Strut – Lenny Kravitz odcina kupony!

Lenny Kravitz  – ten muzyczny samouk wydał 10 studyjny album zatytułowany Strut.

Po trzech latach zajmowania się bardziej aktorstwem niż muzyką, Lenny Kravitz postanowił nagrać kolejny album.

Ta płyta zaprowadziła mnie z powrotem do miejsc, które tak bardzo kocham w muzyce…
To prawdziwa rockendrollowa płyta. Jest surowa, ma duszę i szybko powstała

tak podsumowuje swoje nowe dzieło Lenny Kravitz.

Rzeczywiście album jest surowy i szybko powstał, ale czy ma duszę? Niestety, z tym stwierdzeniem Lenny Kravitza się nie zgadzam!

Nowy album zapowiadał singiel The Chamber. Klip był interesujący w warstwie muzycznej i jako obraz filmowy.

Do promocji singla i albumu został wprzęgnięty Fryderyk Nietzche!

The true man wants two things, danger and play. For that reason he wants woman, as the most dangerous plaything.

Jako prawdziwy mężczyzna potwierdzam, że interesują mnie niebezpieczne zabawki! Lenny Kravitz pomimo, że już jest po 50-tce, swoim kaloryferem sprawia, że jest w tym klipie wiarygodny.

No i te intrygujące brzmienie gitary. Coś mi przypomina. Całość pokazywała, że Lenny Kravitz nie stracił pazura i zapowiadała ciekawy album.

Niestety, już drugi singiel, a pierwszy numer albumu Sex jest o niebo gorszy. Chyba tylko tytuł sprawił, że wydano go na singlu, z pewnością licząc na niezdrowe zainteresowanie fanek. Dla mnie utwór jest za… surowy.

Po trzykrotnym odsłuchaniu całego albumu – szukałem przeboju – już nie mam ochoty do niego wracać.

Może przesłucham od czasu do czasu The Chamber i zatańczę z niebezpieczną zabawką, przy nastrojowym I Never Want to Let You Down.

Pozostałe utwory niczym się nie wyróżniają. Są na dobrym poziomie, ale swoją przeciętnością nie sprawiają, że album ma duszę.

Lenny Kravitz albumem Strut udowodnił, że szybkość nagrywania sprzyja surowości materiału, ale nie pomogła stworzyć głębszego, całościowego przekazu.

Od muzyka po 50-tce należało oczekiwać większej refleksyjności przy tym, co tworzy.

Odcinanie kuponów od sławy nie przystoi samoukowi, który wychowywał się mając u boku za wzór takie sławy jak: Miles Davis czy Ella Fitzgerald. Album nie ma duszy i wątpię by cały album, lub któryś z 12 utworów dostał się na czołowe miejsca list rankingowych. To nie wyklucza, że fanki Lennego będą podczas koncertów rzucać mu w ekstazie, na scenę, części swojej garderoby… a ja od czasu do czasu odlecę przy starym, bardzo dobrym…  Fly Away.

 

 

2 myśli na temat “Strut – Lenny Kravitz odcina kupony!

  • 29 września 2014 o 04:19
    Permalink

    Ja lubię jeszcze „New York City” i „Dirty White Boots”. No, plus ‚The Chamber”. Ale poza tym – tak jak napisałeś – nie warto do tego albumu wracać.

    Pozdrawiam

    Odpowiedz
    • 29 września 2014 o 10:44
      Permalink

      Dziękuję! To dobre, że mimo szybkości nagrywania można znależć coś interesującego na tym ablumie 🙂

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *