Zapomniany piekarz z Berlina – Alfred Kornitzke

I Wojna Światowa wybuchła pierwszego sierpnia 1914 roku. Po 5 miesiącach walki żołnierze w okopach dochodzili coraz bardziej do wniosku, że to nie ich wojna i dlaczego mają się nawzajem mordować? Zbliżały się Święta Bożego Narodzenia i młodzi chłopcy siedzący w bagnach okopów, zaczynali niebezpiecznie marzyć o choinkach i ciepłych kominkach w rodzinnych domach.

Wywiady obu stron donosiły o nastrojach panujących w okopach. Próżno wyżsi  oficerowie obu stron starali się wzbudzić nienawiść do strony przeciwnej.

Jedni i drudzy wychowani w religii chrześcijańskiej, nie widzieli nic dobrego we wzajemnym mordowaniu się. Jedni i drudzy obchodzili te same Święta Bożego Narodzenia, śpiewali te same kolędy. Znali ze szkół zasady Pokoju Bożego.

Do dramatycznych wydarzeń doszło w małej belgijskiej miejscowości Ploegsteert Wood.

Już przed świętami Bożego Narodzenia raporty wywiadów wskazywały na nienaturalny, zdaniem sztabów, nastrój wigilijny w okopach.

Generał brygady GT Forestier-Walker wydał rozkaz zabraniający wszelkich poufałości. Ale nie zostało to zaakceptowane w okopach.

Wszystko zaczęło się jeszcze bardziej psuć, w wigilię rano. Z okopów zaczęły rozbrzmiewać słowa pastorałek. Szczególnie uroczysty moment nastąpił koło 23.00 w wigilię.

Nagle z niemieckich okopów rozległ się potężny głos świetnego barytonu, śpiewający znaną na całym świecie kolędę Cicha noc. Historia nie zanotowało nazwiska tego śpiewaka.

Natomiast to, co się potem działo, przeszło wszelkie oczekiwania.

Żołnierze z okopów wychodzili dzieląc się opłatkami i składając sobie życzenia, przekazując prezenty, paczki papierosów, kiełbaski, ciasteczka itd. Było to nie do opanowania przez oficerów.

Do historii przeszedł, obecnie zapomniany piekarz z Berlina Alfred Kornitzke, który przygotował kulki marcepanowe i o północy z udekorowaną choinką wszedł na pole niczyje, w stronę okopów przeciwnika.

Na głowie miał czapkę cukiernika. Siedzący po drugiej stronie okopów żołnierze batalionu algierskiego, otwierali gęby ze zdziwienia.

Piekarz – cukiernik – Alfred Kornitzke doszedł do połowy przestrzeni pomiędzy okopami, postawił na ziemi choinkę i zapalił świeczki.

Potem usiadł i zaczął śpiewać kolędy.

Algierczycy się przyłączyli. Zachowały się zdjęcia Brytyjczyków i Niemców w czasie owego świątecznego spotkania w dniu 25 grudnia 1914 roku.

Projekt pokoju był niemiecką inicjatywą.

W Wigilię Bożego Narodzenia ozdobione drzewa zaczęły się pojawiać z ich okopów, a następnie znaki pisane: You, My Nie walka. Nie Fight.

W różnym stopniu na całym froncie, wojska niemieckie i brytyjskie odłożyły broń i się bratały.

W niektórych miejscach rozejm był tylko okazją dla każdej strony, aby pochować zmarłych, porozrzucanych na ziemi niczyjej, na odcinku ziemi pomiędzy przeciwnymi okopach.

W innych miejscach wzdłuż frontu walki trwały.

Nieformalny rozejm trwał całą noc.

Żołnierze niemieccy wytaszczyli beczkę piwa, przeturlali ją na środek ziemi niczyjej i przewrócili na bok wybijając szpunt. Było to zaproszenie do zabawy.

Rozgrywano mecze piłki nożnej. Jak opisuje to w odkrytym liście generał angielski Walter Congreve, niemieccy i angielscy żołnierze chodzili obok siebie paląc cygara i papierosy.

Po świętach nastąpiła reakcja sztabów. Nie można przecież było dopuścić do takiej poufałości.

A kto będzie niszczył mienie przeciwnika – przyjaciela – znajomego?

Anglicy natychmiast rozformowali swoje oddziały biorące udział w tej wigilii. Niemcy przenieśli żołnierzy na front wschodni.

Dlaczego tak się przestraszono tej Wigilii? Dlaczego starano się wymazać wszelkie ślady z podręczników na ten temat?

dr n. med. Jerzy Jaśkowski

Ku Prawdzie:

Zapomniany piekarz z Berlina Alfred Kornitzke przeszedł do historii, ponieważ wyraził czynem to, co myślało wielu.

Gest zapomniany, ale świadczący i przypominający nam, że wojny nie wybuchają w interesie jakiegokolwiek Narodu, a w interesie… mamony!

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *