Naukowcy z Uniwersytetu Notre Dame przetestowali ponad 230 powszechnie stosowanych przez Amerykanki kosmetyków. Okazało się, że połowa kosmetyków na amerykańskim rynku zawiera toksyczne substancje!
56% podkładów i produktów pod oczy, 48% produktów do ust, 47% produktów do rzęs, zawiera wysokie poziomy fluoru – wskaźnik PFAS!
PFAS – czyli substancje per- i polifluoroalkilowe, kiedy dostają się do krwiobiegu, pozostają tam i gromadzą się w narządach!
Badania medyczne powiązały PFAS z nowotworami, spadkiem odporności i niską masą urodzeniową dzieci.
Substancje PFAS nie są konieczne w kosmetykach, twierdzi współautorka tych prac – Arlene Blum.
I teraz mamy problem.
Główny Inspektor Sanitarny nie rusza siedzenia w tej sprawie. Minister od Zdrowia siedzi cicho! Naczelna Izba Lekarska i jej agendy nie ruszają tematu w swoich biuletynach! Marszałek Sejmu p. Witek… kobieta, a milczy!
Dlaczego tak się dzieje?
Sam musisz sobie odpowiedzieć na to proste pytanie Dobry Człeku.
W tej sytuacji nie będę Cię zanudzał tematem hydrożelu magnetycznego i jego roli w rozmaitych preparatach zwanych medycznymi, być może w tych wciskanych nam pod postacią „szczepionki” Stiupid-19.
To następna bajka!
