Think tanki i fundacje inkubatorami panświatowego oszustwa! Jerzy Jaśkowski

Jednoczesne uchwalanie takich samych uchwał i wydawanie takich samych rozporządzeń, we wszystkich prawie 196 państwach na całym świecie jest niemożliwe. Musiała to być decyzja jednej „centrali”. Centrali posiadającej odpowiednią liczbę użytecznych idiotów, gotowych do wykonania wszelkich, nawet najgłupszych decyzji poszczególnych rządów.

Okazało się, że ludzi gotowych do zdradzenia własnej rodziny, przyjaciół czy sąsiadów – za przysłowiową stówę –  jest w każdym kraju dostatecznie duża ilość.

Przykładem jest Alaksandr Łukaszenka, który przyznał się, że za wprowadzenie stanu wyjątkowego, kwarantanny i tych wszystkich innych idiotyzmów, Bank Światowy oferował mu 920 milionów dolarów.

Prezydent Mozambiku za to samo dostał 20 milionów. Podobna sytuacja była we Włoszech, gdzie już rozpoczęto śledztwo w tej sprawie.

Ile oferowano  rządowi warszawskiemu? Nie wiadomo!

Rząd światowy przygotowywał się do takiej akcji już od wielu, wielu lat. Pierwszymi instytucjami opłacanymi przez ten rząd, mającymi przygotować „epidemię” było powołanie tzw. think tanków.

To nie Goebbels rozpoczął kampanię dezinformacyjną, ale Instytut Tavistock w Londynie. Instytut Tavistock powstał w 1920 roku, jako szpital psychiatryczny do prania mózgów i eksperymentów na ludziach.

Pierwszym szefem był major John Rawlings, prekursor Goebbelsa.  Działanie Instytutu po 1945 roku przejęło NATO.

Prawdziwą rolę Instytutu Tavistock ujawnił dr John Coleman, oficer wywiadu wojskowego MI-6 w monografii:

Tavistock Institute of Human Relations: Kształtowanie moralne, duchowe, kulturowe i polityczne.

W 1913 roku powstał Wellington House, mający na celu urobienie angielskiej opinii publicznej do wojny. Pracowało w nim wielu pisarzy przekabacających opinię publiczną za pomocą książek i broszur, o rzekomych gwałtach i mordach niemieckich.

Podobne metody zastosowało NATO w 1995 roku napadając na Jugosławię. Informowano choćby o zamordowaniu w Srebrenicy 10.000 ludzi! Do dnia dzisiejszego nigdzie w Jugosławii Międzynarodowa Komisja nie znalazła śladów masowych mordów.

Od 63 % do 90% wszystkich informacji jakie docierają do ludności, pochodzi od agencji informacyjnych, które otrzymują specjalnie spreparowane informację, właśnie z think tanków.

Sprawa finansowania takich instytucji jest skomplikowana.

Fundacje są to masy majątkowe podległe fundatorowi, czyli instytucje prywatne, nie podlegające kontroli państwa.

Starsi i mądrzejsi powołali całe setki rozmaitych fundacji, uciekając z jednej strony od płacenia podatków, a z drugiej strony w dowolny sposób wpływając na opinię publiczną.

Działalność fundacji ukryto pod pojęciem „charytatywne”. Fundacje charytatywne finansują think tanki i tzw. organizacje pozarządowe na całym Bożym świecie, dlatego ich siła i działanie nie ograniczają się do granic jednego państwa.

Najbardziej znane fundacje to:

Fundacja Rockefellera, Fundacja Forda, Fundacja Społeczeństwa Otwartego – Sorosa, Fundacja Carnego, Fundacja Gatesów.

Fundacje działają na tzw. materiał ludzki, czyli dziennikarzy, naukowców polityków, przyznając im granty, i dając „prestiżowe” nagrody. Nagrody i granty są przyznawane osobnikom popierającym politykę fundacji, a tym samym fundatorów, czyli koncernów.

Fundacje opłacają wyjątkowe stypendia i w ten sposób pozwalają na awanse wybranych osób. Umieszczają swoich ludzi na odpowiednich stanowiskach w administracji państwowej i samorządowej. Współpracują z CIA i innymi służbami specjalnymi realizującymi politykę rządu światowego.

Wystarczy zapoznać się z życiorysami tzw. polityków, którzy podają z jakiego to stypendium korzystali i jakie to dyplomy otrzymali, aby wiedzieć kogo reprezentują i w czyim imieniu działają.

Jest to szczególnie ważne w Polsce, ponieważ, ani Wikipedia, ani inne strony internetowe nie podają nazwy szkół jakie kończyli owi aktorzy sceny politycznej, a tylko jakie dyplomy posiadają.

Sam jestem dowodem, że można było otrzymać w latach 90. po Okrągłym Stole – za 100 dolarów – dyplomy wybranych uczelni zachodnich, a za 150 dolarów dyplomy na skórze.

Było to wstępne badanie kandydatów na agentów.

Bardzo rzadko tak wybrani osobnicy starają się wyzwolić ze szponów fundacji. Zdecydowana większość „namaszczonych” ze sfery ideologicznej rozumie tą grę i się jej podporządkowuje.

W tych instytucjach istnieje zasada drzwi obrotowych. Byli oficerowie służb specjalnych, albo oddelegowani wprost, albo będąc na wysłudze, od lat zajmują prestiżowe stanowiska w fundacjach.

Typowym przykładem jest szef i założyciel CIA p. Dulles, wcześniej pracownik Rockefellera.

Martin Sean Indyk, wiceprezes i dyrektor programu polityki zagranicznej w Brookings, jednego z najstarszych think tanków twierdzi wprost:

Nasza działalność skupia się na bezpośrednim wpływie na politykę za pomocą naukowych metod, niezależnych badań opartych na obiektywnych kryteriach. Aby mieć znaczenie, musimy angażować polityków.

Oczywiście te obiektywne badania nigdy nie są sprzeczne z planami wielkich koncernów, czy grup kapitałowych City of London.

Think tanki otrzymują pieniądze równocześnie od fundacji, rządów czy korporacji przemysłowych.

Aby jeszcze bardziej komplikować sytuację, fundacje udzielają sobie wzajemnie dotacji, ale także firmom prywatnym. W ten sposób szlak wędrówki pieniądza zostaje skutecznie zamazany.

Wg Władymira Simonowa w roku 2004 w samej Rosji było ponad 2000 takich „niezależnych” organizacji finansowanych z zagranicy. Podobnie w Polsce Fundacja Sorosa – agenta CIA, zwana Batorego finansuje „swoje” niezależne organizacje pozarządowe.

Konkretnym przykładem na najwyższym szczeblu takich manipulacji jest Światowa Organizacja Zdrowia, uchodząca za agendę ONZ czy Międzynarodowa Agencja Atomowa. WHO jest finansowane w olbrzymiej kwocie właśnie przez Fundację Gatesów.

Po wycofaniu się USA z finansowania tej instytucji głównym fundatorem jest Fundacja Gatesów.

Nie byłoby to nic specjalnego gdyby nie fakt, że kuzyn Gatesów jest jednym z dyrektorów Pentagonu.

Jak wykazała natomiast historia ostatnich dekad, Pentagon realizuje politykę City of London Corporation.

Tak było z akcją Pustynna Burza czy zajęciem Afganistanu. W jednym i drugim przypadku chodziło o ropę i narkotyki. Musimy pamiętać, że 95% narkotyków do USA przedostaje się przez Kanadę,  a nie przez Meksyk.

Musimy pamiętać, że w okresie od 1950 lat do 1990. ponad 1860 filmów było nakręcanych w Hollywood pod kontrolą służb specjalnych, mających za zadanie realizowanie polityki Rządu Światowego, np. straszenie epidemiami chorób zakaźnych czy inwazją „marsjan”.

Do prowadzenia warszawskiego rządu wystarcza przecież starszy sierżant Daniels. Tak więc wszystko wskazuje na to, że decyzję o ogłoszeniu epidemii rzekomego koronawirusa podjęło centrum City.

Po II Wojnie Światowej fizycznie City przeniosło się do USA zajmując dwa miejsca.

Centrum polityczne to Distric Columbia.

Na mocy konstytucji z 1871 roku wszelkie prawa dystryktu Columbia są automatycznie wdrażane w innych stanach, w których znajdują się firmy ubezpieczeniowe.

Drugi okręg decyzyjny w USA to stan Delaware.

Jest to najmniejszy stan – ok. 6500 km kwadratowych – zamieszkany przez ok. 200.000 ludzi, czyli wielkości np. Trójmiasta.

To właśnie w tym malutkim stanie zapadają najbardziej istotne decyzje, dotyczące ekonomii świata. Mało kto o tym w Polsce wie. Dlaczego? O tym nie uczą w szkołach!

Jerzy Jaśkowski

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *