Komu przeszkadza stary dochtor? Jerzy Jaśkowski

Ale nam się narobiło! Już czwarta, czy piąta witryna zaczyna negatywnie oceniać moje wystąpienia. Ile to ludzi musi się napracować, śledząc artykuły i wypowiedzi starego dochtora?

Najpierw twierdzili, że to bajania starego emeryta! Obecnie zaczynają kwestionować moją interpretację zdarzeń historycznych, a zadawalają się wypocinami historycznymi szkoły krakowskiej, czy lwowskiej, a więc naszych okupantów z okresu rozbiorów.

Wprowadzają do obiegu rozmaite dywagacje np.: rabinów praskich z XIX wieku, o rzekomej kochance Kazimierza Wielkiego, zwanej Esterką. Wiadomo, że Praga, podobnie jak Kraków, były w owym czasie opłacane przez Wiedeń.

Ile to musi kosztować? Gdzie pracują owi młodzi ludzie, tworzący owe rzekomo samodzielne witryny?

Witryny, jak również w podobnym stylu notowane wpisy pod moimi wystąpieniami świadczą, że to zorganizowana akcja.

Wszyscy owi osobnicy posługują się pojęciem: teoria spiskowa. Nie wiem, czy znają pochodzenie tego sloganu, ale wymyślili to agenci CIA w latach pięćdziesiątych.

Pierwszym, który używał owego sloganu jeszcze na początku lat 90-tych ubiegłego wieku był w Polsce, Aleksander Kwaśniewski czy Stolcman. Potem rozpełzło się to na cały kraj, podobnie jak pojęcie naziści, zamiast germańcy, szwaby, czy hitlerowcy itd.

Owi młodzi hunwejbini – tak nazywano młodą gwardię komunistyczną Mao Tse Tunga. W Polsce, odpowiednikiem byli działacze, w rodzaju J. Kuronia, wyrzucający starych profesorów z uczelni.

Inną cechą charakterystyczną owych wypowiedzi, czy wpisów, jest krytykowanie np.: braku piśmiennictwa pod określonym, wybranym przez atakującego cytatem, a jednocześnie nigdy nie podawanie, dlaczego ów cytat został zaatakowany.

Owi osobnicy nigdy nie opierają się na jakichkolwiek publikacjach. Ów brak piśmiennictwa, na którym opierają się hunwejbini, jest łatwą cechą, po której  można  rozpoznać trolle.

Najczęściej natomiast, jeżeli w ogóle, podają jako swoją literaturę, książki wydawane w okresie cenzury PRL-owskiej lub po tzw. przemianach, czyli ustawce służb specjalnych.  Wiem coś niecoś na ten temat, ponieważ byłem ekspertem strony Solidarnościowej,  podczas obrad nomen omen Okrągłego Stołu.

Bardzo rzadko można znaleźć pozycje z okresu np.: międzywojennego lub przedrozbiorowego.

Już w 2004 na konferencji międzynarodowej, w kuluarach, ostrzegali nas naukowcy z Europy Zachodniej, że szykuje się wielka akcja przestawiania naszej historii.  Mamy epidemię czasopism uchodzących za historyczne. Na każdej stacji benzynowej możemy znaleźć co najmniej  4 – 8 takich  pseudohistorycznych magazynów.

Jak podawał to nawet Nasz Dziennik, właścicielami tych polskojęzycznych czasopism są  koncerny niemieckie, np: takie jak Springer, którego podstawy stanowiły pieniądze  człowieka, będącego pracownikiem komanda, zagospodarowującego mienie pożydowskie. Nikt nie zarzuca temu koncernowi antysemityzmu. Ciekawe, nieprawdaż!

Obecnie wiadomo, że praktycznie całość mass mediów, jest w rękach niemieckich właścicieli pod amerykańskim zarządem do 2099 roku, jak to podawał dr Brzeski.

Przechodząc do meritum, czyli wywiadu jakiego udzieliłem p. Mossakowskiemu w przerwie konferencji, na temat Medycyny Holistycznej.

A właściwie nie tyle wywiadu, co koreferatu wygłoszonego przez p. Radosława Patlewicza, znanego m.in. z takich książek jak: Historia polityczna Polski- nowe spojrzenie.

P. R. Patlewicz zarzucił mi m.in, że podałem nieprawdziwą datę podboju Anglii przez cesarza Klaudiusza. Jest oczywistym przejęzyczeniem, wypowiedzenie w omawianym wywiadzie, daty podboju Anglii przez cesarza Klaudiusza. Powinno być – 46  r.n.e. a nie 406. Podobnie Wilhelm Zdobywca, to rok 1066, a nie 1076 r. n. e.

No cóż, Na swoje usprawiedliwienie mam tylko to, że konferencja dotyczyła zagadnień medycznych i widocznie to siedziało w mojej głowie bardziej, aniżeli demaskowanie fałszerstw historycznych XIX wiecznych autorów, opłacanych przez zaborców.

P. Patlewicz  zwrócił uwagę na oczywiste przejęzyczenia, a nie na sens wypowiedzi.  Swoistym masochizmem p. Patlewicza jest obnażanie swojej niewiedzy np. twierdzeniem, że:

ja szukałem i nie mogłem znaleźć źródeł, na jakich opierał się Jaśkowski.

Tak tłumaczył się mały Jasiu, który nie odrobił lekcji. Tylko w internecie znajduje się ponad 150 moich artykułów na tematy historyczne. Każdy liczy po 6-10 stron.

R. Patlewicz należy do geniuszy, ponieważ w 3-4 dni przeczytał ponad 1000 stron i wysłuchał ponad 78 moich wykładów znajdujących się na YouTubie.

Tak więc, można podziwiać ów wysiłek, nie tylko zapoznania się z moimi pracami, ale dodatkowo jeszcze skorelowanie informacji z piśmienictwem i stwierdzenie, że „nic nie mogłem znaleźć”.

Zdziwienie natomiast budzi również próba gloryfikowania jawnych szpiegów naszych zaborców, przez p. Pałkiewicza. Legendę o Piłsudzkim- Ginecie – Selamnie stworzyło Wojskowe Biuro Historyczne, właśnie w tym celu założone.

Czyli należy się zastanowić komu służy i dlaczego p. Pałkiewicz gloryfikuje agenturę?

Radosław Patlewicz twierdzi, że nigdzie nie znalazł śladu o agenturze  Piłsudskiego-Gineta-Selama i na dowód pokazuje jego rzekomy rodowód. Niestety, nie podał żadnej literatury potwierdzającej jego tezy.

Nie będę omawiał całości wypowiedzi p. Patlewicza, ponieważ szkoda na to czasu. Widać wyraźnie, że ma kłopoty z doborem piśmiennictwa.

Podam tylko, że do dnia dzisiejszego nie wie, czym jest City of London Cooperation. Nadal twierdzi, tak jak za PRL-u, że to tylko dzielnica Londynu. A podobno skończył studia historyczne? Przy takim poziomie wiedzy nie warto prowadzić dyskusji.

Ciekawe, że p. Patlewicz zaznajamia się tylko ze stronami internetowymi,  a nie z pozycjami drukowanymi np: Szajnochy, Konecznego, czy J. Gertycha?

Wracając do książek Radosława Patlewicza np. Historii Politycznej Polski – nowe spojrzenie.

Dałem się nabrać! To nie jest żadne nowe spojrzenie, tylko nowe wydanie starych tez szkoły zaborców, czyli głównie niemieckiej.

P. Patlewicz  w owej publikacji nie podaje literatury, na której oparł swoje tezy. Podaje co prawda, dodatkowe pozycje piśmiennictwa, jego zdaniem godne polecenia, ale są to książki wydane po tzw. przemianach okrągłostołowych, czyli służb specjalnych.

KSIĄŻKI TE, W WIĘKSZOŚCI SĄ BEZWARTOŚCIOWE I STANOWIĄ TYLKO I WYŁĄCZNIE PRZYCZYNEK DO MĄCENIA W GŁOWACH… LUDNOŚCI.

P. Patlewicz, jak każdy dobry dealer nie zapomina o reklamowaniu swojej nowej książki. Jest to cecha charakterystyczna dla pewnych grup społecznych.

Biorąc pod uwagę dotychczasowe publikacje tego Pana, uważam, że nie warto tracić pieniędzy na takowe pozycje. Generalnie odradzam zakupy pozycji tego Autora.

I w tej sytuacji proszę się zastanowić: Komu przeszkadzają dywagacje starego dochtora?

dr n. med. Jerzy Jaśkowski

2 myśli na temat “Komu przeszkadza stary dochtor? Jerzy Jaśkowski

  • 9 października 2018 o 15:45
    Permalink

    Zauważyłem pewną dziwną stałą. Mianowicie ci którzy najbardziej straszą szczepionkami, spiskami, depopulacją i wymieraniem Narodu Polskiego, osobiście rozmnażają się bardzo słabo. Często są też starymi kawalerami lub rozwodnikami, czyli grupą społeczną szczególnie narażoną na wystąpienie tzw. mitomanii.

    Odpowiedz
    • 9 października 2018 o 16:53
      Permalink

      Dziękuję! Nie wiem skąd masz takie obserwacje?! Ja zauważyłem, wręcz coś przeciwnego. Przeciwnicy szczepionek to przede wszystkim młodzi rodzice, którzy troszczą się o swoje potomstwo! A co do teorii spiskowych… moje obserwacje nie pozwalają na wyciąganie takich wniosków jak Twoje 😉 Nie znam wieku, płci ani stanu rodzinnego tych… co straszą… tym co piszesz 😉 Dodatkowo uważam, że sprowadzanie dyskusji do cech fizycznych oponenta… jest – delikatnie pisząc – niegodne homo sapiens 😉

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *