Szczepienia sprzyjają rozprzestrzenianiu się epidemii!

Już od 1764 roku wiadomo, że szczepienia sprzyjają rozszerzaniu się epidemii. Ówczesny Autor przeanalizował liczbę zgonów w okresie 38 lat, sprzed daty wprowadzenia szczepień, oraz z kolejnych 38 lat po wprowadzeniu szczepień. Okazało się, że liczba zgonów z powodu ospy nie tylko nie zmalała, ale znacząco wzrosła.

Wykonano także eksperymenty na zwierzętach, które wykazały całkowitą nieskuteczność szczepień. Stwierdzono wprost: uważanie, że szczepienia zapobiegają epidemii jest tak samo prawdziwe, jak fakt noszenia parasola zapobiegającego opadom deszczu. Niestety, ta podstawowa wiedza nadal nie jest upowszechniana przez wyższe uczelnie w Polsce.

Czarna ospa rozprzestrzeniała się w XVIII wieku i na początki XIX wieku, tylko i wyłącznie dzięki tzw. medycynie uniwersyteckiej, lansującej szczepienia. Edward Jenner, który jak się to obecnie nagłaśnia, zapoczątkował tę kampanię szczepień, został wyśmiany na konferencji stowarzyszenia lekarskiego Medico Convival, z powodu głoszenia herezji, że dojarki zakażone ospą krową nie chorują na ospę prawdziwą. Obecni na spotkaniu weterynarze podawali setki przykładów, że jest dokładnie odwrotnie i dojarki chorują wielokrotnie ciężej.

Raport z Medical Observer z 1810 roku wymienia 535 przypadków ospy prawdziwej u osób szczepionych, 97 przypadków zgonów i 150 przypadków powikłań po szczepieniach. Podkreślę, że w mieście Leicester, gdzie nie dopuszczono do przymusu szczepień, śmiertelność wynosiła tylko 5%, a tutaj aż 18%.

Kolejny artykuł w Medical Observer z 1817 roku podał, że liczba poszkodowanych w wyniku szczepień, wykonanych przez najzdolniejszych lekarzy, jest niepokojąca wielka.W następnym roku dr Thomas Brown, lekarz z 30-letnim doświadczeniem podał, że pomimo początkowego entuzjazmu do szczepień, po zaszczepieniu 1200 chorych, stwierdził, że nie może kontynuować tej praktyki, ponieważ zaszczepieni ludzie nadal chorowali na ospę prawdziwą, a nawet umierali po szczepieniach. Lekarze, czy tzw. oficerowie medyczni prowadzący szczepienia, byli sowicie wynagradzani przez lokalne władze. Mogli zarabiać nawet powyżej 1500 funtów.

Wielka epidemia, która wybuchła w latach 1820 – 1822 na północy, wzbudziła wielką wrzawę. Zachorowało bardzo wiele osób, które nie tylko były szczepione, ale przeszły nawet chorobę, zwaną krowianką. W 1929 roku William Cobbet napisał pamflet na temat porażki szczepień. Cobbet stwierdził wprost, że szczepienia są oszukańczą praktyką medyczną o nieudowodnionym działaniu.

„Setki przypadków osób zaszczepionych ospą krowią przez samego Jennera chorowało później na ospę prawdziwą i albo zmarło z jej powodu, albo ledwo uszło z życiem”.

Naganiacze szczepionkowi, opłacani przez zachodnie koncerny, skutecznie wymazują te fakty z historii epidemiologii. Na wszelki przypadek, nie prowadzą nawet statystyk powikłań po  szczepieniach.

W czasach Jennera szczepiono materiałem zakaźnym bezpośrednio od chorego do zdrowego. Kiedy okazało się, że szczepionki tak uzyskiwane nie skutkują, wpadnięto na równie „genialny” pomysł szczepienia bezpośrednio od krowy. Te, mówiąc wprost, idiotyzmy, trwały przez dekady i doprowadzały do kolejnych epidemii.

W 1836 roku w Attenborough w stanie Massachusetts dr John C.Martin pobrał płyn z krosty mężczyzny, który zmarł na ospę prawdziwą i wszczepił w wymię krowy. Następnie, pobrał powstała ropę i wykorzystał ją do szczepienia ludzi. Wybuchła olbrzymia epidemia ospy prawdziwej, powodując panikę przez wiele miesięcy.

Oprócz licznych raportów o epidemiach poszczepiennych oraz zgonach, lekarze notowali także zgony z innych przyczyn w owym okresie, występujące wkrótce po szczepieniach. Lekarze wielokrotnie opisywali występowanie róży po szczepieniach i zgony z tego powodu. Antybiotyków nie znano. Podobnie rozpoznawano wysiękowe zapalenie opon mózgowych, np. u 22-letniej żony robotnika z Lamberth.

W 1863 roku dr Ricord, w czasie wykładu w Akademii Paryskiej stwierdził:

„Pierwotnie odrzucałem myśl, że kiła może być przenoszona przez szczepienia. Ale przemawiają za tym fakty, których zgromadziło się coraz więcej i więcej. Muszę więc przyznać, że istnieje możliwość przenoszenia syfilisu przez szczepienia. Przyznaję to bardzo niechętnie”.

Nie jest to nic nowego. W 100 lat później za pomocą szczepionki przeciwko polio roznoszono rakotwórczego wirusa SV-40. W Polsce tak skażona szczepionka była rozprowadzana do lat 80. Czy ktokolwiek „słyszał” o tym z polskiego podręcznika? A przecież w PZH jest specjalna komórka, badająca rzekomo  jakość szczepionek. Przecież nie kto inny, tylko p. prof. Bucholc publicznie deklarowała, że każdy może otrzymać u niej informacje dotyczące jakości szczepionki. Ale po wcześniejszym umówieniu telefonicznym zakazała wpuszczania danej osoby na teren placówki. Ot, taki prywatny folwark za społeczne pieniądze.

Informacje z Bostonu, który gromadził dane epidemiologiczne od 1811 roku, potwierdzają fakt występowania epidemii ospy od 1837 roku. Punkt kulminacyjny wystąpił w 1872 roku. Po 1855 roku występowały kolejne epidemie w latach 1859/60, 1864/65, 1867 oraz najgorsza 1872/73. Była to największa epidemia od czasów wprowadzenia szczepień.

Podkreślenia wymaga fakt, że w 1855 roku wprowadzono przymus szczepień. Okazało się, że to prawo, bardzo restrykcyjne, wprowadzające przymus szczepień pod karami, wcale nie odniosło efektu. W rzeczywistości więcej ludzi zmarło w ciągu 20 lat po wprowadzeniu szczepień, aniżeli w ciągu 20 lat przed wprowadzeniem przymusu szczepień. Jak widać, „polscy” eksperci jeszcze nie doczytali o tym. Nie chcą się uczyć na błędach innych. Zysk ważniejszy.

W tym samym czasie dr Longstaffe, znany lekarz z EDYNBURGA zauważył, że szczepionkowcy uzyskują dzięki tym zabiegom ogromne dochody. Pieniądze przyznawały nie tylko lokalne samorządy, ale nawet Parlament. Przykładowo w 1850 roku była to kwota 54 727 funtów, w następnym roku już prawie ćwierć miliona funtów. Te olbrzymie jak na owe czasy kwoty, plus stosowany przymus, powodowały prawdziwe epidemie ospy. Uchwały z 1840 i 1853 roku zostały połączone w 1867 roku i nałożono kary na rodziców. Zaowocowało to olbrzymia epidemią w latach 1871/72. Zmarły tysiące ludzi.

Jak widzimy, nawet po 100 latach niczego w zakresie szczepień nie zrozumiano, i nadal znajdują się zarówno „eksperci”, znachorzy, jak i aktorzy sceny  politycznej, którzy własne nieuctwo chcą przykryć i zatuszować ustawami. Wystarczy zapoznać się z gazetowymi przekazami szczepionkowców, o konieczności karania rodziców, nieszczepiących swoich dzieci.

dr n. med. Jerzy Jaśkowski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *