Skażenie środowiska a zdrowie społeczeństwa

Od 2004 roku jesteśmy członkami Unii Europejskiej. Zmieniona konstytucja mówi, że prawo UE jest ponad prawem krajowym.  Obowiązują nas zarówno ustawy o jawności danych o skażeniu środowiska, jak i wytyczne Europejskiego Komitetu Oceny Ryzyka z 1997 r.

Jak do tej pory, to różnie z wiedzą o skażeniu środowiska bywało. Przykładowo: w Polsce od 1960 roku, na potrzeby Ludowego Wojska magazynowano w specjalnych bunkrach ok. 250 głowic nuklearnych, wraz z rakietami do ich przenoszenia. Program o kryptonimie Wisła, doprowadził do zbudowania 3 składów broni jądrowej: Podborska /Białogard, Brzeżnica-Kolonia/Jastrów oraz Templewo/Trzemeszno Lubelskie. Składy te obejmowały obszar ok. 300 ha. Obsługa to 120 żołnierzy i 30 oficerów. Czynniki oficjalne oraz organa zajmujące się promieniowaniem jonizującym, jeszcze w połowie lat 90-tych ub. wieku, przeczyły istnieniu na terenie Polski jakichkolwiek form broni jądrowej.

Broń jądrowa na całym świecie podlega ograniczonemu rozpowszechnianiu. Po zrzuceniu bomby atomowej na Hiroszimę i Nagasaki, stworzono instytucje mające z jednej strony badać skutki użycia takiej broni na ludność cywilną,  a z drugiej, wprowadzać cenzurę na ujawnianie wyników tych badań.

Najczęściej wymienianą organizacją międzynarodową, powołaną do badania takich zdarzeń jest UNSCEAR. Jeżeli jakaś informacja znajduje się w materiałach UNSCEAR, to ten fakt miał miejsce. Jednak brak informacji, nie wyklucza wcale danego zdarzenia i odwrotnie. Jeżeli w jednej publikacji zdarzenie jest opisane, to wcale nie oznacza, że w drugiej publikacji UNSCEAR zdarzenie zaistnieje!

Drugą taką organizacją jest Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej. Celem MAEA jest ponoć praca na rzecz bezpieczeństwa i pokojowego wykorzystania energii jądrowej. Nie jest to ścisła informacja. MAEA w drugim punkcie swojego statutu stwierdza, że jej celem jest rozpowszechnianie energetyki jądrowej, czyli jednym słowem – handel! A właściwie zmonopolizowanie handlu energetyką jądrową i jego pełne kontrolowanie. Wiceprzewodniczącym MAEA jest zawsze przedstawiciel sowietów. W 1962 roku przedstawicielem Moskwy był “wybitny fizyk” Wiaczesław Mołotow.

Burmistrz Hiroszimy poinformował, że mieszkańcy Japonii nigdy nie poznali prawdziwych danych, dotyczących skażenia ich terenu. Do lat 70-tych, wyłącznie armia USA dysponowała aparaturą, jak i archiwami dotyczącymi skażeń. Leczeniem chorych także zajmowali się amerykanie, i tylko oni posiadali i testowali rozmaite leki.

Białoruscy naukowcy potwierdzili fakt, nie tylko ukrywania danych pomiarowych, ale w ogóle niedopuszczanie lekarzy z Białorusi, do wyników pomiarów skażenia terenu po katastrofie w Czarnobylu. Przez 5 lat po wybuchu, wszelkie informacje mogące ratować życie były ukrywane. Zespoły MAEA – po przybyciu na Białoruś – pobrały duże ilości próbek materiału biologicznego i błyskawicznie się ulotniły. Obiecały przesłać wyniki analiz. Nigdy nie wywiązały się z tej obietnicy! Nigdy nie ujawniły wyników analiz!

Nigdy, żaden rząd na świecie, nie ostrzegał społeczeństwa o eksperymentach jądrowych. Nigdzie nie wprowadzano nawet najprostszych zabezpieczeń, np. podanie jodu, zatrzymanie kobiet w ciąży i dzieci w domach tuż po eksperymencie, czy chodzenie w maseczkach na twarzy. Skażenie po wybuchu 8 min atomowych – na mokradłach pińskich – spowodowało skażenie terenu także wschodnich województw polskich, większe od skażenia czarnobylskiego. Żadna agencja państwowa za czasów sowieckich – ani obecnie – nie ujawniła prawdy.

Państwowa Agencja Atomistyki jest polskim odpowiednikiem MAEA. Opinia prof. dr. med. K. Zakrzewskiego na temat PAA nie pozostawia złudzeń:

Fenomenem jest bowiem panika [po katastrofie w Czarnobylu] tych wszystkich inżynierów metalurgii, elektrotechników, nauczycieli średnich szkół  technicznych, których pezetperowskie służby bezpieczeństwa postawiły na nomenklaturowe stanowiska dyrektorów i kierowników polskiej atomistyki. Poczuli się oni, z nieomylnym instynktem prostaczków, ze znaleźli się między Scyllą ujawnienia swojej niewiedzy, a Charybdą ujawnienia swojej niekompetencji – Życie Warszawy, 1991 nr 121.

Jednocześnie rząd  przypomniał uchwałę Nr 256/64 Rady Ministrów, której punkt 2 mówił: Informacje dotyczące skażeń promieniotwórczych, oraz wyniki pomiarów skażeń, nie mogą być publikowane ani rozpowszechniane bez zgody pełnomocnika Rządu d/s wykorzystania Energii Jądrowej.

Nie nalazłem żadnych aktów prawnych uchylających tą uchwałę! A przypominam, że minęło już 28 lat od  zmiany ustroju. Innymi słowy mamy kontynuację państwa totalitarnego. Wypada także przypomnieć, że Państwowa Agencja Atomistyki jest  wytworem stanu  wojennego, ale statut tej instytucji został uchwalony dopiero 23  lutego 1987 r. Powołano agencję mającą za zadanie kontrolować budowę elektrowni atomowej, a statut jej uchwalono 5 lat po rozpoczęciu budowy i rok po katastrofie w Czarnobylu!

Te uwarunkowania sprawiły, że wiedza w Polsce na temat skutków promieniowania na organizmy żywe jest bardzo mała. Do absurdu doszła po katastrofie w Czarnobylu, kiedy to wprowadzono na wyższych uczelniach nowy przedmiot, ochronę przed promieniowaniem jonizującym. Podręczniki i skrypty pisali ludzie, którzy nigdy nie widzieli chorego z chorobą popromienną, ani nie pracowali na budowie elektrowni atomowej. Przepisywali bezmyślnie rosyjskie wydania skryptów z wczesnych lat 50-tych ub. wieku.

Wszystkie eksperymenty z materiałami promieniotwórczymi, tzw. wybuchy doświadczalne, pociski z uranem, spowodowały skażenie środowiska i ponad 61 mln zgonów na raka, blisko 2 mln zmarłych niemowląt i tyle samo martwych płodów, a nie jak podaje np. prof. Zbigniew Jaworowski –  „31 zabitych”.

dr n. med. Jerzy Jaśkowski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *