Niepolityczny, polityczny Prezydent Olsztyna Piotr Grzymowicz

Odpowiedzią na piątkową konferencję prasową Jerzego Szmita dotyczącą alternatywy dla projektu budowy spalarni odpadów w Olsztynie, była natychmiastowa kontr-konferencja Prezydenta Piotra Grzymowicza. Był to nerwowy spektakl w oskarżycielskim tonie, którego jedynym celem była nierzetelna, niepełna, czasami insynuująca, a na pewno wprowadzająca w błąd narracja, na temat projektu spalarni w Olsztynie, z prywatyzacją miejskiego rynku ciepła w tle.

Wzburzony i „rozdarty wewnętrznie” Prezydent Grzymowicz dał w nim popis histerycznej socjotechniki pokazując równocześnie, że niestety nie potrafi opanować własnych emocji.

W oparciu o stare metody szkoły Urbana doprawione nerwowością, Prezydent Grzymowicz powtarzał jak mantrę wszystkie swoje zgrane już opowiastki na temat projektu spalarni odpadów, którymi mieszkańcy Olsztyna karmieni są od pięciu lat. Piętnował pracę społeczników, oburzał się na polityczne zagrania Wiceministra Szmita, miał pretensje do ministrów, którzy nie przyjmują go w swoich gabinetach i do merytorycznych, kompetentnych samorządowców, którzy nie tylko są przyjmowani w ministerstwach, ale „wypowiadają się politycznie”. Jednym słowem Prezydent Grzymowicz nie miał nic konkretnego do powiedzenia, i jak to ujął jeden z komentatorów na portalu Debata, „zaplątał się we własne nogi”. Można powiedzieć precyzyjniej: nie tylko się zaplątał, ale zaliczył upadek i to w jakim stylu!

Prezydent Olsztyna Piotr Grzymowicz powiedział podczas swojej konferencji prasowej, że jeżeli spalarnia (elektrociepłownia) nie powstanie, to będzie to decyzja polityczna.

Czyżby Prezydent Grzymowicz podejmował tylko decyzje merytoryczne? Czy rzeczywiście z racji piastowanej funkcji, i z uwagi na własny życiorys jest kompletnie oderwany od polityki? Neutralność polityczna Prezydenta Grzymowicza to szczyt hipokryzji i chyba czas najwyższy przypomnieć, po raz kolejny, jak najbardziej polityczną drogę życiową Prezydenta Olsztyna.

Piotr Grzymowicz był wiernym i aktywnym członkiem PZPR-u do końca istnienia tej partii, i to właśnie lewicowa ideologia odcisnęła swoje piętno na jego postawie życiowej i światopoglądzie.

W przeciwieństwie do Wiceministra Jerzego Szmita, Prezydent Grzymowicz nie „zhańbił” się wstąpieniem do „Solidarności” i głoszeniem haseł wolnościowych i demokratycznych. Nie kolportował ulotek nawołujących do społecznego oporu przeciw władzy, nie narażał się na szykany, na utratę pracy i brak środków na utrzymanie rodziny. Nie zaznał też internowania. Przeciwnie, jego kariera rozwijała się dobrze pod parasolem ochronnym matki-partii PZPR.

Są dwa równorzędne obszary motywacji do takich wyborów, albo chęć zrobienia kariery, czyli czysty oportunizm, albo wiara w ideologię głoszoną przez partię komunistyczną, czyli postawa pożytecznego idioty. Każdy wariant jest równie zły. Tymczasem, Piotr Grzymowicz już jako młody człowiek podjął decyzję o wstąpieniu do PZPR, i nigdy z tej drogi ideowej nie zszedł.

W latach 90-tych Piotr Grzymowicz został członkiem Socjaldemokracji Rzeczypospolitej Polskiej, która zastąpiła rozwiązaną PZPR, a następnie przekształciła się w Sojusz Lewicy Demokratycznej.

To właśnie z poparciem Koalicyjnego Komitetu Wyborczego SLD – Unia Pracy, Piotr Grzymowicz zdobył w 2002 r. mandat radnego miejskiego. W kolejnych wyborach, parlamentarnych w 2007 r. i przedterminowych, samorządowych w 2009 r. r. Piotr Grzymowicz startował z list Polskiego Stronnictwa Ludowego i został wybrany z list PSL-u na urząd Prezydenta miasta Olsztyna w 2009 r. Nie odmówił później Czesławowi Małkowskiemu, reżimowemu cenzorowi, objęcia funkcji Wiceprezydenta Olsztyna.

Dla ocieplenia wizerunku i zatarcia śladów przynależności do PZPR i SLD, w latach 2010 i 2014 Piotr Grzymowicz startował w wyborach samorządowych na fotel prezydenta miasta z własnego komitetu wyborczego. Ale poza tą formalną fasadą, cały czas obracał się, i obraca w gronie „samych swoich”. Nigdy nie odciął się od ideologicznego i towarzyskiego dziedzictwa post-komunizmu.

Wręcz przeciwnie, zachował “żołnierską” wierność i przywiązanie do towarzyszy z PZPR. Na początku lat dwutysięcznych Prezydent Grzymowicz wstępuje w szeregi Stowarzyszenia Ordynacka, skupiającego w większości sieroty po PZPR i byłych członków Socjalistycznego Związku Studentów Polskich, oraz Związku Studentów Polskich. Były Prezydent Aleksander Kwaśniewski posiada legitymację nr 1 stowarzyszenia, a wśród jego najbardziej prominentnych członków są inni znani politycy lewicy, tacy jak: Włodzimierz Czarzasty, Marek Belka, Włodzimierz Cimoszewicz, Grzegorz Kołodko, Ryszard Kalisz, Wiesław Kaczmarek, Stanisław Ciosek i inni. Wśród olsztyńskich działaczy Stowarzyszenia Ordynacka można odnaleźć takie osoby publiczne jak: Wicemarszałek województwa warmińsko-mazurskiego, Miron Sycz (PO), poseł Janusz Cichoń (PO), były Prezydent Olsztyna, Andrzej Ryński (SLD), czy też były członek Zarządu i Rady Nadzorczej Radia Olsztyn, Henryk Łańko.

Czyżby środowisko Stowarzyszenia Ordynacka nie było polityczne? Czyżby nie miało ono żadnego wypływu na decyzje i wybory Prezydenta Grzymowicza?

Przecież podczas samorządowej kampanii wyborczej w 2010 r. Włodzimierz Czarzasty, członek SLD i Przewodniczący Stowarzyszenia Ordynacka, przyjechał do Olsztyna wspierać kandydaturę Piotra Grzymowicza na fotel prezydenta miasta w oparciu o „pragmatyzm i socjotechniki”.

Na marginesie, można też zadać sobie pytanie: dlaczego Stowarzyszenie Ordynacka interesuje się gospodarką odpadami komunalnymi w Polsce? W statucie stowarzyszenia, wśród wielu opcji na prowadzenie działalności gospodarczej, wśród których wymienia się głównie działalność wydawniczą, introligatorską, związaną z reprodukcją, fotografiką, z prowadzeniem rekrutacji czy agencji informacyjnej, jest także gospodarowanie odpadami. Brzmi to niezwykle ciekawie, szczególnie w kontekście forsowanej od wielu lat przez Prezydenta Grzymowicza budowy spalarni odpadów w Olsztynie.

A czy aktywność Prezydenta Grzymowicza w Związku Miast Polskich i jego relacje z włodarzami innych miast o wyrazistym profilu politycznym, takimi jak np. Jacek Majchrowski z Krakowa (SLD), Jacek Karnowski z Sopotu (PO) czy Krzysztof Żuk z Lublina (PO) pozostaje w zupełnym oderwaniu od polityki? A jak traktować umowę koalicyjną Prezydenta Olsztyna z reprezentantami partii politycznych, które obsadziły swoich przedstawicieli na stanowiskach zastępców Prezydenta miasta?

W świetle swojej własnej, mniej lub bardziej tuszowanej przeszłości i teraźniejszości politycznej, Prezydent Grzymowicz powinien raczej wstrzymać się od dywagacji o decyzjach politycznych bez narażania się na śmieszność. Z pewnością nie jest mu po drodze z „dobra zmianą”, czemu daje wyraz w działaniu i wypowiedziach, ale Prezydent Grzymowicz nie spadł z kosmosu i działa w określonej rzeczywistości, w konkretnych uwarunkowaniach politycznych i jest jak najbardziej „polityczny”.

A tak na koniec, to naprawdę nie przystoi osobie piastującej tak wysoki i odpowiedzialny urząd uciekać się do publicznego ujawniania zakulisowych, czasem bardzo bezpośrednich, osobistych wypowiedzi i relacjonowania prywatnych dyskusji. Jest to mało eleganckie i bardzo niepolityczne.

Marianna Hołubowska

2 myśli na temat “Niepolityczny, polityczny Prezydent Olsztyna Piotr Grzymowicz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *