Starszy szeregowy Dorota Karbowska – Mama w mundurze

Dorota Karbowska od ponad roku jest żołnierzem Wojsk Obrony Terytorialnej. Pełni służbę w 4. Warmińsko-Mazurskiej Brygadzie Obrony Terytorialnej w stopniu starszego szeregowego, jako ratownik. Od 10 lat jest strażakiem-ratownikiem w Ochotniczej Straży Pożarnej w Lubawie. Na co dzień pracuje w zakładzie tapicerskim na stanowisku krojczy. Jest operatorem maszyny.

Dorota Karbowska większość weekendów spędza w wojsku a codziennie, o każdej porze dnia i nocy, może być wzywana do pożaru, wypadku drogowego bądź innych zdarzeń.

Czas wolny spędza aktywnie z rodziną, najczęściej na własnej działce. Tam odpoczywa i ładuje baterie.

Starszy szeregowy Dorota Karbowska opowiada o służbie, poświęceniu i marzeniach.

Jak godzisz służby z najważniejszą rolą, rolą Mamy?

Można to wszystko połączyć. Służbę w wojsku odbywam raz w miesiącu w weekend, więc większość czasu spędzam z synkiem. Gdy jestem w wojsku, synek spędza czas z mężem lub babciami, więc też jest zadowolony.

Jeśli chodzi o straż to alarm pożarowy mogę dostać w każdej chwili, o każdej porze dnia i nocy. To jest służba i nie wyobrażam sobie, żeby nie stawić się w jednostce.

Razem z mężem jesteśmy strażakami ochotnikami wiec od kiedy urodził nam się syn na alarm pożarowy stawiamy się na zmianę.

Tą pasją zaraziliśmy także synka, jest zakochany w straży, więc gdy mamy jakieś szkolenia czy ćwiczymy do zawodów pożarniczych zabieramy go ze sobą.

Widać, że sprawia mu to ogromną frajdę i już mówi, że jak będzie duży to też zostanie strażakiem. Oczywiście jest czasem ciężko.

Najbardziej wtedy gdy terminy się nakładają i trzeba być w trzech różnych miejscach jednocześnie. Jeśli udaje mi się to jakoś pogodzić to zawsze mogę liczyć na pomoc kochanego męża oraz mamy i teściowej.

Mama w mundurze szokuje?

Kobieta w mundurze to już coraz częstszy widok, ale są jeszcze ludzie dla których kobieta ubrana w mundur szokuje.

Myślę, że kobieta która podejmuje decyzję o założeniu munduru nie chce wchodzić w rolę ojca.

Wręcz przeciwnie! Chce spełnić swoje marzenia, chce służyć ojczyźnie oraz pomagać innym.

To, że jest w mundurze nie znaczy, że staje się ojcem lub mężczyzną. Nie spotkałam się jeszcze z takim określeniem.

Kobieta w swoim życiu musi wejść w różne role i świetnie sobie daje radę. Więc jeśli chce zostać żołnierzem… to czemu nie.

Każdy ma prawo spełniać swoje marzenia.

Niech w końcu mundur nie kojarzy się tylko z mężczyznami i męskim zawodem. Zachęcam bardzo serdecznie wszystkie kobiety do służby.

Jeśli zawsze marzyłyście o wstąpieniu do wojska, ale może czegoś się obawiałyście, może myślałyście, że kobieta sobie nie poradzi albo jeśli matki nie wiedzą czy pogodzą to wszystko to odpowiedź jest tylko jedna.

Dacie radę! Kobiety są bardzo silne.

Wojska Obrony Terytorialnej umożliwiają wam spełnienie marzeń i pogodzenie życia rodzinnego ze służbą.

Jak to się stało, że jesteś Terytorialsem i strażakiem?

Strażakiem jestem od 10 lat. Do wstąpienia w szeregi namówił mnie mój mąż, który również jest strażakiem. Byłam wtedy jedyną kobietą w jednostce i nie miałam pojęcia jak będę postrzegana.

Na szczęście moje obawy nie potwierdziły się. Byłam na równi ze wszystkimi. Musiałam ukończyć wszystkie szkolenia, które umożliwiły mi wyjazdy do pożarów, wypadków samochodowych lub innych zdarzeń.

Dostałam ubranie specjalne, hełm i buty i szczerze mówiąc nigdy nie byłam traktowana jak słabsza czy osoba, która z czymś sobie nie poradzi.

W Wojskach Obrony Terytorialnej jestem od 1,5 roku. Założenie munduru wojskowego to było moje marzenie już od wielu lat.

Wcześniej nie było takiej możliwości, żeby połączyć pracę, rodzinę i wojsko. Od kiedy dowiedziałam się o takiej możliwości postanowiłam, że spróbuję.

Złożyłam wniosek do WKU Ostróda, przeszłam rozmowę kwalifikacyjną, testy psychologiczne, badania lekarskie i poznałam termin swojego 16- dniowego szkolenia podstawowego.

Najtrudniejsze było rozstać się z mężem i dzieckiem na tak długo.

Na szczęście mogłam liczyć na pomoc mojej mamy i teściowej, a synek był bardzo dzielny. Szkolenie było ciężkie, ale bardzo ciekawe, w końcu zobaczyłam jak to wszystko wygląda od środka.

Nauczyłam się posługiwania bronią, terenoznawstwa oraz ratownictwa pola walki. Poznałam również wiele wspaniałych ludzi z którymi wspólnie się wspieraliśmy w trudnych chwilach.

Po dwóch tygodniach uroczysta przysięga wojskowa i spotkanie z najbliższymi. Cudowne uczucie i wielka duma, że udało się spełnić marzenie oraz że dałam radę, że daliśmy radę.

Która służba jest trudniejsza?

Myślę, że obie są trudne i bardzo podobne. Będąc strażakiem i żołnierzem pomagam drugiemu człowiekowi kiedy on potrzebuje tej pomocy.

Bronię i wspieram lokalne społeczeństwo.

W każdej chwili mogę być wezwana do pożaru lub wypadku, ale również do zwalczania klęsk żywiołowych oraz prowadzenia działań ratowniczych w sytuacjach kryzysowych.

Czyli „zawsze gotowi, zawsze blisko” Myślę, że obie służby są trudne i wymagają tyle samo poświęcenia.

Jak wyglądało wojskowe szkolenie i co sprawiło najwięcej trudności?

Wojskowe podstawowe szkolenie trwało 16 dni. Pierwszy dzień to sprawy ewidencyjne, umundurowanie, test sprawności fizycznej oraz wręczenie broni, z którą nie rozstawaliśmy się aż do przysięgi.

Kolejne dni to szkolenia od świtu do zmierzchu. Pobudka o 5.00 rano, poranny rozruch, śniadanie i wyjście w tzw. pole.

Uczyliśmy się budowy broni, strzelania, pierwszej pomocy, terenoznawstwa, przetrwania w trudnych warunkach, musztry, czołgania oraz transportu amunicji.

Najwięcej trudności sprawiała tęsknota za synkiem i mężem. Gdyby nie wsparcie męża i pewność, że wszystko u nich w porządku, pewnie zrezygnowałabym.

Pod koniec szkolenia upadłam na kolano. Byłam trochę załamana. Bałam się, że wszystko się skończy, że mimo poświęcenia i rozłąki z rodziną nie będę mogła ukończyć szkolenia.

Na szczęście okazało się, że to tylko stłuczenie i ukończyłam szkolenie z jeszcze większą satysfakcją. Szkolenie podstawowe to dopiero początek całego procesu szkolenia Terytorialsa.

Dziś, wiedzę i umiejętności uzupełniam podczas szkoleń rotacyjnych. Mam możliwości rozwoju i zdobywania doświadczeń.

Terytorialna Służba Wojskowa jest potencjałem?

Każdy kto się decyduje na tę służbę wnosi doświadczenie ze swojej pracy, którą wykonuje na co dzień.

W naszej formacji jest dużo strażaków, lekarzy, pielęgniarek, nauczycieli i ludzi o innych zawodach.

Każdy uczy się czegoś nowego w wojsku, ale wnosi swoje doświadczenie zawodowe. Staje się specjalista w danej dziedzinie.

Jakie wartości chciałabyś przekazać swojemu dziecku?

Chciałabym nauczyć synka, że rodzina jest najważniejsza. To rodzina daje nam siłę.

Jeśli wiemy, że ktoś nas kocha i wspiera i zawsze możemy na tą osobę liczyć to możemy wtedy spełniać swoje marzenia.

Dzięki marzeniom jesteśmy szczęśliwi.

Właśnie to chciałabym przekazać synkowi, żeby:

zawsze podążał za swoimi marzeniami, nie bał się ich spełniać.
miał pasję, która sprawi, że jego życie będzie ciekawą przygodą;
zawsze pamiętał o rodzinie.

W Wojskach Obrony Terytorialnej 15% stanu osobowego to kobiety.

Z okazji Dnia Matki wszystkim kobietom – nie tylko tym w mundurach – życzę dużo zdrowia i szybkich powrotów do dzieci 😉

 

4 thoughts on “Starszy szeregowy Dorota Karbowska – Mama w mundurze

  • 26 maja 2020 o 06:48
    Permalink

    każdy ma prawo wybierać sobie ” zabawki ” jakie chce , ale trudno pisowskie „ORMO”powołane przez macierewicza nazwać wojskiem. Wojsko powinno być apolityczne a WOT takim nie jest .

    Odpowiedz
    • 26 maja 2020 o 16:42
      Permalink

      Dziękuję! Niby jesteś „wiarusem” a wierzysz, że są służby „apolityczne”! Wojsko, policja, i inni mundurowi – także ci w togach – realizują politykę… aktualnie rządzących. Zawsze tak było i będzie 😉

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *