Epidemia będzie trwała długo, bo jest to w interesie ekspertów rządowych!

Starsi i mądrzejsi wpadli na pomysł wprowadzenia nowych, totalitarnych przepisów prawnych pod pretekstem ochrony zdrowia ludności. Nie jest to nic nowego, ponieważ od 200 lat wszelkie tzw. epidemie wybuchają po szczepieniach, albo katastrofalnym niedbalstwie higieniczno-inżynieryjnym. Opracowany prawdopodobnie przez Instytut Tavistock – obecnie NATO – program, był realizowany przez ostatnie 100 lat.

Już to opisałem wcześniej, więc teraz opiszę tylko metodę wprowadzenia stanu epidemii w naszym biednym kraju.

Najpierw rząd warszawski – po otrzymaniu odpowiednich instrukcji z City – wprowadził uchwałę, pozwalającą dowolne rozporządzanie finansami pod przykrywką walki z niezidentyfikowanym zagrożeniem, zwanym wirusem COVID.

Pozwoliło to na zawieszenie części art. Konstytucji oraz pomimo nie wyizolowania wirusa, okradać społeczeństwo.

Dlaczego w bardzo krótkim okresie czasie, ponad 150 000 medyków potulnie przyjęła te banialuki?

To proste. Szpitale i ośrodki zdrowia były od prawie 30 lat na garnuszku NFZ, czyli miały podpisane kontrakty na wykonanie pewnych usług medycznych.

W związku z ogłoszeniem stanu epidemii, rząd warszawski pozamykał ośrodki zdrowia. Jest to kosmiczna głupota, aby w czasie epidemii utrudnić dotarcie do pomocy medycznej.

Do tej pory nigdzie na świecie tak nie postępowano.

Wręcz przeciwnie, w okresie epidemii ośrodki zdrowia były zawsze otwarte 24 godziny na dobę, przez 7 dni w tygodniu.

To zamykanie ośrodków zdrowia, spowodowało oczywiście zmniejszenie dopływu forsy do instytucji, a więc utrudnienie w wypłatach dla personelu.

Zawsze jak się chce rządzić, używa się kija i marchewki.

Kijem było zamykanie „przychodni”. Co było marchewką? Rząd warszawski przeznaczył kilkakrotnie wyższe kwoty za tzw. łóżko-dzień i kontakty z wirusem.

Normalnie szpital otrzymywał ok. 100 – 150 złotych za tzw. osobodniówkę.

Jeżeli natomiast lekarz wpisał magiczne słówko COVID to osobodzień wzrastał do kilkuset złotych, a w tych prowizorycznych szpitalach do ponad 500 złotych!

Opłata ryczałtowa za samą gotowość do pracy w szpitalu tymczasowym wynosi 822, 42 zł. Za leczenie jednego chorego przez jeden dzień szpital taki dostanie 2026,40 zł.

Jeżeli do łóżka przystawi się respirator, to opłata  wzrasta do 3773,70 zł. [za dobową dostępność do respiratora!!!]. Jeżeli natomiast podłączy się chorego do respiratora, to opłata wzrasta do 4321,14 złotych, za osobodzień.

Za postawienie namiotu segregacji przed szpitalem, NFZ płaci 18 299 złotych za każdy dzień stania takiego namiotu!

Opłaty te zatwierdziła Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji, 3 listopada 2020 roku.

Tak więc widzisz Dobry Człeku, że pieniądze przeznaczone normalnie na leczenie chorych ludzi, przeznacza się na pokrycie kosztów utrzymania tych stadionowych szpitali.

Nie jest to nic nowego.

Podobny system okradania systemu zdrowia zastosowano już na początku lat 70.

W latach 60. tzw. pijaczków zaopatrywaliśmy w ambulatorium, kładliśmy na materacach w pokoju obserwacyjnym i następnego dnia, po przebadaniu i braku wskazań wypuszczaliśmy do domu.

Po wydarzeniach grudniowych zmieniono system. Każdego pijaczka przyjmowaliśmy do Kliniki, postępowaliśmy podobnie jak poprzednio, ale następnego dnia dokonywaliśmy wypisu i ZUS zaliczał nam dwie doby.

Szczególnie po znanych imieninach Józefa, Jana, dochód Kliniki znacząco wzrastał. Z wyjątkiem biurokracji, tj. wypisywania historii chorób nic się nie zmieniło!

Obecnie, po 50 latach, zastosowano ten sam mechanizm.

W celu uprawdopodobnienia sytuacji, jako tzw. ekspertów pokazuje się epidemiologów, zakaźników, i rozmaitej jakości znachorów, czyli osoby żywotnie zainteresowane w takim podziale środków NFZ.

Jak można za nic dostać tysiące co miesiąc, to dlaczego ich nie brać?

Dziennie wykonują ok. 60.000 testów. To znaczy, że koszt wykonania tych testów to ok. 6.200.000 złotych dziennie. Komuś te pieniądze musiano ukraść.

Rząd warszawski zakupuje masowo tzw. testy, których wartość jest zerowa.

Ponad 90% wyników jest fałszywie dodatnich.

W tym celu rząd zmienił definicję pojęcia dodatni wynik testu, na zachorowanie.

Można  z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością stwierdzić, że dziennie przy ok. 20.000 dodatnich testów tak naprawdę chorych może być ok. 200.

W tym samym czasie nie zachorowało na grypę kilka tysięcy osób! To istny cud rządu warszawskiego.

Minister od Zdrowia twierdzi, że trzeba zakupić 31 milionów szczepionki na nie wiadomo na co?!

Ale trudno mu się dziwić – z zawodu ekonomista – myśli o zysku dla właściciela. Uszczupli to budżet Służby Zdrowia o kolejne miliardy.

Zadłużenie Polski wynosi już trzy biliony dziewięćset siedemdziesiąt miliardów dolarów, czyli ponad 16 bilionów złotych, tj, ponad 40 letni budżet państwa!

Epidemia będzie trwała długo, długo i jeszcze dłużej, bo jest to w interesie ekspertów rządowych i nie tylko!

Jerzy Jaśkowski

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *