Osrane gacie. Pieśń o kalle!

Kończy się lato. Kończy się moja kolejna kuracja we Francji, i na jej zakończenie przeżywam… szok!

Wsuwam krewet­ki, słucham alter­naty­wnego radia i nagle słyszę pieśń, o moim wspani­ałym opo­nen­cie, logistyku wymar­zonym dla dzi­ad­owskiego gar­ni­zonu — określe­nie Józe­fa Gdańskiego — Adamie Kalle.

Nor­mal­nie zdębi­ałem, gdy posłuchałem tek­stu utworu DJ Łysy. Chy­ba napiszę do niego, by się upewnić, że to Adam Kall był inspiracją dla jego tek­stu.

Tekst tego arcy­dzieła DJ Łysego jest bardziej bezpośred­ni, niż moje określe­nia użyte w  Liś­cie otwartym do J. Dziewul­skiego.

Kto ma jakieś skrupuły — nie ufa, że to jest język pol­s­ki — to proszę nie włączać odt­warza­nia tego utworu. Słuchanie doz­wolone od 18 lat 😉

Osrane gacie. Adamie Kalle — koniecznie odtwórz sobie ten utwór, i to  na kinie domowym z sześcioma głośnikami — będzie cię walić w 3D 😉 Do wspólnego słuchania zaproś kobietę twoich marzeń, którą serdecznie pozdrawiam.

 

 

2 thoughts on “Osrane gacie. Pieśń o kalle!

  • 30 listopada 2018 at 14:14
    Permalink

    Nie wiem doprawdy skąd u Ciebie taka negaty­w­na opinia o Kalle…

    Reply
    • 30 listopada 2018 at 17:02
      Permalink

      Dzięku­ję! Doprawdy… sam nie wiem! 😉 Toć to typowy Paździoch 😉

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *