Polski(?) sąd broni sowieckiego reliktu!

Tak zwane „Organy administracji publicznej” (sądy, prokuratura i policja) od wydania decyzji, zmierzających do pozbycia się olsztyńskich szubienic – sowieckiej pozostałości, wymigują się jak piskorz.

Piskorz to nader dziwna i skryta ryba. Zamieszkuje nawet wody bardzo zamulone, w których brakuje tlenu, i w których żadna inna ryba by nie przeżyła. Ma wężowate ciało pokryte śluzem, dzięki czemu łatwo wyślizguje się z rąk.

Niestety, ten gatunek (czerwony) jest objęty częściową ochroną gatunkową, wcześniej objęty był ochroną ścisłą. Jednak, co leży w naturze piskorza (ludzkiego też), nie zdaje sobie sprawy, że bagno, w którym się tapla, wysycha i staje się coraz płytsze.

Tak samo zachowują się wszyscy obrońcy sowieckich reliktów. Jednak zbyt dużo trawi się czasu i energii na wysuszanie tego bagna. Mogę powiedzieć, że i tak odniosłem częściowy sukces, bo te „Organy” już nie odmawiają mi prawa „bycia stroną w sprawie”.

Nie wiedzą jednak – może nie chcą – że zgodnie z Art. 7 kpa muszą się zająć sprawą z urzędu i dają wymijające odpowiedzi. Jako były wykładowca wiem, że uczniom, szczególnie mało zdolnym, trzeba powtarzać zagadnienie wiele razy. Jestem jednak cierpliwy.

Przykre jest tylko to, że wśród nich znajduje się też Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Żeby być w zgodzie z prawdą – dotyczy to jego współpracowników, łącznie z panią Generalnym Konserwatorem Zabytków. Można przypuszczać, że są odziedziczeni po rządach PO-PSL/ZSL, a może i PRL-u, ale i tak odium ich niekompetencji spada na Ministra.

Nie inaczej było również ostatnio w przypadku Sądu Rejonowego w Olsztynie, który nie uwzględnił mojej prośby i zaskarżone postanowienie Prokuratury i Policji, odmawiające wszczęcia śledztwa w przedmiocie fałszywego dokumentu, jakim jest Decyzja wpisania szubienic do rejestru zabytków, utrzymał w mocy.

Decyzja SSR Lucyny Brzoskowskiej (str. 1, str. 2, str. 3, str. 4) nie była merytoryczna. Do tematu fałszywego dokumentu, jakim jest Decyzja w sprawie wpisania dobra kultury do rejestru zabytków z 1993 r., gdzie pod fałszywą nazwą „Pomnik wyzwolenia Ziemi Warmińsko-Mazurskiej” wpisano „Pomnik Wdzięczności Armii Czerwonej” wcale się nie odniosła.

Dlaczego sędzia Brzoskowska nieudolnie, ale tak żarliwie broni sowieckiego symbolu? We Wniosku wyraźnie prosiłem:

Proszę Wysoki Sąd o spowodowanie działań skutkujących unieważnieniem fałszywej „Decyzji …” i wycofanie jej z obiegu prawnego

a nie zajmowanie się działalnością towarzysza – kto raz był towarzyszem temu majestat zostaje na zawsze – prezydenta Grzymowicza. Wyraźniej już nie można było. W dodatku, w swoim postanowieniu sędzia zawarła też kłamstwo, jakoby:

…zainicjowane przez skarżącego postępowanie w przedmiocie stwierdzenia nieważności w/w decyzji [a jednak wie o co chodzi – A.G.] zostało przez Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego zakończone prawomocną[?] decyzją z dn. 17 lutego 2016r. odmawiającą wszczęcia postępowania

Pani sędzia mogłaby się lepiej postarać i sprawdzić zamiast pisać nieprawdę, na co zresztą zwracałem jej uwagę. Otóż, nad uzasadnieniem odmowy na moje zażalenie od tej decyzji Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie „zastanawia” się od 03.11.2017 r.

W konkluzji, pani sędzia z minionej epoki uznaje, że zachodzi brak znamion czynu zabronionego” argumentując: nie sposób zarzucić pełniącym stanowisko Prezydenta Miasta Olsztyna, przekroczenia uprawnień lub niedopełnienia obowiązków służbowych polegającego na używaniu dokumentu, poświadczającego nieprawdę, skoro jest on legalnie występującym w obiegu urzędowym.[sic!]

Złodziejska reprywatyzacja prowadzona przez HGW za czasów PO-PSL/ZSL też była zalegalizowana. Tak to niektórzy członkowie „nadzwyczajnej kasty” odrywają się od rzeczywistości i pozwalają dalej posługiwać się fałszywym dokumentem.

Antoni Górski 

Ku Prawdzie: Od siebie mogę dodać: jakie miasto, taki i symbol wolności! Czerwone władze i czerwone organy tej władzy! A prawda głoszona przez te organy rodem z Prawdy 😉

10 myśli na temat “Polski(?) sąd broni sowieckiego reliktu!

  • 18 grudnia 2017 o 19:32
    Permalink

    Stanisławie, jest mi niezmiernie miło, że mogę rozmawiać z człowiekiem który chce prawdy. Chce ja głosić. Ja tez nie jestem człowiekiem pokornym wobec kłamstwa zważywszy, że nastały czasy wszechobecnego „bajarstwa”. Pozdrawiam i powrotu do zdrowia życzę 😉

    Odpowiedz
    • 18 grudnia 2017 o 21:59
      Permalink

      Dziękuję! Przytaczasz moje słowa z apelacji w sprawie Osrane gacie 😉 „Stwierdzenie Sądu, że powód przy zakupach nie popełnił przestępstwa, nie koliduje z moim twierdzeniem, że złamał wielokrotnie prawo. Oba twierdzenia są prawdziwe. Tylko ja piszę prawdę o faktach, a Sąd opiera swoje wnioski na urzędniczo – prokuratorskim bajkopisarstwie.” … a zdrowia nigdy… zadużo 😉

      Odpowiedz
  • 18 grudnia 2017 o 15:53
    Permalink

    Dziękuję! Już nie wdaje się Pan, panie Stanisławie w dyskusje?

    Odpowiedz
    • 18 grudnia 2017 o 16:34
      Permalink

      Dziękuję! Nvack… oprócz pisania blogu… na szczęście znów pracuję… i stąd moja „falowa” aktywność. Dodatkowo miniony czwartek i piątek przeleżałem w łóżku z przeziębieniem takim jakiego w życiu jeszcze nie miałem! Brakowało ochoty i sił, by otworzyć laptopa i klikać 😉 A to się naprawdę rzadko u mnie zdarza. Dopiero w sobotę i niedzielę trochę się ruszyło. Dzisiaj o 18 spotkanie z mec. L. Obarą na temat reparacji wojennych… i kupa zaległych tematów. Choćby Barczak… ale obiecuję, że pókim żyw… dyskutować i pisać będę do śmierci lub Alzheimera! I nieustanie zapraszam do komentowania 😉 Na każdy komentarz odpowiadam! Najczęściej szybko, czasami z niezależnym ode mnie… opóźnieniem. I proszę Ciebie o nie nazywanie mnie PANEM… dla wszystkich Czytelników, a szczególnie tych „komentujących” jestem Stanisław, Stach, Staś… lub jakkolwiek 😉 Zaraz wstawię – dla przypomnienia – jakimi przydomkami nazywano już mnie na ryjbooku… dlatego PAN… mnie nie rusza 😉 Niestety… nie mam tej fotki już w „bibliotece”… jak znajdę gdzieś indziej to wstawię 😉

      Odpowiedz
  • 18 grudnia 2017 o 12:59
    Permalink

    Pomijając mój wcześniejszy komentarz ( który nie został – na razie/i/lub/w ogóle upubliczniony ) uzasadnienie straży olsztyńskiego sądu(ów) nad pomnikiem okupanta(tów) tzw Szubienic może odpowiedzieć ten oto wpis na blogu jednego z internautów, polecam do lektury cyt (…) „Nie ulega wątpliwości, że jednym z elementów transformacji społeczno-politycznej, która zaczęła się w Polsce po 1989 roku, było podjęcie rozliczenia jak to określano „słusznie minionej epoki”. Nie był to jednak tak wyraźny proces, jak można go było obserwować w innych państwach, np. w Niemczech. W przypadku polskim brak było wyraźnego wydarzenia symbolicznego kończącego w sposób dramatyczny czas komunizmu. Można przecież powiedzieć, że całe lata 80. były agonią polskiej odmiany komunizmu. Nie przecinano zasieków granicznych (Węgry), nie burzono muru (Niemcy), czy nie tworzono liczącego wiele setek kilometrów łańcucha z ludzkich rąk, jak w republikach nadbałtyckich ZSRR. Polskie zmiany, zapoczątkowane Solidarnością, dokonywały się ostatecznie w drodze negocjacji (okrągły stół) i kompromisu (wybory do tzw. sejmu kontraktowego).

    Zamiast rewolucji była ewolucja, która jednak szybko przeobraziła się w bolesną transformację ustrojową. Najbardziej widoczne oznaki upadłego ustroju zlikwidowano, ale rychło aktywność i uwaga społeczna skupiły się na bolączkach rodzącego się kapitalizmu i demokracji.”(…) Polskie rozrachunki ze spadkiem po komunizmie

    Odpowiedz
    • 18 grudnia 2017 o 16:11
      Permalink

      Dziękuję! Każdą opnię warto… poznać 😉 Co do okrągłego stołu… kiedyś uważałem to za polski sukces. Dzisiaj uważam ustalenia zawarte przy tym stole za… zdradę Narodu przez niby „solidarnościowców”. Wybrani działacze Solidarności doszli do władzy, a niektórzy zostali także dopuszczeni do koryta… przejęli majątek narodowy na równi z aparatczykami PRL-u! Narodowi zostały ochłapy… niestety. Czy gdyby zamiast okrągłego stołu polała się krew byłoby lepiej? Nie ma takiej pewności, ale z pewnością byłoby mniej „samobójców” a i obecny status naszego społeczeństwa byłby na wyższym poziomie 😉

      Odpowiedz
  • 18 grudnia 2017 o 10:08
    Permalink

    Nie dziwi zatem to,iż przypuszczam, że żyjemy w mieście ludzi władzy z pod symbolu sierpa i młota . Choć same narzędzia są aż nadto tępe i przy tym ostre, by wydając oderwane od rzeczywistości postanowienia nie zastanowić się nad ich treścią. W sumie co orzekniemy ( jak prawdopodobnie myślą organy władzy trzeciej z narzędziami w dłoni ) i jak to uzasadnimy jest w obiegu prawnym, a lud ciemny i głupi to kupi. Nie wszyscy co prawda są z ery kamienia łupanego i lud jest już oświecony, co za tym stoi walka z reżimem jakiego doświadczaliśmy przez lata okupacji sowieckiej i polskiej aparatczyków Moskwy. Sąd „broni” tego co wydaje się być dla nich wygodne, a przez to przypomina, że obwód kaliningradzki jest nieopodal i mapa europy w każdej chwili może się zmienić. Futuryzm czy możliwy scenariusz realizacji Putinowskich zapędów terytorialnych po Ukrainie?

    Odpowiedz
    • 18 grudnia 2017 o 15:53
      Permalink

      Dziękuję! Mnie się jednak wydaje, że sędzia w tej sprawie zachował się… standardowo… czyli nie zrobił nic, co zmusiłoby go do… myślenia 😉

      Odpowiedz
        • 20 grudnia 2017 o 22:30
          Permalink

          Dziękuję! Jednak myślę Tadeuszu, że w sądach też mają czym myśleć 😉 Tylko, że do tego myślenia nie stosują prawidłowych narzędzi: wiedzy uniwersalnej i logiki… bo tego nie zostali nauczeni… i nie otrzymali w spadku po rodzicach 😉

          Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *