Iwona Arent kontra Adam Socha. Relacja z procesu

Dzisiaj w olsztyńskim Sądzie Okręgowym rozpoczęła się rozprawa z powództwa Iwony Arent – posła PiS – przeciwko Adamowi Socha – dziennikarzowi portalu debata.olsztyn.pl.

Iwona Arent zgodnie z treścią pozwu zarzuciła Adamowi Socha, że:

pozwany w swoim artykule pt. „Wojna o przywództwo w olsztyńskim PiS-ie” opublikowanym w dniu 20 listopada 2015 r. na portalu www.debata.olsztyn.pl, przekroczył granice dozwolonej krytyki, formułując nieprawdziwe informacje i nieuzasadnione oceny, jakoby „swoją pozycję w polityce powódka zawdzięczała swoim wdziękom, walorom zewnętrznym, a jej aktywność polityczna ograniczała się do stwarzania ładnego tła dla polityków-mężczyzn działających w tej samej partii politycznejza debata.olsztyn.pl

Rozprawa trwała godzinę i cztery minuty, i była dla postronnego obserwatora dosyć emocjonująca. Strony przedstawiły swoje wzajemnie przeciwstawne – co zrozumiałe – stanowiska. Wysoki Sąd zadawał pytania stronom, mające wyjaśnić okoliczności naruszenia dóbr Iwony Arent. Strony zgłosiły wnioski o przesłuchanie świadków, po czym Wysoki Sąd w końcowym postanowieniu z rozprawy dopuścił dowód z dostarczonych dokumentów, odrzucił wnioski stron o przesłuchanie świadków i zdecydował, że wyrok zostanie ogłoszony dzisiaj o godzinie 12,20.

W końcowych mowach, strony powiedziały między innymi:

Iwona Arent

Nieprawdą jest, że ja w jakikolwiek sposób wpływam na prokuratorów. Od 10 lat, czwartą kadencję jestem posłem. Było kilkadziesiąt spraw, w których prosiłam prokuraturę wyższą, także często Prokuratora Generalnego, o nadzór nad niektórymi postępowaniami. Aby były obiektywnie rozstrzygane. Jeżeli chodzi o skutki tych artykułów: od kiedy pan Adam Socha – ja nie wiem, dlaczego akurat się na mnie uwziął – i pisze na mój temat, różne takie kłamliwe rzeczy, wręcz obrzydliwe. Ja jestem przygotowana na krytykę. Działam od 15 lat w polityce i wiem o tym, że będę krytykowana. Ale ten pierwszy artykuł „Wojna o przywództwie w PiS-ie” był tak obrzydliwy, że wszyscy do mnie przychodzili i mówili, że to jest tak obrzydliwe, że to jest nie do przyjęcia i nie do czytania. Ja byłam zmuszona żeby przerwać takie pisanie na mój temat, tak obrzydliwych artykułów. Ciężko to przeżywa także moja rodzina. Adam Socha zdestabilizował sytuację w mojej rodzinie. Ja bardzo proszę, żeby przerwać to, co się dzieje w gazecie Debata, i to co wyprawia pan Adam Socha. Proszę mnie krytykować za to, co zrobiłam lub czego nie zrobiłam. Ale żeby to było merytoryczne i prawdziwe. 

Adam Socha

Chciałem się odnieść do słów, że się uwziąłem. Sąd osobiście wie, że w poprzedniej kadencji Sejmu, „uwziąłem się” na polityków wówczas rządzących partii. Poddawałem krytyce decyzje, które uważałem za szkodliwe dla dobra wspólnego. Ta krytyka również sprawiła, że trafiłem na salę sądową. Nigdy nie byłem i nie jestem dziennikarzem partyjnym. Uważam, że zadaniem dziennikarza – po to istnieją media w systemie demokratycznym – jest kontrola władzy. Dlatego moja uwaga teraz się skupia – między innymi – na Iwonie Arent. Pani poseł jest członkiem partii, która zdobyła bezwzględną większość w Sejmie. Zdobyła jak dotąd, największą władzę. Dziennikarz jest zobowiązany do patrzenia ludziom tej władzy na ręce. Nie ma to nic wspólnego z jakimiś tam pozamerytorycznymi pobudkami. Nie ma żadnego „uwzięcia się”. Żadnych uczuć negatywnych nie mam do pani poseł, jako do osoby, wzbudzała moją sympatię. Natomiast jako polityk wzbudza moją krytykę jej działanie. Od tego jestem. Jestem dziennikarzem.

Iwona Arent poseł PiS, wniosła pozew przeciwko dziennikarzowi portalu debata.pl Adamowi Socha o naruszenie dóbr osobistych. Wyrok jeszcze dzisiaj! Iwona Arent i Adam Socha zgodzili się na wypowiedź dla Ku Prawdzie, tuż po wyroku! Zapraszam.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *