Od podłości do podłości — Antoni Górski

Podłość jest najgorszą cechą człowieka. Podły — to osoba, instytucja świadomie postępująca nieuczciwie, nieszlachetnie, nikczemnie. Na określenie podłości jest kilkadziesiąt synonimów. Patrząc na jedną z ostatnich okładek (NIE)Faktu podłość zdaje się też nie mieć granic. A czy inne są lepsze?

Fakt zakpił ze śmier­ci Lesz­ka Millera — junio­ra. Podłość wyrząd­zona Leszkowi Millerowi, poli­tykowi, który nie jest z mojej baj­ki, cho­ci­aż z niek­tóry­mi jego poglą­da­mi moż­na było się zgodz­ić, to… Fakt. Ale podłość ta nie ma nic wspól­nego z fak­tem.

Cho­ci­aż nazy­wa­ją się pol­sko­języ­czny­mi, to na naszym, pol­skim rynku pra­sowym są takie brukow­ce, które schodzą poniżej poziomu bruku. Karmią się niewybred­ny­mi sen­sacyjka­mi. I tak egzys­tu­ją… od podłoś­ci do podłoś­ci.

Znowu kpina (NIE)Faktu z powa­gi śmier­ci. Tym razem per­son­ifiku­je zwierzątko — choć­by nie wiem jak miluśką suczkę Ramonkę — które odeszło do swo­jej pani. Cier­pli­wość Nar­o­du Pol­skiego jest wiel­ka, ale nie niewycz­er­pana. Kończą się harce lib­er­al­nego lewact­wa, którym nie w smak wartoś­ci, według jakich chcą żyć Pola­cy.

Podłość wyma­ga zde­cy­dowanej i naty­ch­mi­as­towej reakcji, jak to zro­bił Patryk Jaki w sto­sunku do pewnej redak­tor z fran­cuskiego, a ter­az czeskiego Radia Zet.

Zde­cy­dowanie określił jej pytanie jako bezczelne, sugeru­jące, że wyko­rzys­tał w kam­panii wybor­czej swo­je dziecko. Dzi­en­nikar­ka nie pytała o to samo Bro­nisława Komorowskiego, gdy wyko­rzysty­wał i fotografował się ze swoi­mi … pełnosprawny­mi dzieć­mi.

Wirtu­al­na Pol­s­ka na swo­jej stron­ie musi­ała przeprosić — też mi kara; nie zasąd­zono 30.000 zł na cele społeczne — ojca Tadeusza Rydzy­ka za podłe pomówie­nie jako­by był w setce najbo­gat­szych Polaków. Wielkiej krzy­wdy sędziowie wp.pl nie zro­bili.

Leszek Miller pozwie szwajcarsko–niemiecki Fakt — którego redak­tor naczel­ny już zrezyg­nował z posady — za rażące narusze­nie dóbr oso­bistych.

Min­is­ter Zbig­niew Zio­bro pozwie Gazetę Wybor­czą za kłam­li­wą, oszcz­er­czą, fałszy­wą infor­ma­cję, że nie wszys­t­kich ped­ofilów umieszczano w „Rejestrze”. A GW była taką gorącą prze­ci­wniczką Rejestru ped­ofilów.

Oby to nie byli sędziowie jak Igor Tuleya — nieza­w­isły KODziarz, syn TW „Lucy­na” — który idąc śla­dem SN i sądu w Łodzi, skierował do Try­bunału Spraw­iedli­woś­ci Unii Europe­jskiej pytanie prejudy­c­jalne. Odkła­da w cza­sie sprawę bandytów i tym samym naraża na trwanie w trau­mie ich ofi­ary. Nie podłe?

Tuleya mianowicie zapy­tał Try­bunał:

Czy prawo unijne należy interpretować w ten sposób, że obowiązek państw członkowskich do ustanowienia środków zaskarżenia niezbędnych do zapewnienia skutecznej ochrony sądowej sprzeciwia się przepisom likwidującym gwarancje niezależnego postępowania dyscyplinarnego wobec sędziów w Polsce poprzez wpływ polityczny na prowadzenie postępowań dyscyplinarnych i powstanie ryzyka wykorzystywania systemu środków dyscyplinarnych do politycznej kontroli treści orzeczeń sądowych?

Czy ktoś zrozu­mi­ał coś z tego? Pisząc ludzkim językiem, Tuleya najzwycza­jniej boi się, że za nadzwycza­jne złagodze­nie kary dla bandytów (bru­talne por­wa­nia dla okupu — obci­nanie pal­ców swoim ofi­arom i zabójst­wa), bo pos­zli na współpracę z proku­raturą, może mu groz­ić dyscy­pli­nar­ka!

A na sum­ie­niu ma też inne grzesz­ki: uza­sad­nie­nie wyroku dla groźnego przestęp­cy Szkatuły, porów­nanie dzi­ałań CBA do dzi­ałań stal­i­nows­kich, czy wyro­ki w spraw­ie służb PRL.

Czy takich Fak­tów i Tuleyów potrze­bu­je­my?

Antoni Górs­ki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *