Guzik prawda, że związki zawodowe powstały w celu obrony robotników!

Wmawia się społeczeństwu, że związki zawodowe opłacane przymusowo przez pracowników, powstały w celu obrony robotników przed wyzyskiem kapitalistów. Guzik prawda!

Po 1918 roku, powstało pierwsze na świecie państwo robotniczo-chłopskie z nazwy, czyli Sowiet.

Po 1944 roku, przeniesiono ten system także na tereny, pomiędzy obecnie Odrą i Bugiem, zwane Polską.

Sytuacja była klarowna: państwo było robotniczo-chłopskie ludu pracującego, jak to mawiał agent Kominternu, niejaki Gomułka, ale istniały także związki zawodowe.

Jeżeli państwo było robotniczo-chłopskie, to przeciwko komu stworzono owe związki?

Od razu powołano Centralny Związek z siedzibą w Warszawie – CRZZ – a następnie federację ogólnoświatową.

Wszyscy robotnicy byli pod czapą światowego związku!

Jaki jest sens tworzenia centralnej organizacji związkowej, skoro to robotnicy i chłopi byli właścicielami zakładów pracy i rzekomo sami rządzili?

Jeszcze ciekawiej wyglądała sprawa po zamieszkach wywołanych przez Informację Wojskową w 1970 roku.

Powołano Uniwersytety Marksizmu i Leninizmu.

Każdy myślący o awansie, musiał się starać dostać na takowy uniwersytet.

Pamiętam jak po 1970 roku władze uczelni, typowały wszystkich adiunktów na te uniwersytety, których jedynym celem było umacnianie nauki wielkiego Marksa i Lenina, czyli socjalizmu i komunizmu.

Obecnie już nikt się nie chwali dyplomem z tego uniwersytetu.

Prawda o powstaniu związków zawodowych jest… ciekawa.

Proszę sobie wyobrazić, że jesteś wlaścicielem fabryki zatrudniającej 1.000 czy 10.000 pracowników.

Jest oczywistym, że musisz wiedzieć jakie panują nastroje w fabryce, ponieważ konkurencja nie śpi!

Mogą łatwo namówić – za odpowiednią nagrodę – Twojego robotnika do uszkodzenia jakiejś maszyny, co wywoła przestój w produkcji i straty w interesie.

Możesz mieć swoje wtyczki w załodze, ale jest to niebezpieczne.

Taki szpicel może się wygadać przy wódce i oburzenie robotników skieruje się przeciwko Tobie.

Lepiej więc posiadać organizację robotniczą, która sama przypilnuje pracowników.

Twoja rola ograniczy się do wyboru właściwych ludzi na stanowiska tzw. związkowe.

Nie jest to nic specjalnie trudnego, ponieważ jeden z tzw. przywódców robotniczych, znany pod imieniem Stalina Józefa Wisarionowicza, powiedział wyraźnie:

Nieważne kto głosuje, ważne kto liczy głosy!

I tak jest do dnia dzisiejszego.  Przykład: pierwsze w Polsce wybory elektroniczne.

Komisja Wyborcza ogłaszała wyniki wyborów już w środę, czyli trzeciego dnia po wyborach, chociaż liczenie głosów odbywało się ręcznie.

W czasie pierwszych wyborów, przeprowadzonych w systemie komputerowym przez moskiewskie komputery, wyniki ogłoszono po ok. 2 miesiącach.

Tak to komputery usprawniły procedurę liczenia. Już zapomnieliście o tym fakcie?

Organizacje związkowe, robotnicze, powstawały tylko i wyłącznie w celu prowadzenia lepszej inwigilacji pracowników!

Podobnie rzecz ma się z istniejącymi obecnie przymusowmi zrzeszeniami zwanymi Izbami: prawniczymi, budowlanymi, pielęgniarskimi, czy lekarskimi.

Celem takich organziacji jest – tylko i wyłącznie – tworzenie piramidy władzy w systemie mongolskim.

Nie jestem gołosłowny.

Kto jeszcze pamięta nazwiska pierwszych przywódców związkowych po 1944 roku w Polsce?

Kolejno:

 Kazimierz Witaszewski – generał dywizji wojska”polskiego”, od listopada 1945,do listopada 1948;
Edward Ochab – generał brygady wojska „polskiego”, do czerwca 1949;
Aleksander Zawadzki generał dywizji wojska „polskiego”, zastępca ds. polityczno-wychowawczych naczelnego dowództwa, zwany na Śląsku katem.

To chyba wystarczy.

Przymiotnik ”polskiego” piszę w cudzysłowie, ponieważ do 1956 roku wojskiem tym kierowali Sowieci.

Tzw. wolność przyszła na bagnetach Dywizji Kościuszkowskiej, sformułowanej na bazie Dywizji Gwardii Sowieckiej.

Każda taka dywizja (ok. 15.000 osób) posiadała batalion (ok. 500 osób) jednostkę GRU, w Polsce zwaną Informacją Wojskową.

Piramida władzy była prosta.

Na górze Informacja Wojskowa (ok. 5.000 osób).

Poniżej Ubecja (ok. 20.000 osób).

Niżej Milicja, zwana Obywatelską (ponad 100.000 osób).

Jeszcze niżej Wojsko zwane Polskim (ok. 500.000 osób).

Na samym dole: robole i chłopi, czyli Naród. 

I tak pozostało do dnia dzisiejszego, tylko nazwy się zmieniały.

Jerzy Jaśkowski

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *