Planeta Singli. Strasznie fajny film!

Oficjalny zwiastun filmu Planeta Singli widziałem kilkakrotnie. Ostatnio, jak byłem – tydzień temu – na Excentrykach. Idąc dzisiaj do kina – właśnie na ten film – pomyślałem: znów będę podziwiać grę Macieja Stuhra, i wkurzać się na Tomasza Karolaka.

Ponadto byłem przekonany, że przez dwie godziny pobytu w kinie, trochę się zrelaksuję poprzez śmiech i lekkie wzruszenie.

A wyszedłem z kina… rozbrojony! Na komedii romantycznej Planeta Singli, poryczałem się jak bóbr! Daję filmowi ocenę najwyższą, jaką dać mogę: potop łez.

Już po kilkunastu minutach seansu – w kącikach oczu – pojawiło się coś wilgotnego, ale na szczęście to była tylko oznaka dobrej zabawy. Bez większych wzruszeń.

Przez 2/3 filmu dobra scena, goni jeszcze lepszą. Niby już to gdzieś widziałem i nawet mogę domyślać się zakończenia filmu, bo wszystko rozgrywa się w nim, jak w klasycznych hollywoodzkich produkcjach.

Jednak to deja vu, nie psuło mi dobrego samopoczucia. Dałem się porwać – mimo wszystko – oryginalnemu scenariuszowi, bardzo dobrej grze aktorów i świetnej muzyce.

Jedyny mankament jaki zauważyłem… to za bardzo podkręcony potencjometr w głośnikach kinowych.

Beztroska zabawa trwa do momentu, gdy trzeba bohaterów filmu rozliczyć z ich… gry na uczuciach innych. I tu chylę głowę przed reżyserem filmu Mitją Okorn i Maciejem Stuhrem, że nie wytrzymałem i pozwoliłem, żeby łzy leciały mi po policzkach.

I wcale nie chciało mi się ich wycierać. A gdy w finale filmu, do łez doszedł śmiech, to jedna chusteczka higieniczna nie wystarczyła.

Porównując ten film do innej komedii romantycznej, na której byłem przed świętami Listy do M. 2., mogę stwierdzić, że Planeta Singli, jest lepszym filmem, bo opowiada mniej historii.

Tam było za dużo bohaterów i wątków. Planeta Singli to właściwie historia miłości dwóch par.  Ani (Agnieszka Więdłocha) i Tomka (Maciej Stuhr) oraz Oli (Weronika Książkiewicz) i Bogdana (Tomasz Karolak).

Oczywiście są i wątki poboczne, ale stanowią one tylko dopełnienie rysu charakterologicznego głównych bohaterów.

Macieja Stuhra lubię od zawsze. Cenię go za grę także w Pokłosiu, gdzie wcielił się w kontrowersyjną postać Józefa Kaliny.

Agnieszkę Więdłochę polubiłem od roli Leny w Czasie honoru, nie tyle ze względu na poziom jej gry, ale ujęła mnie oryginalną urodą.

Rola Ani, to dla Agnieszki Więdłochy dar od losu, który wykorzystała perfekcyjnie. Dobrze, że reżyser wyszedł poza klasyczny i zgrany już duet aktorski Adamczyk – Żmuda-Trzebiatowska.

Ponieważ Więdłocha i Stuhr grają pierwsze skrzypce, to nawet kolejne pojawienie się na ekranie Tomasza Karolaka w roli mena, w którym jest zakochana atrakcyjna kobieta, mnie nie wkurzyło.

Planeta Singli to film wtórny.

Wszystko co się w nim dzieje, to już było pokazane w innych filmach! Ale czy można jeszcze nakręcić komedię romantyczną, która będzie nowatorska? Śmiem wątpić.

Planeta Singli to bardzo dobra komedia romantyczna, na której nie można się nudzić, bo widz jest bombardowanym potężną dawką humoru i uczuć.

Każdy, kto ma w sobie minimum romantyzmu, uroni na tym filmie niejedną łezkę.

Chłopy – z okazji walentynek, czy bez okazji – prowadźcie do kina swoje kobiety! Prawdziwy maczo też zmięknie, gdy usłyszy z ust młodego Stuhra kultowy tekst ojca z Seksmisji: Kocham panią… bardzo!

 

2 myśli na temat “Planeta Singli. Strasznie fajny film!

  • 7 lutego 2016 o 11:48
    Permalink

    Bylam na tym filmie wczoraj Fantastyczna,refleksyjna komedia,która bawi a jednocześnie wzrusza do łez.

    Odpowiedz
    • 7 lutego 2016 o 12:04
      Permalink

      Dziękuję! Wzrusza do łez! Dla mnie jedna chusteczka higieniczna, to było za mało 😉 Chyba na starość… babieję 😉

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *