Odgrzebywanie trupa komunizmu

Początek lat 90-tych XX wieku przyniósł upadek CCCPZwiązku Socjalistycznych Republik Radzieckich, a wraz z nim nadzieję na całkowity upadek i pogrzebanie na zawsze zbrodniczego systemu komunistycznego.

Pamię­tamy tą euforię oga­r­ni­a­jącą cały świat: fenomen pol­skiej Sol­i­darnoś­ci, zburze­nie muru berlińskiego, ściskanie się z ostat­nim I sekre­tarzem KC KPZR i pier­wszym prezy­den­tem ZSRR Gor­bac­zowem.

Wszyscy wów­czas myśleli, że nas­tanie powszech­na szczęśli­wość, pełne zbratanie się nar­o­dów poprzed­zone całkow­itym rozbro­je­niem (co bardziej gor­li­wi wtenczas, obec­nie muszą się na gwałt zbroić).

Nieste­ty, ogniska czer­wonej zarazy nie zostały należy­cie dogas­zone. No i stało się. Tliły się i spod popi­ołów pod postacią lewact­wa, fem­i­niz­mu, LGBT – jed­nym słowem — polit­poprawnoś­ci odgrze­bano tru­pa – ojca zbrod­niczej ide­ologii, Karo­la Mark­sa.

Czci­ciele głównego ide­olo­ga bol­szewiz­mu wpadli na pomysł by na rocznicę postaw­ić Mark­sowi mon­u­ment w mieś­cie, gdzie się urodz­ił. I jakże­by inaczej, zebrało się towarzyst­wo na czele z Junck­erem, by pospieszyć z hoł­da­mi twór­cy bar­barzyńskiej ide­ologii.

Junck­er piejąc z zach­wytu nad jego mądroś­cią, nazy­wa­jąc go oby­wa­telem europe­jskim głosił peany na cześć zarośniętego osob­ni­ka, próbu­jąc ukazać jego człowieczą twarz.

Zadzi­wia­jące jest, że najbardziej w zach­wyt nad jego mądroś­ci­a­mi wpadali — i wpada­ją nadal — ci, którzy na włas­nej skórze doz­nali szczęś­cia bol­szewiz­mu, sami pada­jąc jego ofi­arą. Fakt, że rewoluc­ja pożera własne dzieci przykry­wali slo­ganem: szczyt­na idea wyma­ga poświęceń.

Jaka to była szczyt­na idea, pokaza­ło się na przykładzie właśnie CCCP:

przymusowa kolektywizacja, obowiązkowe dostawy, rozkułaczanie, konfiskata mienia, rekwizycja dóbr – płodów rolnych oraz całego dobytku i w efekcie głód w Rosyjskiej FSRR, a następnie w Ukraińskiej SRR z przypadkami kanibalizmu.

Może trze­ba było tego wydarzenia, by przyjrzeć się bliżej niek­tórym zło­tym myślom zbaw­iciela ludzkoś­ci. Całe życie poświę­cił dla szczęś­cia ludu. Lud zaś, za jego życia, ku jego roz­go­rycze­niu, był wierzą­cy. Trze­ba było temu jakoś zaradz­ić.

Do tej pory ludzie są przeko­nani — komu­niś­ci jak nikt inny potrafią wciskać nawet niedorzecznoś­ci — że Marks powiedzi­ał, że reli­gia jest opi­um dla ludu.

Do dzisi­aj, nikt tak jak bol­szewicy, nie potrafi zmienić sen­su słów. Trze­ba przyz­nać, że byli i są mis­trza­mi przewrot­noś­ci, po pros­tu kłamst­wa, jak jego ojciec — Zły.

Wystar­czy podać tylko przykład określa­nia Żołnierzy Wyk­lę­tych – Niezłom­nych, wal­czą­cych właśnie z oku­pan­tem sowieckim/rosyjskim, określanych przez nich mianem tar­gow­icy. Zmieni­a­jąc sens ory­gi­nal­nej frazy, bol­szewicy sugeru­ją, że opi­um ludowi wcis­nął jak­iś deal­er. Wiado­mo kto — kler!

W rzeczy­wis­toś­ci prawdzi­wa fraza brz­mi: reli­gia jest opi­um ludu. A to jest kolos­al­na różni­ca. Tu już nie ma pośred­ni­ka, w domyśle — kleru, który ten wiel­ki human­ista i przy­ja­ciel ludu zale­cał wyrżnąć.

Tutaj, to już sam lud odur­zony religią jak opi­um, nie potrafi rozez­nać rzeczy­wis­toś­ci, w której żyje. No to mamy prawdzi­wy obraz Mark­sa – zatroskanego sprawa­mi ludu – jakie ma o nim mnie­manie.

Ile jeszcze takich sprawek kry­je się pod przykry­wką fałszy­wych idei? Pudrowanie tru­pa, żeby nie wiem ilo­ma warst­wa­mi na nic się zda­je. Zgniliz­na i tak wychodzi na wierzch.

Antoni Górs­ki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *