Dziękuję Prezesie za dodanie sił!

Jeśli chcesz rozśmieszyć Boga, to powiedz mu o swoich planach. Ta myśl w oryginalnej wersji brzmi: If you want to ma­ke God laugh, tell him about your plans. Jej autorem jest nie kto inny, tylko naczelny filozof – komik Hollywood, Woody Allen.

Jeszcze wczoraj zaplanowałem, że dzisiejsze – niedzielne – popołudnie poświęcę na montaż filmów, które nagrałem na sobotniej manifestacji olsztyńskiego KOD-u.

Do filmów miałem zamiar dołączyć swoje komentarze, które stanowiłyby polemikę z relacjami, które już się ukazały w express.olsztyn.pl czy na innych portalach.

Relacje, które czytałem są… bardzo tendencyjne. Uważam, że moje filmy i komentarze będą najbliższe… prawdy.

W południe wybrałem się pobiegać za balonem, by utrzymać kondycję fizyczną na przyzwoitym poziomie.

Blisko dwie godziny biegania po boisku sprawia, że fizycznie i psychicznie – na ogół – jestem podbudowany.

Dzisiaj po meczu byłem szczególnie wzmocniony, bo usłyszałem pochwały mojej gry od stałych krytykantów, którzy swoich błędów nigdy nie widzą, a moje wytkną… wszystkie.

Drużyna, w której ja grałem, wygrała różnicą 13 bramek, czyli mogłem być ukontentowany. I taki byłem jak opuszczałem boisko.

Pozostałą część niedzieli – do godziny 22 – spędziłem na Oddziale Ratunkowym Szpitala Klinicznego w Olsztynie. Cóż… plany wzięły w łeb!

Dziękuję Bogu, że to nie był jeszcze ten ostateczny bilet… w jedną stronę.

Zanim trafiłem na szpitalne łóżko, zdążyłem zrobić rachunek sumienia. Co wtedy pomyślałem… niech to zostanie moją tajemnicą.

Trafiłem w ręce życzliwych i znających się na rzeczy ludzi. Prawdziwi fachowcy. W ciągu 6 godzin przeszedłem dwa razy elektrokardiogram i dwukrotnie badano – szczegółowo – moją krew.

Tu serdecznie dziękuję pielęgniarce Ewie, która zajęła się mną z prawdziwą życzliwością i odczuwalnym pozytywnym nastawieniem.

Dziękuję doktorowi Błażejowi, za kompetentne odpowiedzi na moje pytania i za postawioną diagnozę.

Doktor powiedział, że jeszcze pożyję. Nie wie ile, ale jeżeli nie spadnie mi na głowę cegła w drewnianym kościele, to mogę śmiało ciągnąć do… emerytury.

Oczywiście dostałem wypis, z poleceniem udania się do lekarza rodzinnego.

Leżąc pod kroplówką kilkakrotnie słuchałem Lady Pank? i… rozmyślałem. Lady Pank – czy to ktoś inny – śpiewa, że za rządów PO-PSL Do kroplówki lali mi, coś na odebranie sił. Z niecierpliwością czekałem na efekt mojej dzisiejszej kroplówki! Teraz mogę stwierdzić, sprawdziłem empirycznie, że dzisiaj – za rządów PiS – do kroplówki wlali mi, coś na dodanie sił! Dziękuję Prezesie!

 

 

2 myśli na temat “Dziękuję Prezesie za dodanie sił!

  • 25 stycznia 2016 o 23:26
    Permalink

    Jak to niedużo trzeba – chwila moment i życie może się zmienić Ale przed Tobą jeszcze wiele do zrobienia Ktoś z góry Cię wspiera w drodze ku prawdzie powodzenia

    Odpowiedz
    • 26 stycznia 2016 o 00:02
      Permalink

      Dziękuję! To… krzepi! Tego na górze jestem… pewien! Ale tu, na tym ziemskim padole, potrzebne jest mi Wasze wsparcie! Tobie składam szczególnie serdeczne i gorące podziękowania za to, że jesteś ze mną… od początku!

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *