Niezgoda rodziców na szczepienie dziecka jest zasadna!

Lekarze położnictwa szpitala w Białogardzie, złożyli do sądu donos z żądaniem pozbawienia praw rodzicielskich rodziców dopiero co urodzonego dziecka. Przyczyną takiego postępowania było – wersja gazetowa – niewyrażenie zgody na podanie bezpośrednio po urodzeniu szczepionki przeciw gruźlicy i innych, oraz witaminy K-1. Sąd już po 24 godzinach pozbawił rodziców praw rodzicielskich, łamiąc wszelkie procedury prawne obowiązujące do tej pory w Polsce.

Mass media rozdmuchały całą sprawę nieomal do histerii. Zdziwienie budzi fakt ukrywania nazwisk: sędziego, który wydał bezprecedensowy wyrok i lekarzy, którzy podpisali się pod donosem.

Na jakiej podstawie sędzia wydał wyrok w 24 godziny po urodzeniu się dziecka, kiedy to żadne wyniki badań nie były znane, o ile w ogóle je wykonano?

Nie zbadano nawet przeciwciał na choroby, na które chciano zaszczepić niemowlaka. Nie przeprowadzono badań na nosicielstwo matki.

Oddano niemowlaka w ręce kuratora, zupełnie zielonego pod względem medycznym.

Żaden kurator nie podpisuje zobowiązania, że w przypadku choroby, lub inwalidztwa, poniesie koszty leczenia, czy rehabilitacji.

Bezimienny jest sędzia – w czasach stalinowskich także ukrywano nazwiska sędziów – a przecież wg mediów, takie postępowanie powinno być powodem do chwały.

Jak widzimy na filmach, w każdym demokratycznym sądzie, sędzia ma metalową tabliczkę ze swoim nazwiskiem na stole sędziowskim, aby wszyscy mogli to wiedzieć.

Ostatecznie nie jest to nic dziwnego. W Polsce sędziowie wydają wyroki po telefonicznych instrukcjach!

Ten nieznany z nazwiska sędzia ułatwił sobie sprawę, nie przesłuchując rodziców ani świadków. Jest to skandal, ponieważ rodzice byli obecni w szpitalu.

Rodzicom nie zapewniono minimalnego prawa do obrony. Nie pozwolono i nie dopuszczono adwokata.

A minister Zbigniew Ziobro twierdzi, że zaprowadzi prawo w systemie sprawiedliwości.

Do dnia dzisiejszego ów bohaterski inaczej sędzia, nie został zawieszony w swoich prawach. Nawet taki wniosek nie został złożony. Niestety, ludzi gnębią drobne sprawy, a nie wielkie.

Innymi słowy, nie ma podstawowych praw! Konstytucja i podpisane przez kolejne rządy deklaracje międzynarodowe, prawa unijne są tylko bezwartościowymi papierkami.

Polscy obywatele muszą tylko płacić podatki w formie np. przymusowych szczepień. W żadnym kraju europejskim nie ma przymusu i sądy nie ingerują w podobne sprawy, z wyjątkiem krajów postkomunistycznych.

Bardzo ważnym aspektem tej sprawy jest problem medyczny. Występujący przed kamerami osobnik w białym fartuchu opowiadał rzeczy sprzeczne z tym, co mówił ojciec dziecka. W prasie nie podano nazwiska tego rzecznika interesów korporacji farmaceutycznych.

Gdyby to był lekarz, to podałby parametry medyczne: np. ile punktów w skali Apgar otrzymało dziecko po urodzeniu?

Dlaczego rodzicom podano, że dziecko urodziło się o czasie, a potem w telewizji zaprzeczono temu podając, że dziecko było wcześniakiem?

Czyżby lekarze tego szpitala świadomie kłamali przed kamerami? To już jest sprawa prokuratorska i Krajowy Prokurator powinien się tym zająć.

Na miejscowych przedstawicieli prawa bowiem, jak wynika z publikowanych materiałów, nie ma co liczyć.

To, że rodzice nie wyrazili zgody na szczepienie dziecka w 4 godziny po urodzeniu, jest jak najbardziej prawidłowe.

Tylko dwa postkomunistyczne kraje, Polska i Bułgaria, stosują takie masowe trucie swoich dzieci.

Sprawa rodziny z Białogardu jest także ewidentnym dowodem, jak upada edukacja, czyli oświata w Polsce.

Takie są skutki tresury na zreformowanych po 1989 roku studiach medycznych. Studenci  nie zdobywają wiedzy, a studiują procedury, które uwalniają od myślenia.

Jeżeli Minister Zdrowia dopuścił do stosowania preparat o nazwie witamina K, a do dnia dzisiejszego oficjalna ulotka firmowa nie została przetłumaczona, to jest to sprawa prokuratorska.

Wszystkie preparaty znajdujące się na rynku polskim muszą MIEĆ INSTRUKCJĘ PO POLSKU!

Poza tym, chciałbym przypomnieć, że do lat 80. nikt nie podawał witaminy K po urodzeniu niemowlakom. I nic się nie działo złego.

Brak jest polskiego piśmiennictwa o stanie dzieci – po 5 czy 10 latach – które otrzymały iniekcje witaminy K.

Brak także jakichkolwiek wyników badań dzieci, które otrzymały w pierwszym roku życia te szczepionki.

Brak wyników badań: jaki jest ich iloraz inteligencji, wyniki w nauce itd?

A obecnie dziecko otrzymuje już 13 szczepionek, kiedy to jedno pokolenie wstecz otrzymywało tylko 3-4… a interes szczepionkarski się kręci.

Czy sędzia i władze szpitala poniosą konsekwencje swojego postępowania?

Ciekawe będzie także zachowanie się Izby Lekarskiej, która podobno ma stać na straży etyki lekarzy. Przysięga Hipokratesa mówi bowiem wyraźnie:

Nigdy nie podam trucizny…

W świetle zawartości aluminium w szczepionkach jest to ewidentnie łamane!

W tym przypadku występujący w TV medycy wyraźnie kłamali.

Tak wiec po sprawie kujawskiej, jest to druga próba zastraszenia ludności polskiej przez koncerny.

Dr n. m. Jerzy Jaśkowski

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *