Partnerstwo publiczno-prywatne — studnia bez dna dla wybranych!

Partnerstwo publiczno-prywatne (PPP) to skuteczna metoda prywatyzacji majątku komunalnego i wyprowadzania pieniędzy z kas samorządów. PPP importowano do Polski z Zachodu pod koniec lat 90-tych. Gdyby miała ona rzeczywiście służyć rozwojowi gospodarczemu naszego kraju, to po tylu latach jakieś efekty społeczne i gospodarcze wdrażania tej koncepcji byłyby już zauważalne. Tak się jednak nie dzieje.

Z pro­mowa­nia skom­p­likowanej pro­ce­dury PPP korzys­ta­ją głównie dorad­cy i spec­jal­iś­ci pow­iązani z insty­tuc­ja­mi reprezen­tu­ją­cy­mi interesy zagranicznych firm w Polsce, izb prze­mysłowo-hand­lowych, czy inne, różne przed­staw­icielst­wa kra­jów zachod­nich w Polsce. Poprzed­nia ekipa rządzą­ca nie zdołała „wyprzedać” resztek majątku komu­nal­nego w for­mule PPP. Czy zamierza to zro­bić Mateusz Moraw­iec­ki real­izu­jąc plan odpowiedzial­nego roz­wo­ju, który zakła­da szczególne zacieśnie­nie współpra­cy admin­is­tracji samorzą­dowej z biz­ne­sem? Komu ten plan ma naprawdę służyć? Całe­mu społeczeńst­wu czy nieliczne­mu, wielkiemu biz­ne­sowi?

PPP pojaw­iło się w pol­skiej gospo­darce pod koniec lat 90-tych, kiedy wycz­er­pała się możli­wość pry­watyza­cji majątku nar­o­dowego pod nazwą Powszech­nego Planu Pry­watyza­cji. O ile for­muła PPP, prezen­towana jako możli­wość real­iza­cji inwest­y­cji pub­licznych z udzi­ałem part­nera pry­wat­nego, w rozwinię­tych kra­jach Europy Zachod­niej wyko­rzys­tana została gen­er­al­nie przy budowie dróg, autostrad i budynków użytecznoś­ci pub­licznej (szpi­tale, szkoły), o tyle w Polsce stała się wygod­nym narzędziem do prób prze­ję­cia majątku komu­nal­nego, którego nie dotknęła jeszcze „poli­ty­cz­na ręka” pry­watyza­cji.

PPP wkracza w Polsce w sferę nat­u­ral­nych monop­o­li usług komu­nal­nych takich jak: wodocią­gi, kanal­iza­c­ja, ciepłown­ict­wo, sys­tem zagospo­darowa­nia odpadów, trans­port zbiorowy itd. Rynek tych usług świad­c­zonych do tej pory przez spół­ki komu­nalne i jed­nos­t­ki budże­towe na zasadach „non prof­it” stał się, wraz z wprowadze­niem na pol­s­ki rynek kon­cepcji PPP, łakomym kąskiem dla żąd­nych zysku, pry­wat­nych inwest­orów i wszelkiej maś­ci dorad­ców.

Celem nie jest bynajmniej prowadzanie innowacyjnych rozwiązań, światłej i nowoczesnej myśli naukowej, rewolucyjnego „know-how”

Więk­szość ofer­ty to przes­tarza­łe tech­nolo­gie, z których się już dawno nie korzys­ta w bogatych kra­jach zachod­nich. Spalarnie odpadów są tego najbardziej wymownym przykła­dem. W zami­an jest do prze­ję­cia olbrzymiej wartoś­ci rynek usług komu­nal­nych, którego mono­pole nat­u­ralne zostaną zamienione na mono­pole usług pry­wat­nych, częs­to uza­leż­ni­a­jące pol­ską gospo­darkę od obcego kap­i­tału. Jest to szczegól­nie niebez­pieczny pro­ced­er w sferze usług wod­no-kanal­iza­cyjnych, czy na rynku dostaw energii cieplnej, które w gospo­darce mają charak­ter strate­giczny.

Z dużym zaan­gażowaniem upowszech­ni­an­iem idei PPP w Polsce zajęły się powołane w tym celu różne „ośrod­ki myśli”, fun­dac­je typu Cen­trum PPP, czy Fun­dac­ja Kon­ra­da Ade­nauera, między­nar­o­dowe firmy kon­sultin­gowe takie jak KPMG, czy Deloitte. Jak również rodz­ime firmy dorad­cze i wspo­ma­ga­jące je kance­lar­ie prawne.

Ponieważ bezpośred­nie wdrażanie mod­eli PPP przyję­tych w bogatych kra­jach zachod­nich takich jak m. in Franc­ja, Wiel­ka Bry­ta­nia, Niem­cy, okaza­ło się nieskuteczne na grun­cie pol­s­kich uwarunk­owań gospo­dar­czych, społecznych i insty­tucjon­al­nych, zde­ter­mi­nowani orę­down­i­cy PPP w Polsce przez lata „dos­tosowywali” na koszt pol­skiego podat­ni­ka zachod­nie wzorce do real­iów pol­skiej gospo­dar­ki. Aż w końcu weszła w życie ustawa o PPP z 2008 r. Pro­mo­torzy PPP w Polsce uczest­nicząc akty­wnie w pra­cach nad jej ksz­tałtem, zapewnili sobie na star­cie nie tylko ekskluzy­wną wiedzę, ale również sta­tus eksper­ta w tej materii, bez­cenne atu­ty w wąskim seg­men­cie doradza­nia i kon­sultin­gu na rynku PPP w Polsce.

Doradztwo przy transakcjach PPP okazało się niezwykle dochodowym interesem.

Pro­jek­ty PPP są bowiem najczęś­ciej rozbu­dowanym i zag­mat­wanym mon­tażem prawno-finan­sowym, nad którym panu­ją jedynie twór­cy i prop­a­ga­torzy for­muły PPP. Ze wzglę­du na „skom­p­likowanie” materii PPP, samorządy, które zde­cy­dowały się wdrożyć tę for­mułę, na ogół nie mają wystar­cza­ją­cych kom­pe­tencji do samodziel­nej real­iza­cji takiej kon­cepcji, i są zmus­zone do korzys­ta­nia z usług różnych kance­larii prawnych i dorad­czych.

I cho­ci­aż nadal 80% pro­jek­tów PPP nie dochodzi do skutku, żaden dorad­ca nie ponosi z tego tytułu ryzy­ka, ani nie doz­na­je szczegól­nego uszczer­bku na hon­o­rar­i­um. Żad­nej odpowiedzial­noś­ci nie ponoszą także inic­ja­torzy inwest­y­cji w for­mule PPP, czyli samorzą­dow­cy i preze­si jed­nos­tek finan­sów pub­licznych (spół­ki komu­nalne, jed­nos­t­ki samorzą­dowe, uni­w­er­syte­ty i inne). Kosz­ty fias­ka pro­jek­tu, którego przy­go­towanie trwa śred­nio kil­ka lat, ponoszą wyłącznie — jak zwyk­le — oby­wa­tele, mieszkań­cy gmin, powiatów i miast, nieświado­mi wyprowadza­nia lata­mi sze­rok­iego stru­mienia pub­licznych pieniędzy z budże­tu samorzą­du, czy z kasy spół­ki komu­nal­nej.

Kariera Witolda Słowika

PPP Witold SłowikMimo wyraźnego nieprzyj­mowa­nia się for­muły PPP na pol­skim rynku, mimo ryzy­ka prze­ję­cia przez biznes pry­wat­ny majątku komu­nal­nego, wresz­cie mimo wielomil­ionowych kwot marnotraw­ionych przez samorządy na pro­jek­ty PPP, które nie są real­i­zowane, Wicem­i­nis­ter Witold Słowik, odpowiedzial­ny za sek­tor PPP w Min­is­terst­wie Roz­wo­ju, zapowia­da now­eliza­cję ustawy o PPP, i zdy­nami­zowanie transakcji PPP w najbliższych lat­ach. Planu­je on, że do 2020 r., a więc przez zaled­wie najbliższe trzy lata, zawartych zostanie 100 nowych umów o wartoś­ci ok. 25 mld zł. (!) Na hory­zon­cie rysu­je się więc prawdzi­we eldo­ra­do dla biz­ne­su pry­wat­nego i dorad­ców od PPP.

W maju 2016 r., pod­czas Europe­jskiego Kon­gre­su Gospo­dar­czego, Min­is­ter Słowik zapowiedzi­ał także uru­cho­mienie trzylet­niego pro­jektu szkole­niowego z tem­aty­ki PPP dedykowanego admin­is­tracji rzą­dowej i samorzą­dowej. Będzie to kole­jny sze­ro­ki stru­mień pub­licznej kasy na pro­mocję przed­sięwz­ięcia, z którego korzyś­ci społeczne są wielce wąt­pli­we. Na pro­gram szkoleń przez­nac­zonych zostanie ok. 11 mil­ionów zło­tych! Czy to znaczy, że 10 mil­ionów zło­tych przez­nac­zonych na szkole­nia PPP przez poprzed­nią władzę niczego nie nauczyły? Powielany jest dokład­nie ten sam schemat. Pojaw­ia się równocześnie reto­ryczne pytanie: kto będzie głównym benefic­jen­tem tego pro­gra­mu?

W sen­sie finan­sowym, będą to bez wąt­pi­enia dorad­cy, „eksper­ci” i fun­dac­je z wyróżnikiem PPP w nazwie, jak np. Insty­tut PPP, dla których szykują się kole­jne udane „żni­wa”. Do tej pory ich sztan­darowym zaję­ciem były szkole­nia, doradzt­wo i „opra­cow­anie kat­a­logu dobrych prak­tyk i wzor­ców umów”. I nadal będą uży­wać tego argu­men­tu, jak wytrycha w swo­jej dochodowej dzi­ałal­noś­ci. Okazu­je się, że po dziesię­ciu lat­ach PPP na pol­skim rynku, nadal nie ma ani kat­a­logu dobrych prak­tyk, ani wzor­ca umów, a zag­mat­wane pro­ce­dury PPP jasne są tylko dla przed­siębior­czych kance­larii dorad­czych i pry­wat­nych, zagranicznych firm inwest­ors­kich.

Dlaczego Minister Słowik tak bardzo zaangażował się w promowanie PPP?

Dlaczego stał się sukce­sorem myśli i kon­cepcji, które mogą uza­leżnić pol­ską gospo­darkę od obcego kap­i­tału? Czy dlat­ego, że ori­en­tu­je się tak świet­nie w zaw­iłych pro­ce­du­rach PPP i jest przeko­nany, że to najlep­sza for­muła dla pol­skiej gospo­dar­ki? Czy może dlat­ego, że ma przysłowiową żyłkę do biz­ne­su? Czy też dlat­ego, że posi­a­da sze­rok­ie doświad­cze­nie po obu stronach barykady, czyli zarówno w sek­torze pub­licznym jak i pry­wat­nym?

Ścieżka zawodowa Ministra Słowika robi duże wrażenie.

Cały czas oscy­lował on na styku sek­to­ra pry­wat­nego i pub­licznego. Po paru lat­ach pra­cy w spółkach sek­to­ra pry­wat­nego, w okre­sie 2002–2006 był dyrek­torem Biu­ra Strate­gii Roz­wo­ju i Inte­gracji Europe­jskiej (późniejszego Biu­ra Fun­duszy Europe­js­kich) w stołecznym Ratuszu, gdzie koor­dynował prace związane z pozyskaniem dla Warsza­wy fun­duszy uni­jnych. Reprezen­tował też Unię Metropolii Pol­s­kich w komite­cie tworzą­cym Pro­gram Oper­a­cyjny Infra­struk­tu­ra i Środowisko na lata 2007–2013, gdzie m. in pode­j­mowano i zatwierdzano decyz­je o mają­cych pow­stać spalar­ni­ach śmieci w Polsce.

Zau­fała mu wów­czas Han­na Gronkiewicz Waltz, prezy­dent Warsza­wy od 2006 r. i Prze­wod­nicząca Rady Fun­dacji Unii Metropolii Pol­s­kich od 2007 r. W Radzie Fun­dacji Unii Metropolii Pol­s­kich zasi­a­dają aktu­al­nie prezy­den­ci 12 głównych pol­s­kich miast, m. in. Paweł Adamow­icz z Gdańs­ka, Han­na Zdanows­ka z Łodzi, Rafał Dutkiewicz z Wrocław­ia, Jacek Majchrows­ki z Krakowa, Krzysztof Żuk z Lubli­na, itd.

W tam­tym cza­sie Pan Witold Słowik pias­tował też funkcję prze­wod­niczącego rady nad­zor­czej w spółkach Złote Tarasy i Kupieck­ie Domy Towarowe. Potem znów wró­cił na parę lat do pra­cy w sek­torze pry­wat­nym, a pod koniec listopa­da 2015 r. osi­adł w końcu Min­is­terst­wie Roz­wo­ju powołany na stanowisko Pod­sekre­tarza Stanu w depar­ta­men­cie nad­zorującym PPP.

Czy zatem ta różnorod­ność doświad­czenia zawodowego pre­destynowała Min­is­tra Słowi­ka do obję­cia odpowiedzial­ności za obszar PPP w Min­is­terst­wie Roz­wo­ju? Kto obec­nie doradza Min­istrowi Słowikowi? Czy przy­chodząc do Min­is­terst­wa dokon­ał niezbęd­nych zmi­an kadrowych w Depar­ta­men­cie PPP? Czy to Min­is­ter Słowik rekomen­dował właś­ci­cielkę firmy dorad­czej Invest­ment Sup­port Agatę Kozłowską, do prowadzenia prelekcji na tem­at PPP w Sejmie RP, w ramach szkole­nia admin­is­tracji rzą­dowej?

Sposób na dostatnie życie

PPP - Agata KozłowskaFir­ma dorad­cza Agaty Kozłowskiej Invest­ment Sup­port, jest mod­e­lowym przykła­dem dostat­niego życia dzię­ki sow­itym dawkom finan­sowym z samorzą­dowej i rzą­dowej kro­plów­ki. Invest­ment Sup­port bierze intratne zlece­nia w całej Polsce, w tym także w Olsz­tynie.

Roczne wpły­wy firmy z tytułu usług kon­sultin­gowych dla samorządów wszys­t­kich szczebli, jed­nos­tek budże­towych, spółek komu­nal­nych, agend rzą­dowych i innych insty­tucji funkcjonu­ją­cych dzię­ki pub­licznym środ­kom moż­na śmi­ało sza­cow­ać w mil­ionach zło­tych. Dla przykładu, fir­ma pani Kozłowskiej zainka­sowała w roku 2009 za doradzt­wo dla sied­miu dużych miast w Polsce pon­ad 1,5 mln zł. W roku 2010 doradzt­wo dla ośmiu samorządów wyce­nione zostało na kwotę przekracza­jącą 1 mil­ion zło­tych. Hon­o­raria za doradzt­wo należało­by jeszcze pow­ięk­szyć o dochody z umów ze spółka­mi komu­nal­ny­mi, jed­nos­tka­mi budże­towy­mi, czy spółka­mi celowy­mi powoły­wany­mi przez samorządy do prowadzenia w ich imie­niu pro­jek­tów PPP.

Do tego trze­ba dodać inne prze­tar­gi wygry­wane indy­wid­u­al­nie bądź w kon­sor­cjum firm, współpracę z kance­lar­i­a­mi prawny­mi, oraz pom­niejsze źródła dochodów, takie jak prowadze­nie szkoleń, kon­fer­encji, sporządzanie odpłat­nych raportów, opra­cow­ań itd. W pod­sumowa­niu wychodzą bajońskie kwoty. W nomen­klaturze PPP całoś­ciowe wyna­grodze­nie part­nera pry­wat­nego nazy­wane jest „pożytka­mi”, a tak właśnie wyglą­da­ją pożyt­ki dorad­ców od PPP.

Od 2012 r. Agata Kozłowska doradza olsztyńskiej spółce komunalnej MPEC, przy projekcie budowy spalarni odpadów w Olsztynie.

Spół­ka MPEC potwierdz­iła wypłace­nie fir­mie Invest­ment Sup­port do roku 2017 kwoty pon­ad 1 mil­iona zło­tych brut­to. Współpra­ca olsz­tyńskiego MPEC-u z panią Kozłowską trwa nadal, a do umowy z 2012 r. dołąc­zono wiele anek­sów. Urząd Mias­ta w Olsz­tynie również potwierdz­ił, iż w lat­ach 2009–2017 (do mar­ca) wartość wszys­t­kich zawartych z Agatą Kozłowską umów wyniosła praw­ie 1 mil­ion zło­tych.

Okazu­je się, że Aga­ta Kozłows­ka stała się akty­wną apolo­getką PPP w Sejmie RP. Wys­tąpiła z ser­ią prelekcji dla członków Komisji Samorzą­du Tery­to­ri­al­nego i Poli­ty­ki Region­al­nej. Prze­wod­niczą­cym tej komisji w Sejmie jest poseł z naszego okręgu Andrzej Maciejew­s­ki z Klubu Kuk­iz 15, który, tak jak Aga­ta Kozłows­ka, współpra­cow­ał z Insty­tutem Sobieskiego. Jed­nym z zastępców Prze­wod­niczącego Komisji jest były marsza­łek wojew­ództ­wa warmińsko-mazurskiego, poseł Jacek Pro­tas. Co ciekawe, pani Kozłows­ka przed­staw­iła się na komisji sej­mowej jako ekspert Insty­tu­tu Sobieskiego, a nie jako właś­ci­ciel­ka firmy dorad­czej dobrze zara­bi­a­jącej na doradztwie PPP.

Zas­tanaw­ia z czy­jej inic­jaty­wy pani Kozłows­ka znalazła się w Sejmie? Kto opłacił jej prelekc­je? Komu zależy na pro­mowa­niu i zapew­ni­a­n­iu jej lukraty­wnych zle­ceń w całej Polsce? Jak to możli­wie, że fir­ma Invest­ment Sup­port Agaty Kozłowskiej pros­pe­ru­je znakomi­cie na specy­ficznym rynku PPP w całej Polsce, bez więk­szej konkurencji od pięt­nas­tu lat? Jakie urzędy i orga­ni­za­c­je roz­tacza­ją nad nią cały czas para­sol ochron­ny?

Skok na samorządową kasę to nie recepta na rozwój gospodarczy

Part­nerst­wo pub­liczno-pry­watne nie jest — samo w sobie — panaceum na pobudze­nie roz­wo­ju gospo­dar­czego, lecz służy głównie do wycią­ga­nia pieniędzy z pub­licznej kasy w różnych for­ma­ch m.in: doradzt­wo, szkole­nia, akc­je eduka­cyjne, kon­fer­enc­je, itd. Może także prowadz­ić do niebez­piecznej, ukry­tej pry­watyza­cji majątku komu­nal­nego. Majątek komu­nal­ny był budowany przez społeczeńst­wo lata­mi w dużym trudzie, kosztem wielu wyrzeczeń. Stanowi włas­ność tego społeczeńst­wa i powinien podle­gać szczegól­nej ochronie prawnej.

Nie wol­no pozbaw­iać społeczeńst­wo owców jego ciężkiej pra­cy i odd­awać je lekką ręką nielicznym rekinom biz­ne­su. Nie wol­no w sposób nieod­powiedzial­ny odd­awać strate­gicznych spółek komu­nal­nych w obszarze ciepłown­ict­wa, energii, wody i kanal­iza­cji. Chodzi bowiem o bez­pieczeńst­wo państ­wa, którego ele­mentem jest kon­tro­la państ­wa nad strate­giczny­mi gałęzi­a­mi włas­nej gospo­dar­ki.

Dlat­ego pomysł wybu­dowa­nia w Olsz­tynie spalarni odpadów, i odd­anie w pry­watne ręce majątku komu­nal­nego spół­ki ciepłown­iczej MPEC, wraz z olsz­tyńskim rynkiem ciepła, jest co najm­niej nieod­powiedzial­ny, żeby nie nazwać absurdal­ny. Pomi­mo tych wszys­t­kich uwarunk­owań, Min­is­terst­wo Roz­wo­ju chce, aby for­muła PPP, która nie zdała do tej pory egza­minu na pol­skim rynku, która nie wnosi w gospo­darkę nowych, innowa­cyjnych rozwiązań, stała się niemal regułą przy real­iza­cji nowych inwest­y­cji.

Jakich inwestycji? Czy Minister Morawiecki będzie reprezentował w swoich działaniach wokół PPP interesy społeczne, czy też interesy nienasyconego biznesu prywatnego i banków?

W anal­izie dla Insty­tu­tu Sobieskiego z 2016 r., Aga­ta Kozłows­ka przyz­na­je, że w Wielkiej Bry­tanii przed­sięwz­ię­cia w for­mule PPP stanow­ią niewielką część wszys­t­kich pub­licznych inwest­y­cji i usług. Dlaczego zatem w Polsce mod­el PPP ma być regułą, a nie wyjątkiem? Komu i dlaczego tak bard­zo na tym zależy?

Mar­i­an­na Hołubows­ka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *