Fluor zapobiega próchnicy? Idiotyzm!

Jak piszą Joel Griffiths and Christ Bryson w dziele: Fluoride, Teeth and Atomic Bombfluor był kluczową substancją chemiczną w produkcji bomby atomowej. Miliony ton fluoru  były potrzebne do produkcji plutonu i uranu, niezbędnych w produkcji bomb atomowych w okresie zimnej wojny. Przypomnę tylko, że nasze żołnierzyki bawiąc się atomem, eksplodowali w okresie od lat 50 do 90-tych ub. w. ok. 3.000 bomb atomowych.

Porównu­jąc moc owych bomb, do tej zrzu­conej na Hirosz­imę, to było ok. 50.000 takich zabawek. Stąd te mil­iony ton flu­o­ru, a właś­ci­wie kwa­su flu­o­rowodor­owego, jed­nej z naj­gorszych neu­ro­toksyn?

W pro­gramie Man­hat­tan brało udzi­ał ok. 500.000 ludzi i kosz­tował on pon­ad 5 ówczes­nych mil­iardów dolarów. Pier­wsze pozwy prze­ci­wko amerykańskiemu pro­gramowi bom­by ato­m­owej nie doty­czyły promieniowa­nia, ale właśnie zatru­cia flu­o­rem. Promieniowanie zabi­jało pod­stęp­nie i powoli.

Co robi rząd amerykański?

Wyna­j­mu­je całą kohortę naukow­ców,  którzy fab­ryku­ją dowody, mające wskazy­wać, że flu­or nie jest niebez­pieczny, a wręcz pożyteczny do wal­ki z próch­nicą.

To ogłu­pi­anie było tak sys­tem­aty­cznie prowad­zone, poczy­na­jąc od szkół medy­cznych, że pomi­mo minię­cia pon­ad 3 pokoleń, nadal cała masa użytecznych idiotów to pow­tarza, tru­je dzieci i dorosłych pas­ta­mi z flu­o­rem pod pretek­stem wal­ki z próch­nicą.

Takie fałszy­we bada­nia zaczę­to przeprowadzać już w New­burgh, New Jork w lat­ach 1945 — 56. Była to taj­na oper­ac­ja tzw. „PROGRAM F”. Naukow­cy pobier­ali  prób­ki krwi i tkanek od ludzi, na zlece­nie Depar­ta­men­tu Zdrowia Stanu NY.

Okaza­ło się po lat­ach, że wyni­ki wskazu­jące na toksy­czność flu­o­ru zostały wykreślone z Rapor­tu przez Komisję Energii Ato­m­owej — wbrew nazwie, jest to komis­ja wojskowa.

Podob­ne bada­nia wyko­nane zostały przez Uni­w­er­sytet w Rochester. Pac­jen­ci celowo otrzymy­wali flu­o­r­ki, w celu określe­nia ich dzi­ała­nia. Było to jed­no z licznych nieety­cznych badań, jakie wykony­wano na zlece­nie wojs­ka.

Dr Phyl­lis Mul­lenix, szef toksykologii w Den­tal Cen­ter w Bostonie pisał:

fluorek jest silną toksyną ośrodkowego układu nerwowego.

Dal­sze bada­nia zostały zastopowane przez insty­tut Rock­e­fellera, zwany Nation­al Insty­tut of Health. Podob­ną nazwę przyjął PZH [Nar­o­dowy Insty­tut Zdrowia Pub­licznego] po 1990 roku, i zaczął speł­ni­ać podob­ną rolę, hamu­jąc ujaw­ni­an­ie toksy­cznoś­ci np. szczepi­onek, pesty­cy­dów itd.

Wojsko o toksy­cznoś­ci flu­o­ru wiedzi­ało od co najm­niej 1944 roku. Szef pro­jek­tu medy­cznego  pro­gra­mu „Man­hat­tan”, płk Stafor­da War­rena, znał wyni­ki ekspery­men­talne, które zostały naty­ch­mi­ast uta­jnione.

Do szerzenia dez­in­for­ma­cji wyna­ję­to nawet kuzy­na Freu­da, spec­jal­istę od mar­ketingu. To on wów­czas powiedzi­ał, że jeżeli księża i lekarze zaczną coś wciskać ludziom do głów, to zostanie to zaak­cep­towane.

Wojsko postępowało w myśl zasady: jest pomysł na budowę bom­by ato­m­owej. Toksy­czność flu­o­rku nie ma znaczenia. Uta­jnili wyni­ki wszys­t­kich badań, pub­liku­ją bzdury na tem­aty lecznicze flu­o­ru, w sto­sunku do próch­ni­cy.

Jak pisałem wyżej, pier­wsze pro­cesy odszkodowaw­cze miały miejsce z powodu zatru­cia flu­o­rem. Już w 1944 miał miejsce poważny wypadek skaże­nia środowiska flu­o­rem.

Zakłady DuPoint w Deep­wa­ter, gdzie budowano pier­wszą bom­bę ato­m­ową, miały awar­ię, w wyniku której doszło do skaże­nia środowiska. Uprawa brzoskwiń i pomi­dorów została zniszc­zona. Konie i krowy stały się kaleka­mi. Krowy pasły się na brzuchach, ponieważ ich kończyny stały się tak słabe, że nie wytrzymy­wały ciężaru ciała.

Bada­nia wykaza­ły ogrom­ną ilość flu­o­ru w owocach. Stwierd­zono także wyso­ki poziom flu­o­ru we krwi. Obawa przed dal­szy­mi proce­sa­mi nakłoniła urzęd­ników państ­wowych do oszust­wa flu­o­rkowego, czyli okłamy­wa­nia społeczeńst­wa o korzyś­ci­ach flu­o­rku w walce z próch­nicą.

Jak się to ma do Polski?

Oczy­wiś­cie ma, dokład­nie tak samo. W lat­ach 90- ubiegłego wieku, jeden z rol­ników wsi Wiślin­ka, B. Plew­czyńs­ki zaskarżył Gdańskie Zakłady Nawozów Fos­forowych o tru­cie. Zakłady pra­cow­ały przez dłu­gi okres bez zez­woleń środowiskowych.

Najpierw padło B. Plew­czyńskiemu sta­do owiec, tak, że nie mogły chodz­ić. Potem padały krowy i kury, a plony były skażone. Bada­nia  nasze [AMG] prowad­zone w region­ie Gdańskim oparły się na licznym piśmi­en­nictwie zachod­nim.

W Polsce już w 1964–67 r. zespół prof. Z. Pautcha z AMG i PG udowod­nił rakotwór­cze i muta­genne dzi­ałanie odpadów fos­fogip­sów [mate­ri­ały niepub­likowane w dys­pozy­cji autorów].

Znane jest od daw­na aler­giczne dzi­ałanie flu­o­ru. Reakc­je te obe­j­mu­ją wys­tępowanie wysypek, pokrzy­wek skórnych, wyprysków, owr­zodzeń jamy ust­nej, owr­zodzeń żołąd­ka, bólów głowy, bólów stawów, zaburzeń widzenia, a nawet wys­tępowanie letar­gu. Stwierdzano u ludzi nad­wrażli­wych, wys­tępowanie atopowego zapale­nia skóry. Zmi­any ustępowały po odstaw­ie­niu flu­o­ru.

Zaob­ser­wowano  wpływ flu­o­ru na rozwój układu rozrod­czego. Najczęś­ciej obser­wowany­mi objawa­mi, są: uszkodze­nie nasienia, zmniejsze­nie licz­by plem­ników, zmniejsze­nie płod­noś­ci. U mężczyzn uszkodzenia wys­tępu­ją przy naraże­niu na  daw­ki o wiele niższe, aniżeli w bada­ni­ach przeprowad­zonych na zwierzę­tach.

Obser­wowano u ludzi uszkodze­nie komórek Ser­tolie­gi, gonadotropiny. Dlat­ego poda­je się m.in flu­or do past do zębów. Czys­ta depop­u­lac­ja.

Flu­or uszkadza również tar­czy­cę. Aż do lat 70-tych ub. w. stosowano flu­or w przy­pad­ku nad­czyn­noś­ci tar­czy­cy. Daw­ki stosowane w lecze­niu nad­czyn­noś­ci tar­czy­cy wynosiły 2 mg na dzień.

Taką samą ilość flu­o­ru otrzy­mu­je dziecko myjąc zęby pastą z dodatka­mi flu­o­ru.

Badania prof. Ganowiaka i Nabrzyskiego — 1994 — udowodniły, że w trakcie mycia zębów pastami zawierającymi fluor, dzieci połykają od 2 do 5 mg tego pierwiastka dziennie.

Jest to dodatkowy czyn­nik, powodu­ją­cy obec­ną epi­demię niedoczyn­noś­ci tar­czy­cy i tworzą­cy z tego prob­lem przewlekłej choro­by, a więc zysk dla pro­du­cen­tów.

Ofic­jal­nie Amerykańskie Towarzyst­wo Endokryno­log­iczne przyj­mu­je, że obec­na epi­demia niedoczyn­noś­ci tar­czy­cy jest spowodowana powszech­nym wys­tępowaniem flu­o­ru w pas­tach do zębów. Tylko w Polsce o tym jeszcze lekarze nie wiedzą, co jest niewąt­pli­wą zasługą dzi­ałaczy z Naczel­nej izby Lekarskiej i Min­is­terst­wa Zdrowia lub odwrot­nie.

Obec­nie już nawet Amerykańskie  Towarzyst­wo Den­tysty­czne wyco­fu­je się z zale­ceń przyję­tych w 1950 r i  jest prze­ci­wne dodawa­niu flu­o­ru do wody, którą są pojone dzieci. Czyli, nie powin­no się przy­go­towywać mle­ka w proszku z wody zaw­ier­a­jącej powyżej 1 mg flu­o­ru.

Przy­pom­i­namy, że mleko matek zaw­iera ok. 5–10 ppm flu­o­ru [woda 1000 ppm]. Tak więc tylko Min­is­terst­wo Zdrowia i Izby Lekarskie w Polsce, o tym nie wiedzą, ale usiłu­ją kon­trolować naukę w Polsce!

Obec­nie przyj­mu­je się, że dzieci do 12 miesią­ca życia, nie powin­ny otrzymy­wać w ogóle flu­o­ru, czyli jego kon­cen­trac­ja w wodzie powin­na wynosić zero. Zalece­nia te są uzgod­nione pomiędzy Amerykańską Akademią Pedi­atryczną, Amerykańskim Towarzys­t­wem Den­tysty­cznym oraz Amerykańskim Towarzys­t­wem Pedi­atrii Den­tysty­cznej.

Dr Schet­tler stwierdza wprost, że ekspozy­c­je na flu­or uznawane za dopuszczalne dla dorosłych, w przy­pad­ku dzieci i niemowląt mają szkodli­wy wpływ na rozwój mózgu, także poprzez wpływ na szyszynkę.

Badania przeprowadzone na szczurach, również wykazały neurotoksyczność związków fluoru (Mullenix 1995).

Stwierdzane u osób narażonych na flu­or objawy, potwierdza­ły neu­ro­toksy­czność flu­o­ru. Szereg badań wpły­wu związków flu­o­ru na IQ, przeprowad­zono wśród dzieci w Chi­nach i Indi­ach (Xiang 2003, Pran­ti 2011).

W pra­cach wykazano związek pomiędzy spoży­waniem wody o pod­wyżs­zonej zawartoś­ci flu­o­ru, a obniże­niem poziomu inteligencji. Może to jest przy­czy­na upor­czy­wego trzy­ma­nia się stosowa­nia past z flu­o­rem przez stom­a­tologów.

Już 30 lat temu prof. M. Gumińs­ka z Uni­w­er­syte­tu Jagiel­lońskiego udowod­niła np. związek pomiędzy zachorowa­ni­a­mi na cukrzy­cę, a nad­mi­arem flu­o­ru w środowisku, na przykładzie skażeń w okoli­cach huty alu­mini­um w Skaw­inie.

Podob­ną zależność udowod­niły prace Akademii Medy­cznej w Gdańsku,  z lat 90 ubiegłego wieku [J.Jaśkowski i wsp],  o wpły­wie flu­o­ru na cukrzy­cę, przeprowadza­jąc bada­nia skaże­nia środowiska przez Zakłady Nawozów Fos­forowych, dzi­ała­jące od 1982 roku, bez właś­ci­wych decyzji Urzę­du Ochrony Środowiska. Np. najwięk­sza dynami­ka zachorowań na cukrzy­cę wśród młodocianych, wys­tąpiła w Gminie Pruszcz Gdańs­ki, położonej najbliżej skład­owiska mate­ri­ałów toksy­cznych w Wiślince.

Ilość pol­sko­języ­cznych pub­likacji przekracza setkę. Zdzi­wie­nie więc budzi fakt niez­na­jo­moś­ci przez pol­s­kich dia­betologów — ENDOKRYNOLOGÓW I TYCH WSZYSTKICH KONSULTANTÓW — prawdzi­wych przy­czyn  pow­stawa­nia cukrzy­cy.

W tym cza­sie, tj. od 1994 roku do 2009, przed sąda­mi w Gdańsku, toczyła się sprawa zatruwa­nia przez Gdańskie Zakłady Nawozów Fos­forowych środowiska. Zakłady te, od 1982 roku pra­cow­ały bez stosowanych zez­woleń i były jedynym “pro­du­cen­tem” toksy­cznego flu­o­ru w region­ie pomorskim.

Jed­nakże sędziowie Miastkows­ki i Mach­nij z Elblą­ga — Sąd Apela­cyjny w Gdańsku — nie widzieli w tym nic zdrożnego. W uza­sad­nie­niu wyroków uniewin­ni­a­ją­cych wymieniony zakład, nawet nie usto­sunkowali się do eksper­tyz przeprowad­zonych na zlece­nie Zakładu, już w lat­ach 1964–67, przez Akademię Medy­czną i Politech­nikę Gdańską.

CAŁKOWICIE ZLEKCEWAŻYLI TAKŻE BADANIA DZIECI, PRZEPROWADZONE PRZEZ INTERDYSCYPLINARNY ZESPÓŁ Z AMG, MEDYCYNY PRACY I POLITECHNIKI GDAŃSKIEJ.

Owa wielo­let­nia eksper­tyza wykaza­ła jed­noz­nacznie rakotwór­cze, muta­genne, dzi­ałanie fos­fogip­sów zaw­ier­a­ją­cych znaczne iloś­ci flu­o­ru.

Takie tłu­mie­nie wyników badań naukowych, a jed­nocześnie ogłu­pi­anie społeczeńst­wa nieprawdzi­wy­mi dany­mi, jest możli­we tylko i wyłącznie w sytu­acji opanowa­nia wszys­t­kich mass mediów przez kon­cerny.

Nastąpiło to po ustaw­ce służb spec­jal­nych w 1989 roku, zwanej Okrągłym Stołem. Media przeszły w rence niemiec­kich właś­ci­cieli, pod amerykańskim zarzą­dem do 2099 roku.

Jerzy Jaśkows­ki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *