Śniadanie dzików w centrum Olsztyna

Wczoraj – w dniu imienin Ku Prawdzie – około godziny dziewiątej, wyszedłem z domu, na dłuższy spacer z Manią i Polą. Tuż po wyjściu z bloku, pieski szczekaniem dały znać, że zobaczyły… obiekt szczególnego zainteresowania. Po chwili i ja zobaczyłem… wychylającego się zza krzaków dużego dzika. Antycypowałem, że dzik nie jest sam, a stanowi forpocztę całego stada.

Szybka decyzja. Odprowadziłem pieski do domu. Chwyciłem aparat i wyszedłem znów przed blok, by obserwować poczynania dzików. Stanąłem tuż przy stalowym ogrodzeniu i zacząłem filmować.

Gdy zobaczyłem lochę, która prowadziła stadko sześciu warchlaków, przypomniałem, że to towarzystwo już poznałem i uwieczniłem 25 kwietnia:

 

 

Filmując przemarsz stadka, nie zauważyłem, że moje nogawki obwąchuje inny dzik!

Trochę tętno skoczyło, ale dorosły dzik – nie warchlak – nie miał złych zamiarów i szybko pomaszerował za stadkiem.

Locha zdecydowanym krokiem prowadziła stadko do pobliskiego… baru na śniadanie. Ten bar znajduje się naprzeciwko mojego bloku, tuż przy wieżowcu Barczewskiego 22.

Bar był zamknięty! Locha przez ponad pięć minut podejmowała próby, by dostać się do jego wnętrza.

Sukces był… blisko! 

Jednak po kilkudziesięciu nieudanych próbach, locha poprowadziła stadko do drugiego baru, który mieści się przy rogu naszego podwójnego bloku.

Już pierwsza próba otworzenia tego baru przyniosła sukces. Locha szybko rozpoczęła konsumpcję.

Wybierała dania z menu, wchodząc do baru kilkakrotnie. Wyciągnięte produkty rozrzucała wokoło, co umożliwiło konsumpcję pozostałym członkom stadka.

Tu dygresja w kwestii segregacji odpadów. Ludzie są nadal w swojej masie… nierozgarnięci ekologicznie!

Odpady biodegradowalne wrzucają do brązowych pojemników w plastikowych opakowaniach! 

Po posiłku w barze, który trwał ponad 20 minut, locha spoczęła na pobliskim trawniku i rozpoczęło się śniadanie dla warchlaków.

Maluchy z widoczną rozkoszą posiliły się i szybciutko przystąpiły do leniuchowania.

Jednak prawdziwą – pośniadaniową – drzemkę rozpoczęły, gdy zaległy między lochą a dzikiem.

Naprawdę scena była urocza! Dziwy nad dziwami 😉

Nie ruszając się z centrum Olsztyna, miałem możliwość obserwowania scen przyrodniczych niczym na safari!

 

Dziękuję Panie Prezydencie Grzymowicz!

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *