Mój briefing. Naczelnik olsztyńskiego Biura Spraw Wewnętrznych wysłana na emeryturę!

Przepraszam zainteresowanych, że tak długo musieli czekać na ten wpis, ale cóż życie to nie tylko blog. Żeby mieć o czym pisać, nie wystarczą wspomnienia.

Wczoraj przesłałem do naszego Biura Spraw Wewnętrznych krótką wiadomość. Chodziło mi o to, czy już teraz – ktoś obeznany w tej dziedzinie – może stwierdzić, że ja publikując list otwarty do J. Dziewulskiego, złamałem prawo? Krótko mówiąc, dręczyło mnie pytanie:

Czy ja już jestem przestępcą?

Tak jak się spodziewałem, dzisiaj rano zadzwoniła do mnie Beata D. naczelnik olsztyńskiego BSW i zaprosiła na rozmowę. Oczywiście z zaproszenia skorzystałem i krótko po godzinie 9, byłem już w gabinecie pani naczelnik.

Rozmowa nie była nagrywana, co sobie wyjaśniliśmy na początku i obiecaliśmy wzajemnie, że żadnych istotnych wiadomości z tej rozmowy nie będziemy ujawniać.

Rozmowa była intensywna, rzeczowa i… emocjonalna! Oczywiście emocjonalna z mojej strony. To chyba rozumiecie, bo to ja byłem pacjentem, a pani naczelnik lekarzem mojej duszy!

Okazało się, że pani naczelnik jest takim dobrym słuchaczem, że doszło do moich bardzo intymnych zwierzeń. W trakcie rozmowy przypomniałem, że pracując w Komendzie Powiatowej Policji w Ostródzie, miałem bliski kontakt z BSW.

Moja błędna informacja doprowadziła do tego, że BSW dokonała osobistego przeszukania jednego z policjantów Oddziałów Prewencji Policji. Szczegółowo opiszę sytuację przy innej okazji.

Fakt jest faktem, że człowiek mógł się poczuć pokrzywdzony. Przeprosiłem go za to i powiedziałem, że jestem do jego dyspozycji. Jak chce może podać mnie do sądu. Przeprosiny przyjął i sprawę uważałem za załatwioną.

Jednak po 8 latach okazało się, że dalej ta sprawa leży mi na sercu. Gdy przypomniałem, że mogłem niesprawdzonymi informacjami skrzywdzić człowieka, normalnie gula zatkała mi gardło i popłakałem się!

Przeprosiłem panią naczelnik. Pani naczelnik taktownie zaproponowała lampkę koniaku. Ja oczywiście wypiłem i poczułem się znacznie lepiej… i kontynuowaliśmy rozmowę.

Rozmowa trwała prawie 2 godziny! I proszę mi wierzyć – ja mówiłem szczerze i pani naczelnik mówiła z pewnością szczerze. Dlaczego tak uważam?

Bo były to bardzo trafne spostrzeżenia pani naczelnik – między innymi – co do mojej osoby. I to były niezbyt miłe – dla mych uszu – uwagi, ale za które jestem bardzo wdzięczny pani naczelnik, bo dały mi dużo do myślenia!

PS. Z tym koniakiem to oczywiście moja fantazja zainspirowana wspomnieniem pani naczelnik, której bardzo dziękuję za ten… briefing!

PS. Mój briefing – Szczerość i serdeczność pani naczelnik skończyły się bardzo szybko. Gdy po tym wpisie, poprosiłem znów o rozmowę – niestety – pani naczelnik nie znalazła dla mnie czasu. Szefostwo przywołało panią naczelnik do szeregu! Ci, co myślą samodzielnie i okazują ciut serca innemu człowiekowi, nie zagrzeją w BSW miejsca, na żadnym stanowisku. BMW w cenie!

PS.  Jak się dowiedziałem, pani Beata D. naczelnik olsztyńskiego BSW już przestała być naczelnikiem. Mi pozostaje tylko wierzyć, mieć nadzieję, że moja sprawa do dymisji pani naczelnik się nie przyczyniła. Oficjalnie nikt tego nie potwierdzi! Republika kolesiów i zamordyzm w Policji w pełnej krasie!

PS. 01 grudnia 2015 r. – Po ostatniej wizycie w olsztyńskim BSW, dowiedziałem się z ust funkcjonariusza, że ostatnio zaszły u nich „kolosalne” zmiany. Ponoć nowe szefostwo przestało słuchać się komendanta wojewódzkiego i wybiło się na niepodległość! Naczelnik BSW nie melduje się codziennie u komendanta wojewódzkiego, a… co drugi dzień. Zatrzymania w KMP Olsztyn i dymisja J. Gdańskiego, to efekt zerwania się BSW ze smyczy. Szkoda, że tak późno, i że to… nieprawda!

 

4 myśli na temat “Mój briefing. Naczelnik olsztyńskiego Biura Spraw Wewnętrznych wysłana na emeryturę!

  • 3 grudnia 2015 o 02:42
    Permalink

    oj naiwny jesteś jeżeli wierzysz w prawdziwe zmiany w BSW mimo wszystko życzę sukcesu w walce z tymi karaluchami pozdrawiam

    Odpowiedz
    • 3 grudnia 2015 o 12:30
      Permalink

      Dziękuję! Cóż mi pozostało oprócz… wiary? Z wiarą jest tak samo u mnie jak z nadzieją u wszystkich… umrze razem ze mną 😉 Pozdrawiam!

      Odpowiedz
  • 6 marca 2014 o 06:19
    Permalink

    Myślisz Stanisławie, że Pani Naczelnik „przyłoży” się do sprawy zakupu sprzętów…. ?, ja bym przy tym nie obstawiał – ona też ma swoich przełożonych, a Ci… .

    Odpowiedz
    • 6 marca 2014 o 16:09
      Permalink

      Dziękuję. Spokojnie… tak jak się dowiedziłem swoimi kanałami sprawa jest w Wydziale Kontroli i muszę cierpliwie czekać na wynik „śledztwa”. Szkoda, że Komendant nie poczekał na ten wynik tylko skazał mnie bez rozważenia wszystkich plusów i minusów mojej 14-letniej pracy w firmie. Z panią Naczelnik miałem pouczający briefing. Pozdrawiam.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *