Miasto 44. Miłość w czasach apokalipsy

Tak się złożyło, że po obejrzeniu w kinie filmu Miasto 44 w reżyserii Jana Komasy, ja trafiłem do… łóżka.

Jesień już chy­ba nadeszła i dopadł mnie wirus. W aspekcie recen­zji, którą obiecałem napisać, to się chy­ba złożyło bard­zo dobrze. Miałem czas na spoko­jne prze­myśle­nie, przeanal­i­zowanie emocji, których pro­jekc­ja fil­mu dostar­czyła. Gdy­bym miał określić jed­nym słowem ten film, to użyłbym określe­nia, które pod­sunął mi  Michał Jachi­mows­ki w komen­tarzu do mojego wpisu na face­booku. To był film: MOCNY!

Moc­ny w swo­jej wymowie fil­mowej, i moc­ny jako głos w dyskusji o Pow­sta­niu Warsza­wskim. O roz­machu pro­dukcji dowiadu­je­my się przed samą pro­jekcją. Ileś tysię­cy ton gruzu przy­wiezionego na plan, 3000 statys­tów, ileś tam godzin pra­cy nad efek­ta­mi spec­jal­ny­mi i kupa spon­sorów, którzy wyłożyli pon­ad 25 mil­ionów zło­tych, aby ta super­pro­dukc­ja — jak na nasze warun­ki — mogła pow­stać. I bard­zo dobrze, że pow­stała.

Pod­ty­tuł fil­mu mówi wszys­tko o jego fab­ule: Miłość w cza­sach apokalip­sy. Kan­wą spina­jącą obrazy z przed­pow­stańczej Warsza­wy i zdję­cia z zagłady tego nieu­jarzmionego mias­ta, są perypetie miłosne dojrze­wa­jącej warsza­wskiej młodzieży: Ste­fana (Józef Pawłows­ki), Kamy (Anna Próch­ni­ak) i Biedron­ki (Zofia Wichłacz).  Jeżeli ktoś liczy, że to jest melo­dra­mat z wojną w tle, to się grubo pomyli. Miłość to tylko pretekst do pokaza­nia Pow­sta­nia Warsza­wskiego ocza­mi młodzieży, która dojrze­wa w tem­pie przyspies­zonym wojną. Kam­era podąża za kochanka­mi i malu­je obraz apokalip­sy Warsza­wy. Napisałem malu­je, bo tak to ode­brałem.

Plastyczność obrazu, wraz z bardzo dobrymi efektami specjalnymi sprawia, że mimo makabryczności niektórych scen, chce się je obejrzeć jeszcze raz. Takie zapożyczenia z Hollywood, czy też z Bollywood, wcale mnie nie rażą. Tylko żal, że niektórzy twórcy naszych filmów bondowskich, jeszcze tej techniki nie opanowali. Do dobrego obrazu dochodzi bardzo dobry dźwięk i trafiona muzyka.

Także gra młodych, wyło­nionych w ogólnopol­s­kich castin­gach aktorów, jest… wiary­god­na. Potwierdze­niem tal­en­tu Zofii Wichłacz, która kilka­krot­nie w filmie musi­ała przekazy­wać skra­jne emoc­je Biedron­ki, jest przyz­nana jej nagro­da dla najlep­szej aktor­ki, za pier­ws­zo­planową rolę, na zakońc­zonym właśnie Fes­ti­walu Fil­mowym w Gdyni.

W filmie apokalip­sy widz­imy znacznie więcej niż miłoś­ci, bo tłem wydarzeń jest Pow­stanie Warsza­wskie. Niemym bohaterem fil­mu jest mor­dowana Warsza­wa. Jan Komasa zapro­ponował nowe spo­jrze­nie na ten zryw warsza­w­iaków. Do niewąt­pli­wego, pokazy­wanego już wielokrot­nie patri­o­tyz­mu młodzieży dołożył, nat­u­ralne emoc­je towarzyszące dojrze­wa­niu. Widz­imy zachłan­ność na życie, potrze­bę zabawy i miłoś­ci, humor, odwagę i stra­ch. Z pewnoś­cią film dotrze do młodzieży, która myśli i czu­je bez obciąże­nia soc­jal­isty­czną manierą. Nasz pow­stańczy garb tym filmem jest zmniejszany.

Ja znalazłem w filmie potwierdze­nie słów, które wypowiedzi­ał niedawno w roz­mowie ze mną uczest­nik Pow­sta­nia Warsza­wskiego. To był niepotrzeb­ny zryw! Zryw chwaleb­ny, ale samobójczy. Bez jakichkol­wiek szans na powodze­nie. On też trafił do pow­sta­nia, w zasadzie ze środowiskowego przy­musu. Koledzy pos­zli, to i on nie mógł być gorszy. Był w pow­stańczym odd­ziale, szedł na odsiecz Śród­mieś­ciu, ale nie miał broni! Jego kole­ga podob­nie jak fil­mowy Ste­fan, ura­tował się z Pow­sta­nia dzię­ki temu, że przepłynął Wisłę.

Niezależnie od tego jakie macie zapatrywanie na Powstanie Warszawskie film Miasto 44 warto obejrzeć. Z uwagi na walory,  które opisałem powyżej, koniecznie idźcie do kina. Oglądanie tego filmu w tv, to pozbawianie się wielu wrażeń.

 

12 thoughts on “Miasto 44. Miłość w czasach apokalipsy

  • 29 września 2014 at 02:23
    Permalink

    Jestem pod wraże­niem zarówno fil­mu, jak i książ­ki. Pier­wszy przemówił do mnie obrazem, dźwiękiem; dru­ga z tych rzeczy — zadzi­ałała na moją wyobraźnię. Niesamowite połącze­nie, a powieść Mias­to 44 poz­woliła mi ponown­ie prześledz­ić losy Biedron­ki, Ste­fana, Kamy, Beksy, Rogala…

    Reply
    • 29 września 2014 at 10:41
      Permalink

      Dzięku­ję! Super zachę­ta do obe­jrzenia i przeczy­ta­nia 🙂

      Reply
  • 28 września 2014 at 22:06
    Permalink

    Fajny film i bard­zo moc­ny … szko­da tych 200 tyś ludzi i mias­ta. Ter­az moż­na tylko gdybać,spekulować czy warto było… Poz­draw­iam Sta­siu

    Reply
    • 28 września 2014 at 22:25
      Permalink

      Dzięku­ję! Dokład­nie… gdy­bolo­gia to pięk­na nau­ka 🙂 ale do oce­ny mamy pra­wo tak wydarzeń his­to­rycznych jak i … bieżą­cych 🙂

      Reply
  • 27 września 2014 at 14:14
    Permalink

    TO jest niewąt­pli­wie film dla ludzi myślą­cych. Bard­zo, bard­zo dobry — jeśli ktoś po wyjś­ciu z kina, nie mówi o efek­tach spec­jal­nych, porównu­jąc je do “Niezniszczal­nych”.

    Reply
    • 27 września 2014 at 14:29
      Permalink

      Dzięku­ję! Moim zdaniem efek­ty spec­jalne to wartość dodana do tego moc­nego fil­mu 🙂

      Reply
  • 26 września 2014 at 22:19
    Permalink

    Pod­pisu­je się” pod Pana recen­zją. Mnie również się film podobał. Potrze­bowałam kil­ka paczek chus­teczek by obe­jrzeć Mias­to 44. Uważam że warto powieść Mias­to 44 przeczy­tać przed filmem bo wtedy dużo łatwiej jest zrozu­mieć niek­tóre sce­ny. Poz­draw­iam

    Reply
    • 26 września 2014 at 23:02
      Permalink

      Dzięku­ję! Jak czy­ta się najpierw powieść to później najczęś­ciej film nie dorównu­je naszym wyobraże­niom… tak czy siak z pewnoś­cią warto sięgnąć do książ­ki 🙂

      Reply
  • 26 września 2014 at 13:08
    Permalink

    Film wyła­mu­je się ze stan­dar­d­owego szablonu fil­mu wojen­nego. Komasa dojrzał jako reżyser i stworzył,moim zdaniem, najbardziej porusza­ją­cy obraz od cza­sów ‘Katy­nia’ Wajdy. Fan­tasty­cz­na rob­o­ta całej ekipy filmowej(świetna Zosia Wichłacz)

    Reply
    • 26 września 2014 at 13:39
      Permalink

      Dzięku­ję! Zgadzam się w 99 % 🙂 Poniżej zamieszczam komen­tarz jed­nego z moich czytel­ników, który napisał to na face­booku pod moim wpisem o filmie.

      Film nie jest “moc­ny” jest bard­zo moc­ny. Po prze­traw­ie­niu go sce­ny, które mi się wcześniej nie podobały np. pocałunek wśród mija­ją­cych kul (ludzie w kinie wybuch­nęli śmiechem), nabier­a­ją sen­su. W zamyśle sce­na ta dzieje się tylko w umyśle Ste­fana, dlat­ego jest tak prz­erysowana. Wiel­ki sza­cunek za scenografię, charak­teryza­cję i efek­ty spec­jalne. Nie widzi­ałem jeszcze pol­skiego fil­mu w którym te 3 ele­men­ty były­by tak per­fek­cyjnie wyko­nane.
      Wiel­ki sza­cun dla Zofii Wichłacz (rocznik 1995) gra­jącą Alę. Genial­nie przekaza­ła wszys­tkie emoc­je głównej bohater­ki. Gen­er­al­nie fajnie zostały pokazane obie bohater­ki, Kama zadzior­na, rzu­ciła się w wir wydarzeń, Ala do koń­ca “niewin­na”- np. sce­na jak opowia­da baj­ki dzieciom w szpi­talu pod­czas gdy dookoła jest po pros­tu rzeź- dlat­ego też nie pokazano jak umiera, autor pozostaw­ia nam tylko w domyśle jak straszny był jej koniec.
      Wresz­cie Komasa genial­nie, jeżeli moż­na to tak w ogóle nazwać, przed­staw­ił tragedię mias­ta, ale myślę że to głównie zasłu­ga tego że reży­serował pol­ską wer­sję fil­mu Pow­stanie Warsza­wskie (wer­sję anglo­języ­czną — wal­czącą o Oskara reży­serował W. Pasikows­ki).”

      Reply
  • 25 września 2014 at 21:38
    Permalink

    Wybitne, porusza­jące kino, moim skrom­nym zdaniem najlep­szy pol­s­ki film ostat­nich lat. Już dawno żaden obraz nie wywołał we mnie takich sil­nych emocji. Przeczy­tałem też książkę Mastalerza, warto, bo jest świet­nym dopełnie­niem fil­mu, pozwala bardziej wniknąć w emoc­je bohaterów i rozwiewa pewne wąt­pli­woś­ci. Pole­cam jed­no i drugie, na pewno warto.

    Reply
    • 25 września 2014 at 22:56
      Permalink

      Dzięku­ję! Szczegól­nie dzięku­ję za “nami­ar” na książkę. Z pewnoś­cią po nią sięgnę.

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *