofii, jej uwa­ga doty­czy zwróce­nia uwa­gi na to, żeby niko­go nie obrażać.Jeżeli coś jest prze­sadą to nie jest dobry humor.Pozdrawiam i życzę bło­gosław­ionych Świąt Nar­o­dzenia Pańskiego 🙂

    Reply
    • 23 grudnia 2016 at 19:24
      Permalink

      Dzięku­ję! Nie zrozu­mi­ałeś mnie 😉 Co dla jed­nego jest już prze­sadą, dla drugiego jest tylko… fraszką. I niech tak zostanie! Również życzę bło­gosław­ionych Świąt NP i… więcej luzu i humoru w te nad­chodzące świę­ta 🙂

      Reply
  • 21 grudnia 2016 at 23:19
    Permalink

    Co praw­da to prawda.Ale nie podoba­ją mi się głupie żar­ty z wiary, religii, księży i kościoła.Jest tyle dobrych przykładów i wzorów świę­tych, dusz­pasterzy i postaw chrześcijańskich.Nie wierzysz, two­ja ale szanuj wierzą­cych!

    Reply
    • 21 grudnia 2016 at 23:36
      Permalink

      Dzięku­ję! Już dawno się przekon­ałem, że ludzie są różni! Różne rzeczy ich den­er­wu­ją i różne śmieszą. Taki­mi nas Bóg stworzył i… chwała mu za to! Postawa chrześ­ci­jańs­ka, czy też wierzącego to — przede wszys­tkim — tol­er­anc­ja dla postawy innych ludzi. Ja wierzę w Boga ale nie w Koś­ciół, i dlat­ego nie widzę nic zdrożnego w humorach, które zamieszczam z okazji zbliża­ją­cych się świąt. Tobie Zofio pole­cam także więcej luzu… złość nic nie zmieni, a tylko szkodzi zdrow­iu złośni­ka 😉 Nie wiem jakich Ty znasz księży, ale ja w życiu poz­nałem i takich, co potrafili śmi­ać się z samych siebie, i to znacznie rubaszniej, niż ja na rysunkach, które zamieszczam na blogu. Mój blog nie służy krzewie­niu wiary a poszuki­wa­niu PRAWDY! W poszuki­wa­ni­ach PRAWDY na blogu poma­ga mi humor. Mam potwierdze­nie w wyroku sądowym, że postępu­ję zgod­nie z prawem… ale to mniej ważne. Postępu­ję zgod­nie ze swoim sum­ie­niem — to najważniejsze 😉

      Reply
  • 27 listopada 2016 at 23:37
    Permalink

    Witam , ja wal­czę z policją lub z mil­icją jak kto woli od 3 lat, byłem już zwal­ni­any chy­ba 5 razy ale mogę się mylić . na chwilę obec­ną sytu­ac­ja wyglą­da tak: zostałem wadli­wie zwol­niony w mar­cu 2015 roku , otrzy­małem świad­czenia itp oraz emery­turę , ale .….….… NSA wskazał że zostałem zwol­niony wadli­wie i nakazał cym­bałom napraw­ić błędy i napraw­ia­ją. Kole­jne zwol­nie­nie w listopadzie br . Ok. ter­az jest tak jak powin­no być ale zaczy­na­ją się schody , ZER drapie się w głowę bo wypłacił mi 16 tys zł emery­tu­ry, na pod­staw­ie doku­men­tacji od Mierzwy i spół­ki, i kto to ter­az ma odd­ać? kole­j­na sprawa , znowu trze­ba mi wypłacić wyrów­nanie odprawy 13- tkę mundurówkę za 2 lata itp. Rozkazy pra­wom­oc­ne a kasy mil­ic­ja nie wypła­ca, ZER już wstrzy­mał emery­turę. I co dalej? zas­tanaw­iam się czy nie złożyć na pseudo­gen­er­ała doniesienia o popełnie­niu przestępst­wa z art 231 kk. co o tym sądzi­cie ?

    Reply
    • 28 listopada 2016 at 00:08
      Permalink

      Dzięku­ję! Tomku, proszę o maila na adres olsztynkuprawdzie@gmail.com — a wtedy będę mógł zamieś­cić Twój komen­tarz jako wpis! Z pewnoś­cią wpis dotrze do wielu czytel­ników, a nie tylko tych odwiedza­ją­cych stronę “Kim jestem”. Warto Two­ją sprawę nagłośnić… dla przykładu. Poz­draw­iam i czekam na maila.

      Reply
  • 24 października 2016 at 19:49
    Permalink

    Dlaczego odrzu­ca Pan moj wpis doty­cza­cy artyku­lu p. kap­i­tana Grzedziel­skiego?

    Reply
    • 24 października 2016 at 22:11
      Permalink

      Dzięku­ję! Pole­cam ciut więcej spoko­ju i cier­pli­woś­ci. Niczego nie odrzu­cam… popołud­nie miałem dzisi­aj zajęte, do późnych godzin wiec­zornych i dlat­ego zatwierdz­iłem komen­tarz dopiero ter­az i na niego odpowiedzi­ałem 😉

      Reply
  • 24 października 2016 at 19:46
    Permalink

    Szanowny Panie, trafilem do tego por­talu dzie­ki artyku­lowi p. Jerzego Grzedziel­skiego emery­towanego kap­i­tana pasaz­er­s­kich linii lot­niczych pisza­cego o katas­trofie smolen­skiej. Dlat­ego poz­wo­lilem sobie na przes­lanie na Pan­s­ki por­tal kole­jnej opinii Kap­i­tana na tem­at tej katas­tro­fy . Otwier­a­jac Pan­s­ki por­tal nie zna­j­du­je tego tek­stu, prosze wiec o odpowiedz czy Pan tym tem­atem jest nadal zain­tere­sowany? Czy wobec bred­ni wyglaszanych przez Pana Min­is­tra Macierewicza warto opub­likowac glos rozsad­ku kom­pe­tent­nego pro­fesjon­al­isty od lata­nia. Czy­ta­jac tek­sty na Pan­skim por­talu odnosilem wraze­nie ze zalezy Panu na opini­ach ludzi ktorzy wiedza o czym mowia. czyz­by cos zmie­ni­lo sie ? Bard­zo bede sobie cenil Pan­s­ka odpowiedz w tej kwesti. Poz­draw­iam, Zyg­munt K. Kra­suc­ki

    Reply
    • 24 października 2016 at 22:08
      Permalink

      Dzięku­ję! Nie wiem gdzie “Zygy” wysyłałeś “kole­jną opinię” JG na tem­at katas­tro­fy smoleńskiej. Do mnie, na blog, nie dotarła i dlat­ego jej doty­chczas nie zamieś­ciłem. Chęt­nie to uczynię, jak skon­tak­tu­ję się z JG i on potwierdzi aut­en­ty­czność tej opinii. Poz­draw­iam i proszę na przyszłość, jak chcesz być trak­towany poważnie, o pisanie komen­tarzy pod pełnym i prawdzi­wym imie­niem i nazwiskiem, które mógłbym zwery­fikować.

      Reply
    • 25 października 2016 at 16:34
      Permalink

      Szanowny Panie, zapoz­nalem sie z Pan­skim blo­giem dzie­ki Kap­i­tanowi Grzedziel­skiemu i o Pan­s­kich dziala­ni­ach mam jak najlep­sza opinie. Kole­jny artykol Kap­i­tana opub­likowalem na ogol­no dostep­nej stron­ie face­booka i przes­lalem na Pan­s­ki adres inter­ne­towy jaki jest podany na Pana blogu. Nie rozu­miem dlaczego Pan imputu­je mi ukry­wanie sie pod nie wlas­nym nazwiskiem sko­ro podalem moj adres inter­ne­towy a moj pod­pis to “Zygy” uzy­wam we wszys­t­kich moich wpisach w internecie. Nie wiem dlaczego wspom­ni­any mate­r­i­al nie dotarl do Pan­skiego blo­ga? Dom­slam sie ze jest Pan oso­ba bard­zo zaje­ta i to nie tylko rozu­miem ale tez podzi­wiam. Oczy­wi­scie nie mam nmic prze­ci­wko aby Pan skon­tak­tow­al sie w omaw­ianej spraw­ie z Kap­i­tanem. Poz­draw­iam i nie mam do Pana zalu za kasli­wa uwage na moj tem­at.

      Reply
      • 25 października 2016 at 17:00
        Permalink

        Dzięku­ję! Niczego Tobie “Zygy” nie imputowałem a stwierdz­iłem fakt! “Zygy” był, jest i jak mi się wyda­je, zostanie… Twoim pseudon­imem. Twój wybór, który szanu­ję ale nie akcep­tu­ję, jako auto­ra wpisów na moim blogu. Jako redak­tor naczel­ny cza­sopis­ma “Ku Prawdzie” odpowiadam “głową” za tek­sty, które umieszczam na blogu i “muszę” znać imię i nazwisko auto­ra tek­stu i jego nami­ary. I tyle… sam adres mailowy, do tego nie wystar­czy 😉 Gdy “znam” aut­en­ty­czne dane auto­ra tek­stu, to wtedy oczy­wiś­cie pub­likowany tekst, może być pod­pisany pseudon­imem. Także komen­tarze “na grani­cy prawa” muszą być pod­pisane prawdzi­wy­mi dany­mi, inaczej takiego komen­tarza nie opub­liku­ję… bo nie mam ochoty na zwięk­sze­nie częs­totli­woś­ci kore­spon­dencji z… proku­ra­tora­mi. Dzięku­ję za doce­nie­nie mojej… pra­cy jako blogera. Tekst JG z pewnoś­cią opub­liku­ję… już wkrótce 😉

        Reply
      • 25 października 2016 at 19:35
        Permalink

        Szanowny Panie, pod moim pier­wszym wpisie pyta­ja­cym dlaczego tekst Kap[itana Grzedziel­skiego nie dotarl do Pan­skiego blo­ga, pod­pisalem sie: Zyg­munt K.Krasucki w miejs­cu “imie“wpisalem swo­ja ksy­we uzy­wana w kore­sponed­ncji inter­ne­towej wiec niczego nie ukry­walem i z calym sza­cunkiem dla Pan­skiej prze­zornosci nie moge zaak­cep­towac Pan­skiego pomowienia ze nie spel­nilem warunk­ow jawnosci kore­spon­den­ta. Cos jed­nak Panu sie pomylilo w oce­nie mojej akcji , zdaza sie w namale pra­cy kto­ra Pan wykonuje.Cieszy mnie ze zamierza Pan opub­likowac kole­jny tekst Kap­i­tana doty­cza­cy tej trag­icznej smolen­skiej katas­tro­fy kto­ra cyn­iczni wlo­daze Pol­s­ki tak hanieb­nie wyko­rzys­tu­ja dla oglu­pi­a­nia i poniza­nia godnosci rodzin ofi­ar katas­tro­fy szczegol­nie przez decyz­je ekshu­macji a to jest najwyzszy stopi­en para­noi i nie liczenia sie z uczu­ci­a­mi ludzi oplaku­ja­cych swoich blis­kich. Poz­draw­iam, Zyg­munt K. Kra­suc­ki

        Reply
        • 25 października 2016 at 19:47
          Permalink

          Dzięku­ję! Ja niczego, nigdy nie żądam od swoich czytel­ników, i ich nie… pomaw­iam! A “kore­spon­den­towi” staw­iam warun­ki a nie żądam 😉 Poz­draw­iam.

          Reply
        • 25 października 2016 at 22:13
          Permalink

          Szanowny Panie, jed­nak zakon­cze z Panem ten dyskurs bo jed­nak nada­je­my na roznych czestotli­wos­ci­ach. Jes­li Pan zechce komu­nikowac sie to prosze o korzys­tanie z mojego adresu e-mailowego. Poz­draw­iam i zycze sukce­sow ale pro­ponu­je troche poko­ry w oce­nie swoich kore­spon­den­tow.

          Reply
          • 25 października 2016 at 23:41
            Permalink

            Dzięku­ję! I serdecznie zapraszam do komen­towa­nia moich wpisów. Poz­draw­iam… z innej fali 😉

            Reply
  • 14 lipca 2016 at 12:17
    Permalink

    Witam. Jestem polic­jan­tem z Białegos­toku, ref­er­entem ze stop­niem sierż. sztab., w służ­bie pon­ad 10 lat. Przed­staw­ię krótkie streszcze­nie tego co mi się przy­trafiło. Od początku służ­by staram się wal­czyć z “betonem” w naszej insty­tucji, aby Polic­ja była tym do czego została stwor­zona, służyła oby­wa­telom a nie przepi­som. Obec­nie to przepis jest najważniejszy, cała służ­ba jest mu pod­porząd­kowana. Pon­ad­to liczą się statysty­ki a nie ludzie i ich cięż­ka pra­ca, nie liczy się też poprawa bez­pieczeńst­wa oby­wa­teli. Będąc w służ­bie kandy­dack­iej starzy polic­jan­ci pow­tarza­li aby nie bać się wyrażać włas­nego zda­nia, starać się zmieni­ać Policję na lep­sze, nie ule­gać bezkry­ty­cznie przełożonym. Mówili tak dlat­ego, że w przeszłoś­ci popełnili ten błąd, dla świętego spoko­ju siedzieli cicho godząc się z niespraw­iedli­woś­cią. Po służ­bie kandy­dack­iej naczel­nik pewnego wydzi­ału z Komendy Wojew­ódzkiej zapro­ponował mi pracę. Zapy­tałem dlaczego ja, odpowiedzi­ał, że niko­go nie znam, nie mam żad­nych zna­jo­moś­ci, takich ludzi potrze­bu­je. Zgodz­iłem się. Przez 6 lat pełniłem tam służbę, nie było żad­nych zas­trzeżeń co do mojej oso­by. Kilkukrot­nie otrzymy­wałem nawet nagrody pieniężne. Następ­nie nas­tał nowy naczel­nik który od samego początku mnie poniżał, ośmieszał przy innych, zwracał się do mnie z pog­a­rdą. Nie wiedzi­ałem o co mu chodzi. Atmos­fera w końcu stała się nie do wytrzy­ma­nia, zdes­per­owany pod­pisałem wniosek per­son­al­ny o prze­niesie­nie mnie do Komendy Miejskiej Policji w Białym­stoku, dokład­nie na jeden z komis­ari­atów. Byłem wtedy młody, zas­traszony, głupi i nie dys­ponowałem obec­ną wiedzą. Później dowiedzi­ałem się, że ww. naczel­nik wyko­rzys­tał w tym celu swo­je zna­jo­moś­ci w KMP i w komis­aria­cie, pon­ad­to na moje miejsce przyjął nowego polic­jan­ta, syna innego swo­jego zna­jomego. Zrozu­mi­ałem wtedy o co w tym wszys­tkim chodzi. Koledzy z wydzi­ału nagle przestali ze mną roz­maw­iać, stałem się dla nich trę­dowaty. Ciepła posad­ka zawsze wygra w tej fir­mie z wszelki­mi przy­jaź­ni­a­mi, zna­jo­moś­ci­a­mi. Myślałem aby zwró­cić się do związków zawodowych, jed­nak okaza­ło się, że w Białym­stoku są one fikcją. Jed­nym z prze­wod­niczą­cych jest ów naczel­nik. Następ­nie praw­ie cztery lata spędz­iłem w dochodzeniów­ce w komis­aria­cie. Od samego początku czułem, że mnie tam nie chcą. Zawsze dostawałem do prowadzenia najwięcej spraw w całym komis­aria­cie (i to nie rejestrówek), podrzu­cano mi przeter­mi­nowane dochodzenia z mnóst­wem niewyko­nanych czyn­noś­ci. Następ­nie zmuszano abym pisał notat­ki służbowe w których przyz­nawałbym się do błędów których nie popełniłem. Ja pisałem prawdę. Notat­ki lądowały w koszu, kaza­li mi je popraw­iać według ich dyk­tan­da. Zachowałem sobie kopie tych notatek, na wszel­ki wypadek. Udało mi się w ten sposób przetr­wać kil­ka lat, żyjąc w ciągłym stre­sie, niepewnoś­ci. Pra­ca zaczęła mnie prz­er­ażać, prz­er­ażał mnie kon­takt z przełożony­mi, każdy bowiem wiązał się z jakąś “zje­bką” i groźba­mi postępowa­nia dyscy­pli­narnego. Przy­taki­wałem licząc, że w końcu dadzą mi spokój. Nie dali. Pewnego dnia, jak prze­by­wałem na zwol­nie­niu z chorym na zapale­nie ucha 1,5 rocznym synem, przy­jechali do mnie kierown­ik z naczel­nikiem. Wpuś­ciłem ich do mieszka­nia, powiedzieli, że mają dla mnie jak­iś doku­ment do pod­pisa­nia. Następ­nie wyjęli wniosek per­son­al­ny p.o. naczel­ni­ka Wydzi­ału Patrolowo-Inter­wen­cyjnego KMP w Białym­stoku o prze­niesie­nie mnie do ww. wydzi­ału, kaza­li mi go pod­pisać. Bogaty o wcześniejsze doświad­czenia, odmówiłem im. Zaczęli mi groz­ić, że to polece­nie komen­dan­ta, że będę miał jakieś postępowa­nia i napiszą na mnie jak­iś papi­er. Powiedzi­ałem żeby pisali, nic nie pod­piszę i nie jestem zain­tere­sowany prze­niesie­niem. Kaza­łem im wyjść z mieszka­nia. Przez kil­ka tygod­ni nękali mnie tele­fon­icznie i oso­biś­cie w pra­cy, żebym pod­pisał ten wniosek. Wydzwa­niali także w cza­sie wol­nym od służ­by i w godz­i­nach późnowiec­zornych. Odmaw­iałem. W końcu dali mi spokój, sprawa przy­ci­chła na następ­ne kil­ka tygod­ni. Po powro­cie z urlopu, bez żad­nego ostrzeże­nia, dali mi rozkaz z rygorem naty­ch­mi­as­towej wykon­al­noś­ci przenoszą­cy mnie do WPI. Odwołałem się, jed­nak rygor zobow­iązy­wał do prze­niesienia pomi­mo odwoła­nia. Pełniłem służbę w patrolu. Po miesiącu Komen­dant Wojew­ódz­ki uchylił rozkaz Komen­dan­ta Miejskiego w całoś­ci. Teo­re­ty­cznie wró­ciłem na komis­ari­at. Od razu wysłano mnie na zaległy urlop (12 dni) oraz kazano wyko­rzys­tać zaległe nad­godziny (139), czego upor­czy­wie odmaw­iano mi odkąd trafiłem na komis­ari­at. Po wol­nym wró­ciłem do pra­cy. zawołał mnie do siebie komen­dant i przekazał rozkaz komen­dan­ta miejskiego powierza­ją­cy mi pełnie­nie obow­iązków w WPI. Powierze­nie to następowało z dniem mojego powro­tu do pra­cy, nie uprzed­zono mnie o tym, wcześniej zdążyłem już zabrać swo­je rzeczy z WPI. Mało tego, fig­urowałem na dwóch grafikach, tym z WPI i tym z komis­ariatu, uniemożli­wiono mi tym samym staw­ie­nie się do służ­by o cza­sie. Obec­nie dowiedzi­ałem się, że komen­dant miejs­ki wydał kole­jny rozkaz dla mnie, jestem jed­nak na wol­nym, odbiorę go po powro­cie do pra­cy. W ten oto sposób, kieru­jąc się oso­bisty­mi moty­wa­mi, wyko­rzys­tu­jąc zna­jo­moś­ci, bez żad­nego uza­sad­nienia i intere­su społecznego, komen­dant miejs­ki i jego pod­wład­ni usuwa­ją każdego kto ośmieli się wyrażać swo­je poglądy, zwró­cić im uwagę na niepraw­idłowoś­ci. Toczy się też prze­ci­wko mnie postępowanie dyscy­pli­narne, ponieważ pomogłem komuś będąc na wol­nym, wyle­gi­t­y­mowałem się przy tym. Dopa­trzyli się w tym naruszenia ety­ki zawodowej polic­jan­ta. Postępowanie wszczę­to z polece­nia komen­dan­ta miejskiego pomi­mo braku znamion jakiegokol­wiek naruszenia ety­ki czy też dyscy­pliny. Dodam, iż zdarzyło mi się wygrać w sądzie jed­ną sprawę prze­ci­wko Komendzie. Polic­jan­ci wiedzą co się dzieje w naszej komendzie jed­nak brak jest zgra­nia. Cały czas wal­czę samot­nie. Jak powiedzi­ał Edmund Burke „dla tri­um­fu zła potrze­ba tylko, żeby dobrzy ludzie nic nie robili”. Nieste­ty to właśnie się dzieje. Ubole­wam nad tym, że nie pomagamy ludziom tak jak powin­niśmy. Częs­to jest mi wstyd za kolegów którzy bezkry­ty­cznie słucha­ją pole­ceń przełożonych, nawet tych nier­acjon­al­nych, i dla statystyk a co za tym idzie wysokoś­ci pre­mii przełożonego (a ochłapów dla polic­jan­ta), pro­duku­ją “wyni­ki” nie mające częs­to nic wspól­nego z real­ny­mi zagroże­ni­a­mi, nie wpły­wa­ją w najm­niejszym stop­niu na poziom bez­pieczeńst­wa oby­wa­teli. Jed­nak aby coś zmienić w Policji potrze­ba starań nie tylko polic­jan­tów, oby­wa­tele również muszą reagować, inter­we­niować. Wieszanie psów na polic­jan­tach z najniższego szczebla, tych co chodzą na uli­cy, skar­gi na nich, wyład­owywanie złoś­ci nic nie zmieni ponieważ w tym orga­nizmie od bard­zo daw­na to głowa jest zep­su­ta. Nie daj­cie się zas­traszyć, korzys­ta­j­cie ze swoich uprawnień, miej­cie swo­je zdanie i broń­cie go. Wytr­wam, sko­rzys­tam z wszys­t­kich możli­woś­ci prawnie dopuszczal­nych, nie złamią mnie.

    Reply
    • 14 lipca 2016 at 12:59
      Permalink

      Dzięku­ję! Na taki komen­tarz czekałem od momen­tu założe­nia blogu! Nieste­ty, to co opisu­jesz jest “nor­mal­ną” prak­tyką w dzisiejszej Policji. Repub­li­ka kole­siów stoi pon­ad prawem, a to co zwierzch­ni­cy mówią ofic­jal­nie, ma się nijak do… prak­ty­ki! Związ­ki Zawodowe w Policji to fikc­ja, tak jak i BSW. Czekałem na zmi­any w Policji po dojś­ciu do władzy PiS. Okaza­ło się, że Jarosław Zielińs­ki nie ma bladego poję­cia o rzeczy­wistych prob­lemach for­ma­cji, którą nad­zoru­je. Twój komen­tarz zamieszczę jako wpis na blogu. Wąt­pię, żebyś uzyskał jakąkol­wiek pomoc od… kolegów czy zwierzch­ników. Two­ja diag­noza sytu­acji w środowisku jest traf­na w 100%. Postępu­ją z nami tak samo. Ja też wal­czę samot­nie, od chwili gdy Związ­ki Zawodowe ofic­jal­nie odcięły się od “wichrzy­ciela”. W komen­tarzu podałeś tyle danych, że ustal­e­nie Two­jego imienia i nazwiska nie nas­tręcza, żad­nych kłopotów… każde­mu, nie tylko służbom spec­jal­nym, dlat­ego proszę abyś… ofic­jal­nie ujawnił się. Wal­cz z otwartą przyłbicą… oni tego boją się najbardziej, bo sami ryją pod nami jak ślepe kre­ty. Odezwij się do mnie na face­booku a będę Two­ją his­torię pilo­tował. Mój blog cały czas zysku­je na poczyt­noś­ci, to może za Twoim przykła­dem pójdą inni i stworzymy… prawdzi­wy Związek Zawodowy — ruch krzy­wd­zonych przez stróżów prawa 😉 Pisząc szcz­erze, nie jesteś pier­wszym, który do mnie napisał o swoim losie, ale w Two­jej postaw­ie widzę… niezłom­ność, taką którą i ja posi­adam 😉 Na pohy­bel Paździo­chom! Poz­draw­iam i zapew­ni­am, że masz we mnie… współ­to­warzysza wal­ki!

      Reply
      • 4 września 2016 at 01:07
        Permalink

        Witam. Nie mam “fejsa”, kon­takt na e-mail. Obec­nie po raz dru­gi otrzy­małem rozkaz prze­jś­cia do WPI z rygorem naty­ch­mi­as­towej wykon­al­noś­ci. Po odwoła­niu do komen­dan­ta wojew­ódzkiego rozkaz tym razem został podtrzy­many pomi­mo takiego samego uza­sad­nienia, jedy­na różni­ca to to, że rozpisano je na 9 stron. Skar­ga do KGP natrafiła na mur, sprawa została przekazana do wydzi­ału kon­troli KWP w Białym­stoku. Z tegoż wydzi­ału otrzy­małem odpowiedź o brzmie­niu mniej więcej: “dlaczego się czepi­am, prze­cież komen­dan­ci mają pra­wo tak robić”. Jak­by zro­bili copy and paste z rozkazu — mnóst­wo artykułów z ustawy o Policji i nic poza tym. Pozostało mi około 3 tyg. na napisanie skar­gi do sądu. W trak­cie ostat­niej służ­by kon­trolował mnie naczel­nik WPI wraz z kierown­ikiem, nie zamel­dowałem się reg­u­laminowo i podob­no miałem jakieś błędy w zapisie notat­ni­ka, pon­ad­to przepy­tali mnie z przepisów pol­i­cyjnych. Naczel­nik kazał kierown­ikowi zro­bić mi “kolok­wium” z tych przepisów. Na koniec dodał, że z nie złoże­nia mel­dunku i błędów w notat­niku może mi zro­bić postępowanie dyscy­pli­narne a z niewiedzy nie dop­uś­cić do służ­by. Tym razem jed­nak, wspani­ałomyśl­nie mi daru­je, ale mam uważać, bo wycz­er­pałem już u niego lim­it. Nie da się nor­mal­nie pra­cow­ać. Co za betony, betonizm i żel­bet. Poz­draw­iam.

        Reply
        • 4 września 2016 at 12:17
          Permalink

          Dzięku­ję! “Żel­bet”? 😉 Z pewnoś­cią. To miałeś “ostate­czną roz­mowę ostrze­gaw­czą”. Ter­az będą uważnie Ci się przyglą­dać i wyko­rzys­ta­ją każdą okazję by się Ciebie pozbyć. Związ­ki zawodowe nie pomogą, tak jak i różnego rodza­ju rzeczni­cy: od praw człowieka, mob­bin­gu czy równego trak­towa­nia. Masz za sobą tylko… pra­wo 😉 Pole­cam walkę do koń­ca… wyro­ki ETPC w 99% są… spraw­iedli­we. Poz­draw­iam, trzy­mam kciu­ki i proszę o dal­sze infor­ma­c­je.

          Reply
          • 21 września 2016 at 15:50
            Permalink

            Witam ponown­ie. W postępowa­niu dyscy­pli­narnym zostałem uznany za win­nego ale łaskaw­ie odstą­pi­ono od ukara­nia mnie. Trzy­nast­ka przyszła będzie chud­sza nawet o 50%. Złożyłem skargę do sądu na rozkaz per­son­al­ny przenoszą­cy mnie z dochodzeń do patrolów­ki. Rozkaz ten narusza szereg przepisów zarówno KPA jak i Ustawy o Policji„ nie trze­ba być prawnikiem żeby to zauważyć. Orzecznict­wo sądów mi sprzy­ja, spędz­iłem wiele godzin czy­ta­jąc i anal­izu­jąc je. Główne zarzu­ty to przekrocze­nie ram uzna­nia, bez­za­sadne nadanie rygoru naty­ch­mi­as­towej wykon­al­noś­ci, błędne uznanie obu stanowisk za równorzędne ( ref­er­ent w patrolów­ce i ref­er­ent w dochodzeni­ach). W patrolu pracu­je mi się lżej niż w dochodzeni­ach, jed­nak nie o to w tym prze­cież chodzi. Decyzją kole­siów z KMP i KWP cofnęli mnie o 10 lat do tyłu, do służ­by od jakiej zaczy­nałem, do patrolu. W WPI oczy­wiś­cie spoko­ju mi nie dają, nieustan­nie “dla mojego dobra” kon­trolu­ją mnie w trak­cie służ­by, sprawdza­ją wyposaże­nie, odpy­tu­ją z przepisów pol­i­cyjnych, straszą postępowa­ni­a­mi dyscy­pli­narny­mi za niewiedzę i błędy w rozpisy­wa­niu notat­ni­ka służbowego, że pod­czas jed­nej z takich kon­troli nie złożyłem mel­dunku dla naczel­ni­ka (po pros­tu nie zauważyłem że siedzi w radiowozie). Obec­nie Komen­dant Miejs­ki kazał wszcząć czyn­noś­ci wyjaś­ni­a­jące prze­ci­wko mnie w spraw­ie rzekomych niepraw­idłowoś­ci jakie pow­stały pod­czas prowadzenia przeze mnie postępowań przy­go­towaw­czych w komis­aria­cie. Napisałem notatkę służbową z wyjaśnieni­a­mi. Myślę jed­nak, że szyku­je on kole­jne postępowanie dyscy­pli­narne. Akt kon­trol­nych, dowodów i innych rzeczy nie mogłem rozliczyć bo mi tego nie umożli­wili, z dnia na dzień zostałem prze­nie­siony do innej jed­nos­t­ki. Ciągły stres i obawa że mnie zwol­nią a wal­ka zda się na nic, wycz­er­pu­ją mnie. Pisałem do min­is­tra, moje pis­mo zostało zepch­nięte do KGP, następ­nie do KWP, tam z wydzi­ału kon­troli otrzy­małem odpowiedź, że prze­cież wszys­tko jest w porząd­ku, zgod­nie z prawem, nic się nie dzieje, o co mi w ogóle chodzi. Jed­nak jeszcze się nie pod­da­ję. Poz­draw­iam.

            Reply
            • 21 września 2016 at 17:33
              Permalink

              Dzięku­ję! Moja rada… bądź dziel­ny i prawy a wygrasz! Nikt z pewnoś­cią Ci nie mówił, że będzie lekko. Dro­ga służbowa w Policji to dro­ga donikąd! Przeczy­taj ten mój wpis z mar­ca 2014 roku. Poz­draw­iam i czekam na dal­sze infor­ma­c­je 😉

              Reply
    • 28 listopada 2016 at 16:06
      Permalink

      nie jesteś sam kolego , poz­draw­iam z Siemi­aty­cz

      Reply
      • 28 listopada 2016 at 16:24
        Permalink

        Dzięku­ję! Mam nadzieję, że z biegiem cza­su, będzie nas coraz więcej 😉 Poz­draw­iam Pod­lasie!

        Reply
  • 21 lutego 2016 at 21:56
    Permalink

    Na ostra­cyzm narażeni są wszyscy, którzy prezen­tu­ją inny punkt widzenia niż nakazu­je poprawność poli­ty­cz­na. Jestem pew­na, że nie jesteś osamot­niony w osamot­nie­niu! Miażdże­nie oby­wa­tela przez mach­inę sys­te­mu, w imię karykat­u­ral­nego prawa, z Kon­sty­tucją jako oręż prze­ciw niemu — jest dość powszech­ną prak­tyką. Żyje­my w cza­sach deklaraty­wnych praw, łamanych bez mrug­nię­cia okiem przez tych, którzy dzierżą władzę na wszys­t­kich jej poziomach! Prawni­cy nato­mi­ast niechęt­nie poma­ga­ją tym z łatą prze­granych (zae­tyki­etowanych słusznie czy też nie), którzy nie mogą zapłacić za ich usłu­gi. Trze­ba bard­zo dużo wewnętrznej deter­mi­nacji, by por­wać się na dochodze­nie prawdy przed sądem bez pomo­cy mece­nasa. Deter­mi­nacji lub wiedzy prawniczej, która doda pewnoś­ci siebie. Powodzenia.

    Reply
    • 21 lutego 2016 at 22:13
      Permalink

      Dzięku­ję! Najs­mut­niejsze w tym wszys­tkim, że pomoc prawni­ka, za którą zapłacisz, też na ogół zda­je się psu na budę, gdy wyrok jest ustalony z góry 😉 Do skutecznego stawa­nia przed sądem, bez pomo­cy prawni­ka upoważ­nia jedynie… praw­da! Do deter­mi­nacji zmusza… życie. Dzięku­ję za wspar­cie! Poz­draw­iam 🙂

      Reply
  • 31 stycznia 2016 at 08:13
    Permalink

    Oto jak moż­na pozostać sobą i nie pod­dać się wsze­chog­a­r­ni­a­jące­mu kon­formiz­mowi.
    Wyrazy podzi­wu — emi

    Reply
    • 31 stycznia 2016 at 14:23
      Permalink

      Dzięku­ję! Emi, ten Twój komen­tarz — napisany dzisi­aj — ma dla mnie pod­wójną wartość! Szczegóły mogę przekazać jak odezwiesz się do mnie na face­booku 😉 Poz­draw­iam Ciebie gorą­co, nieza­leżnie kim w rzeczy­wis­toś­ci jesteś!

      Reply
  • 6 listopada 2015 at 16:22
    Permalink

    jak na blog dzi­ała­ją­cy od 2015 roku to bard­zo dużo odwiedza­ją­cych

    Reply
    • 6 listopada 2015 at 17:38
      Permalink

      Dzięku­ję! Blog prowadzę od 01 mar­ca 2014 roku i z iloś­ci “odwiedzin” jestem bard­zo zad­owolony 😉 Dzięku­ję Wam wszys­tkim za… wier­ność 🙂

      Reply
    • 6 listopada 2015 at 13:08
      Permalink

      Dzięku­ję i … nawza­jem 🙂

      Reply
  • 15 października 2015 at 22:37
    Permalink

    Trafiłam tu przy­pad­kiem ale warto było, życze sukce­su bo praw­da zawsze sie obroni
    ale fakt,że cza­sem trze­ba na to poczekać.

    Reply
    • 16 października 2015 at 09:05
      Permalink

      Dzięku­ję! Praw­da z tru­dem prze­bi­ja się przez… zamordyzm, pry­watę i repub­li­ki kole­siów 😉

      Reply
    • 31 lipca 2015 at 15:27
      Permalink

      Dzięku­ję! To miłe, że nie zal­icza­sz mnie do osłów jucznych i niewol­ników! Poz­draw­iam.

      Reply
  • 16 maja 2015 at 21:27
    Permalink

    Sta­siu, imponu­jesz mi swo­ją siłą i wolą wal­ki o prawdę!
    Będę tu częś­ciej zaglą­dać.. i trzy­mam kciu­ki!!!
    Wspani­ały z Ciebie człowiek! Poz­draw­iam 🙂

    Reply
    • 16 maja 2015 at 21:46
      Permalink

      Dzięku­ję! O trwałość w “uczu­ciu” bard­zo proszę! Nic tak nie doda­je wiary w słuszność obranej dro­gi jak uznanie wśród zna­jomych, nawet tych poz­nanych tylko wirtu­al­nie. Mam nadzieję, że spotkamy się w realu na ścieżce: ku prawdzie 🙂 Poz­draw­iam 🙂

      Reply
      • 18 maja 2015 at 17:35
        Permalink

        Panie Stanisław­ie podzielam w 100% opinię Anny W.
        Nic w życiu nie dzieje się bez przy­czyny i myślę, że w Pana przy­pad­ku też tak było. Ter­az ma Pan inne zadanie do wyko­na­nia. Pana praw­da jest potrzeb­na w nowym roz­da­niu. Właśnie tacy ludzie, jak Pan powin­ni być w Sejmie. Proszę aby wziął Pan to pod rozwagę. Poz­draw­iam.

        Reply
        • 18 maja 2015 at 19:57
          Permalink

          Dzięku­ję! Rozważę głos nar­o­du 😉 Oczy­wiś­cie to żart. Poważnie rzecz ujmu­jąc, to jeszcze grubo przed wyb­o­ra­mi samorzą­dowy­mi kon­tak­towałem się z Pawłem Kuk­izem i trochę podysku­towal­iśmy na tem­aty poważne, nie tylko muzy­czne. Już wtedy byliśmy zgod­ni co do dwóch spraw: JOW-y jako sposób na oczyszcze­nie tego poli­ty­cznego szam­ba… i konieczność reform w Policji 🙂 Myślę, że moje wyk­sz­tałce­nie, zdobyte doświad­cze­nie zawodowe i życiowe, upoważ­ni­a­ją mnie do rozważe­nia star­tu w wyb­o­rach do Sej­mu. Poz­draw­iam.

          Reply
          • 3 maja 2016 at 06:22
            Permalink

            Good to find an expert who knows what he’s tailkng about!

            Reply
            • 3 maja 2016 at 09:42
              Permalink

              Thank You! Wel­come… all the time 😉

              Reply
  • 12 maja 2015 at 15:46
    Permalink

    Oby Było wiecej takich bojown­ikow o prawde w naszej Ojczyznie

    Reply
    • 12 maja 2015 at 15:54
      Permalink

      Dzięku­ję! Taki komen­tarz to… zas­trzyk adren­a­liny! Proszę o stałość w wiz­y­tach… o prawdę będę BOJOWAĆ do ostat­niej kro­pli potu 🙂 Poz­draw­iam!

      Reply
  • 28 marca 2015 at 10:01
    Permalink

    Witam Pana i dzięku­je, że jest o jed­nego człowieka więcej wal­czącego o prawdę w naszym szarym świecie. W świecie w którym szary człowiek jest jedynie po to by garstce “gwiazdek” z czer­wonego sztan­daru, mogło się powodz­ić. Nie obaw­iam się władzy, choć poniekąd powinienem, gdyż stra­ch potęgu­je czu­jność. Jed­nak wiedząc, że mam Kon­sty­tuc­je jako oręż w walce z rządzą­cy­mi, stra­ch mnie opuszcza. Może to i chore, ale wierzę i mam nadzieję, że Pol­s­ka przes­tanie być czer­wona, może nie za mojego życia, ale może za życia moich dzieci. poz­draw­iam.

    Reply
    • 28 marca 2015 at 11:19
      Permalink

      Dzięku­ję! Tego mi potrze­ba najbardziej! Potwierdzenia, że nie jestem sam! Ludzie są stłam­szeni! Wbrew temu, co się ofic­jal­nie pisze i mówi, zakła­manie pub­liczne i stra­ch o “miskę” powodu­ją, że apa­tia i bier­ność społeczeńst­wa jest więk­sza niż w PRL-u! Aro­ganc­ja i buta urzęd­ników — nie tylko tych wysok­iego szczebla — spraw­ia­ją, że z rzad­ka pojaw­ia się ktoś, kto zna­j­du­je w sobie odwagę by im “się sprze­ci­wić”, i pod­jąć z nimi walkę. Prawdzi­wą zdoby­czą demokracji jest Inter­net… Poz­draw­iam i proszę o stałe wiz­y­ty i komen­tarze 🙂

      Reply
  • 15 marca 2015 at 01:52
    Permalink

    Dzięku­ję Panu za pańską odwagę mądrość. Czy­ta­jąc Pana wypowiedzi jestem zbu­dowana i twierdzę , żę nie jest tak bard­zo żle sko­ro mamy tak świet­nych młodych Ludzi. łudzi ‚którzy umieją spo­jrzeć na siebie kry­ty­cznie. Z całego Ser­ca życzę Panu Wszelkiego DOBRA.

    Reply
    • 15 marca 2015 at 16:51
      Permalink

      Dzięku­ję! Bard­zo! Pani dzisiejszy komen­tarz, to dla mnie bom­ba ener­gety­cz­na przed sprawą karną, którą mam już wkrótce. Dzięku­ję za życzenia i tylko szko­da… że jed­nak ja nie mogę się już — nieste­ty — zal­iczać do ludzi młodych 😉 No chy­ba, że duchem! 🙂

      Reply
  • 12 lutego 2015 at 20:26
    Permalink

    Przy­pad­kowo natrafiłem na two­jego blo­ga dzisi­aj kiedy kurewsko cięż­ki dzień w pra­cy miałem uważam że kłamst­wem i nieprawdą było­by cię nazy­wać idiotą debilem czy kimś takim Dzięku­ję za danie mi sił które poz­wolą mi spo­jrzeć paru osobom pros­to w oczy bez lęku pier­wszy raz od paru lat

    Reply
    • 12 lutego 2015 at 21:10
      Permalink

      Dzięku­ję! To… budu­jące! Taki komen­tarz to zas­trzyk adren­a­liny dla orga­niz­mu człowieka dotkniętego ostra­cyzmem!

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *