Komu służą raporty Najwyższej Izby Kontroli?

Podesłano mi opracowanie Raportu NIK, omówionego w medexpress w lutym tego roku. Jest to trochę po czasie, ale ze względu na charakter tego opracowania warto, aby społeczeństwo poznało jaki poziom reprezentuje NIK i komu służą jego tzw. raporty.

Opra­cow­anie, które otrzy­małem jest 5 stron­i­cowe. Nie będę zanudzał dokład­nym opisy­waniem całoś­ci. W pier­wszym rzędzie skupię się na zalece­ni­ach NIK-u. Tytuł podrozdzi­ału:

W zakre­sie pro­fi­lak­ty­ki pier­wot­nej NIK zale­ca:

Poprawę dostępu do edukacji w zakresie ryzyka nowotworów złośliwych, oraz czynników obniżających ryzyko zachorowania, a także działania edukacyjno — informacyjne ukierunkowane na wzmocnienie czujności onkologicznej kadry medycznej.

Jako żywo, przy­pom­i­na to opra­cow­a­nia z min­ionej epo­ki. Czu­jność pro­le­tari­ac­ka wal­ki ze szpi­ona­mi. Jak moż­na mówić o edukacji z zakre­su czyn­ników powodu­ją­cych nowot­wory, kiedy to urzędy państ­wowe, np. Min­is­terst­wo Rol­nict­wa dopuszcza do sprzedaży środ­ków rakotwór­czych np: ran­da­pu. Na stronach Min­is­terst­wa brak jakichkol­wiek infor­ma­cji o toksy­cznoś­ci pesty­cy­dów i her­bicy­dów.

Min­is­terst­wo, nie wiado­mo dlaczego zwane Zdrowia, nie zmienia od lat pro­gramów naucza­nia w szkołach medy­cznych i nie wprowadza żad­nych przed­miotów na tem­at pesty­cy­dów i innych toksyn zna­j­du­ją­cych się w żywnoś­ci, a mogą­cych powodować tzw. chron­iczne zatru­cia.

Konkret­nie: do chle­ba doda­je się od lat np. wodor­otlenek alu­mini­um w celu „wybie­le­nia” mąki. Ten sam cel ma tlenek tytanu. Podob­no obec­nie poda­je się nawet flu­or. Ale mam tę infor­ma­c­je tylko z jed­nego źródła, więc nie jest pew­na.

Obec­nie nie ma już żad­nych wąt­pli­woś­ci, że alu­mini­um jest jed­ną z naj­groźniejszych neu­ro­toksyn. Nie trze­ba także udowad­ni­ać, że chleb jest najczęś­ciej spoży­wanym pro­duk­tem spoży­w­czym, od 1 roku życia człowieka.

Jeżeli więc od dziecka trujemy nowo powstający mózg aluminium, to jest jasnym, że po 15 — 20 latach takiego trucia mamy BIOLOGICZNEGO ROBOTA.

Mało tego, Min­is­terst­wo Zdrowia nie wprowadza do lab­o­ra­toriów sobie podległych, możli­woś­ci zbada­nia poziomu np. ran­da­pu w surow­icy czy moczu chorego. Nie moż­na w Polsce zbadać zatru­cia np. flu­o­rem o którym wiado­mo, że jest nie tylko neu­ro­toksyną, ale i rakotwór­czy. Jest to szczegól­nie istotne, kiedy to bada­nia zachod­nie udowad­ni­a­ją, że w mleku karmią­cych matek  stęże­nie ran­da­pu znacznie przekracza jakiekol­wiek normy.

O koniecznoś­ci otwar­cia takich lab­o­ra­toriów, strona Sol­i­darnoś­ciowa wal­czyła pod­czas obrad ustaw­ki WSI zwanej Okrągłym Stołem. W cza­sie obrad przyrzekano, że to będzie real­i­zowane. Minęły praw­ie 3 dekady i nic w tej spraw­ie nie zro­biono. I tak zostało do dzisi­aj!

Dlaczego pomi­mo stwierdzenia przenika­nia ran­da­pu do wód pit­nych w Polsce, nadal ten para­metr nie jest mon­i­torowany?

Co robi Min­is­ter od Środowiska, poza braniem pieniędzy podat­ni­ka, że podległe mu insty­tuc­je nie mon­i­toru­ją skaże­nia środowiska alu­mini­um czy pesty­cy­da­mi?

Jeżeli urzędy państ­wowe dopuszcza­ją do hand­lu na tere­nie Pol­s­ki toksyny, to powin­ny stworzyć ośrod­ki, które mogą mon­i­torować poziom skaże­nia. Zami­ast tego, w Polsce panu­je na ten tem­at głucha cisza.

Pomi­mo ogól­nie ist­niejącej wiedzy o toksy­cznoś­ci rtę­ci, ołow­iu, flu­o­ru, czy pesty­cy­dów, Min­is­terst­wo Zdrowia, ani w okre­sie epo­ki podległoś­ci pod Moskwę, ani obec­nie jako 52 stan, nie próbu­je nawet otworzyć takich lab­o­ra­toriów, cho­ci­aż­by po jed­nym na wojew­ództ­wo.

Min­is­terst­wo Zdrowia pow­ięk­szyło liczbę spec­jal­iza­cji z ogól­nie ist­niejącej na świecie ok. 40, do astro­nom­icznej wielkoś­ci w tym zakre­sie tj 85, ale nie wprowadz­iło do edukacji przed­mio­tu  o nazwie: Przewlekłe, chron­iczne zatru­cia!  Jeżeli City chce nam wciskać tru­cizny, to nie może poz­wolić na ich mon­i­torowanie.

Punk­tem drugim wg. NIK-u w zakre­sie pro­fi­lak­ty­ki jest:

rozwój profilaktyki antynikotynowej

Punkt ten świad­czy jed­noz­nacznie, że wyprane móz­gi urzęd­nicze, albo niczego nie rozu­mieją, albo ich poziom mery­to­ryczny zatrzy­mał się pół wieku temu. Od co najm­niej 3 dekad wiado­mo, że niko­ty­na nie ma nic wspól­nego z rakiem.

Prob­le­mem związku niko­tyny z rakiem zaj­mowałem się w lat­ach 80 — ubiegłego wieku. Prace nasze na ten tem­at moż­na znaleźć np: w mate­ri­ałach DOLMEDU z 1986 roku.

Epi­demia raka płuc jest związana z tzw. doświad­czal­ny­mi wybucha­mi jądrowy­mi, masowo real­i­zowany­mi przez poszczególne państ­wa. Tylko od  lat 50 do 90 — ych ubiegłego wieku przeprowad­zono ok. 2500 wybuchów jądrowych. Gdy­by porów­nać ich moc do bom­by zrzu­conej na Hiroshimę, to chłop­cy w mundurach eksploa­towali ich pon­ad 50 000, czyli praw­ie 3 dzi­en­nie.

A do tego trze­ba dorzu­cić tzw. tajne ekspery­men­ty, np. 6–8 szwedz­kich w lat­ach 1953- 56[dlatego Szwedzi i Nor­we­gowie nie zbier­a­ją grzy­bów ],  miny ato­m­owe na Białorusi i jeziorze Łado­ga w iloś­ci ok. 6–4. Stąd zer­wane warst­wy wodonośnie i stepowie­nie błot poles­kich.

Japońskie wybuchy nuk­learne w sierp­niu 1945 roku. Co najm­niej 3 niemieck­ie wybuchy nuk­learne od 1942 roku. Zawracanie rzek na Syberii przy pomo­cy min ato­m­owych oraz budowa kanałów w USA. W sum­ie ten opad radioak­ty­wny, pochłonię­ty przez nasze płu­ca, zaowocow­ał właśnie epi­demią raka płuc.

Zmieniono nawet produkcję papierosów, w celu upodobnienia możliwości wywoływania raka, poprzez zastosowanie tzw. filtrów.

Wystar­czy przeprowadz­ić proste doświad­cze­nie. Z jed­nej strony do szk­lanej rur­ki dł. ok 30 cm wkładamy papierosa, a z drugiej strony gruszkę ssącą. Wyraźnie widać, jak z tzw. fil­tra odry­wa­ją się frag­men­ty. W naszych płu­cach dzi­ała­ją one jak azbest, o którym wiado­mo, że powodu­je raka.

Obec­nie star­si i mądrze­jsi dodatkowo obsy­pu­ją nas stron­tem, barem, jakimś plas­tikiem itd. z tzw. chem­tri­al­sów, co nieste­ty, także wpa­da do naszych płuc i może wywołać raka.

Już obec­nie wiado­mo, że po takich „opryskach” wzras­ta licz­ba chorych na choro­by gry­popodob­ne, tj kaszel, złe samopoczu­cie. Kaszel potrafi się ciągnąć miesią­ca­mi.

A co robi Min­is­terst­wo nie wiado­mo dlaczego, zwane Zdrowia i Izby Leakrskie, rżną g…a  i każą się szczepić  prze­ci­wko gryp­ie.  Ot, taki poziom wiedzy, za społeczne podat­ni­ka pieniądze.

W jaki sposób chce ten rozwój pro­fi­lak­ty­ki antyniko­tynowej NIK osiągnąć? Prze­cież to oczy­wiste. „Poprzez zwięk­sze­nie zakre­su finan­sowa­nia dzi­ałań i pro­gramów antyniko­tynowych”. Co to oznacza z pol­skiego na nasze?

Chodzi po pros­tu o dal­sze okradanie społeczeńst­wa i wzrost podatków na te cele. Prze­cież vat, to łapówka dla urzęd­ników. Dawniej vatu nie było i jakoś żyliśmy.

Kole­jne dyrdy­mały i wręcz oszust­wa, w omaw­ianym Rapor­cie:

Zwiększenie świadomości społecznej na temat ryzyka i skutków zakażenia wirusem HPV. Oczywiście,  znowu poprzez zwiększenie ogólnopolskich programów.

Wyglą­da na to , że ani p. Kwiatkows­ki jako prezes, ani żaden z jego pra­cown­ików, nie ma zielonego poję­cia o HPV. Dostali po pros­tu polece­nie i je real­izu­ją. Dlaczego tak sądzę?

Ponieważ  ukaza­ły się prace świad­czące o wzroś­cie raka szyj­ki maci­cy, właśnie po stosowa­niu szczepi­on­ki prze­ci­wko HPV. Już 10 lat temu dr Harp­er, oso­ba koor­dynu­ją­ca pro­gram tej szczepi­on­ki pub­licznie podała, że nigdy nie prowadz­iła badań łączą­cych szczepi­onkę z zapo­b­ie­ganiem rakowi szyj­ki maci­cy.

Tylko pol­sko­języ­cz­na prasa niemiec­kich właś­ci­cieli, pod amerykańskim zarzą­dem do 2099 roku, stale ogłu­pia tubyl­czą lud­ność o rzekomej skutecznoś­ci szczepi­on­ki w zapo­b­ie­ga­niu rakowi. Nie wspom­i­na nawet raport NIK — u  o zawartoś­ci neu­ro­toksyn w tych szczepi­onkach.

Kole­j­na bzdu­ra w Rapor­cie Najwyższej Izby Kon­troli, czyli teo­re­ty­cznie bard­zo ważnej insty­tucji państ­wowej:

Edukacja społeczeństwa na temat szkodliwości promieniowania UV zarówno pochodzenia naturalnego jak i sztucznego.

Aż nie chce się wierzyć, że ludzie o tak nis­kich kom­pe­tenc­jach pracu­ją za społeczne pieniądze. A może jest odwrot­nie, właśnie dlat­ego, że posi­ada­ją tak niską wiedzę, to pracu­ją na etat­ach państ­wowych. Tam myśleć nie potrze­ba.

Jak słusznie napisała to Maria Rodziewiczów­na: urzęd­nik duszy mieć nie musi. Ma wykony­wać polece­nia.

Nasuwa się jed­nak pytanie: Co powodu­je, że skąd­inąd ucz­ci­wy człowiek, ponieważ zakładam, że zde­cy­dowana więk­szość pra­cown­ików NIK- u to ucz­ci­wi ludzie, a jed­nak dzi­ała­ją prze­ci­wko swoim sąsi­adom i ich oszuku­ją?

Czyż­by odd­zi­ały­wała — po tylu lat­ach — trage­dia p. Fal­cmana. On także chci­ał ujawnić aferę FOZ -u i  podob­no aż 7 osób uważa­ją­cych, że ten przekręt trze­ba ujawnić, poniosło śmierć trag­iczną.

Wspom­nę  prof. Pańko czy dwu młodych polic­jan­tów uto­pi­onych w wodzie się­ga­jącej po kolana. To, że oni zostali zamor­dowani, to nie ule­ga wąt­pli­woś­ci, ale ów śmier­cionośny Raport prze­chowywany w sej­fie NIK — u, także wyparował.

Do 1970 roku dzieci­a­ki w szkołach otrzymy­wały tran z UNRY. Jak władze PRL-u przekaza­ły ten tran do Kor­ei Północ­nej, skończyło się podawanie wit­a­miny D w Polsce.

Żaden Pedi­atra, Min­is­ter, Izby Lekarskie nie protestowały. Żaden kon­sul­tant wojew­ódz­ki, ani kra­jowy nie ruszył tem­atu niedoboru wit­a­miny D -3 w Polsce, z powodu sze­rokoś­ci geograficznej. Tak się dzieje do dnia dzisiejszego.

Jak ok. 10 lat temu zacząłem poruszać tem­at wit­a­miny D-3 i koniecznoś­ci pobiera­nia łącznie wit­a­miny K-2,  to w mieś­cie Gdańsku, w aptekach nie wiedzieli w ogóle, że taka wit­a­m­i­na K-2 ist­nieje. Co bardziej hand­lowe aptekar­ki wciskały ludziom wit­a­m­inę K-1, twierdząc, że pewnie lekarz się pomylił.

Do dnia dzisiejszego oszuku­je się ludzi tzw. nor­ma­mi, że poziom praw­idłowy, to już powyżej 30 ng we krwi. Tym­cza­sem w Anglii poziom praw­idłowy  to do 250 ng, w Szwa­j­carii to do 180 ng.

O TYM, ŻE  PROMIENIOWANIE UV JEST SZKODLIWE, opowiadają tylko znachorzy.

Promieniowanie UV jest niezbędne dla naszego życia i zdrowia. Promieniowanie UV jest jedynym źródłem pro­dukcji wit­a­miny D-3, w postaci siar­czanu ‚to znaczy sub­stancji roz­puszczal­nej w  wodzie.

Wit­a­m­i­na D-3 syn­te­ty­cz­na jest roz­puszczal­na tylko w tłuszczach. Jej przyswa­jal­ność jest uza­leżniona od rodza­ju posiłku zjadanego przez pac­jen­ta. Recep­to­ry dla wit D-3 roz­puszczal­nej w tłuszczach zna­j­du­ją się tylko w ok. 80% komórek. Recep­to­ry dla siar­czanu zna­j­du­ją się w 100% komórek. Nasza odporność jest reg­u­lowana przez ok. 5000 genów. Wit­a­m­i­na D- 3 uak­ty­w­nia ok. 3000 spośród nich.

A urzęd­ni­cy NIK — u nawet tego chcą Polaków pozbaw­ić, ponieważ przy niskim poziomie wit­a­miny D, rozwi­ja­ją się nowot­wory. Nie miałem w całej swo­jej his­torii, ani jed­nego chorego z rakiem przy poziomie wit­a­miny D-3 w grani­cach 100 ng.

Jak przy­chodz­ił taki chory, to poziom wit­a­miny D-3, oscy­lował ok. 10 ng. Przy poziomie poniżej 20 ng, uwidacz­ni­ały się choro­by ser­ca, a przy poziomie poniżej 30 ng, częs­to wys­tępowała cukrzy­ca. Rak pier­si, przy­datków i np. prostaty u mężczyzn wyraźnie kore­lu­je z niskim poziomem wit­a­miny D-3 w orga­nizmie.

Jeszcze na początku tych tzw. przemi­an, Min­is­terst­wo rozsyłało do Akademii Medy­cznych infor­ma­cję, że kremów tzw. ochron­nych  do opala­nia nie należy stosować u dzieci, ze wzglę­du na duże stęże­nie estro­genów. Obec­nie o tym zapom­ni­ano i widzę ogłu­pi­one mat­ki smaru­jące swo­je dzieci, a potem narzeka­jące na to, że cały czas cho­ru­ją.

Promieniowanie UV nie ma żadnego znaczenia negatywnego.

Jedyne co udowod­niono to to, że może wywołać raka kol­czys­to komórkowego, tj. taka bro­dawka, której wycię­cie prze­cięt­ne­mu chirur­gowi zaj­mu­je ok. 10 min­ut pra­cy. Rak ten nie powodu­je prz­erzutów.

Twierdze­nie, że promieniowanie UV powodu­je np. czer­ni­a­ka, jest zwykłym oszust­wem. Na czer­ni­a­ka cho­ru­ją ludzie wol­nych zawodów tj. adwokaci, aktorzy, czyli ludzie, którzy mają dużo pieniędzy, a mało wiedzy bio­log­icznej. Kupu­ją różne kos­me­ty­ki zaw­ier­a­jące np. rakotwór­czy formalde­hyd i dzi­wią się potem, że mają raka.

Na czer­ni­a­ka zapada­ją ludzie spędza­ją­cy całe dnie w pomieszczeni­ach zamknię­tych, biu­rach itd. Nie cho­ru­ją prak­ty­cznie ludzie opaleni.

Czyn­nik stra­chu jest kluc­zową częś­cią strate­gii ogłu­pi­a­nia i pod­porząd­kowywa­nia sobie ludzkoś­ci. Stworze­nie „wrogów’ jest stałą, wypróbowaną i sprawd­zoną metodą, aby ludzie wykony­wali swo­ją rolę. Zys­ki z takiego ogłu­pi­a­nia płyną do mat­ki wszel­kich banków, czyli do City od Lon­don Cor­po­ra­tions.

Tak więc, na tym drob­nym przykładzie może­my jed­noz­nacznie stwierdz­ić, że dzi­ała­nia NIK- u takie jak powyższy Raport i podob­ne, mają jeden, jedyny cel; spowodować wzrost podatków  i zwięk­szyć liczbę przewlek­le chorych oraz przyspieszyć depop­u­lację Pol­s­ki.

Dal­szy ciąg omówienia tego Rapor­tu, pożal się Panie Boże, nastąpi.

dr n. med. Jerzy Jaśkows­ki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *