
🇵🇱 Tylko człowiek pozbawiony sumienia i wrażliwości nie myśli o Kresach
Adam Kowalczyk – dziennikarz, felietonista – wypowiedział się na temat wsparcia Ukrainy przez Polskę w ramach Debaty „Debaty”, która miała miejsce w olsztyńskiej Książnicy Polskiej 2 lutego o 2017 r. Kresy wracają zawsze wtedy, gdy Polska staje przed pytaniem: emocje czy interes państwa? Adam Kowalczyk przypomina, że o Kresach myśli każdy, kto ma sumienie — ale tylko człowiek pozbawiony rozumu chciałby tam wracać.
🕊️ Kresy jako test polskiej dojrzałości politycznej
W debacie „Debaty” w olsztyńskiej Książnicy Polskiej Adam Kowalczyk mówi wprost: polska polityka wobec Ukrainy jest pełna złudzeń. Chcemy być liderem regionu, ale — jak zauważa — lidera poznaje się po tym, czy ktoś za nim idzie. Za nami nie idzie nikt. Litwa nas nie cierpi. Białoruś jest przez nas odrzucana. Ukraina patrzy na Niemcy, nie na Warszawę. To nie emocje — to fakty.
Nasza polityka w stosunku do Ukrainy powinna zważać na to, że istnieje pewien układ sił. My nie możemy liczyć na poparcie krajów na Zachodzie, bo to jest złudzenie. Już teraz widać, że Ukraina została sama, tak jak kiedyś Gruzja została sama. Gruzja dostała cięgi i została porzucona. W tej chwili zaczyna się to samo z Ukrainą.
Nasza pomoc, nasza iluzja stworzenia bloku tych państw, ma w podtekście, że my będziemy liderem tej grupy. My liderem nie jesteśmy. Żeby sprawdzić czy jesteśmy liderem, to trzeba obejrzeć się za siebie. Czy ktoś za nami idzie? Nie idzie!
Litwa nas nie cierpi. Białorusi to my z kolei nie cierpimy, przynajmniej jako państwo. A Ukraina nie oczekuje – wyraźnie to widać – czy naszego pośrednictwa, czy jakiegoś wsparcia. Liczy na Niemcy, liczy na inne kraje. Nie na nas, bo my po prostu jesteśmy na to za słabi.
Nasza polityka – to, co nazywamy pomocą dla Ukrainy – powoduje tylko to, że Ukraina brnie dalej w konflikt, który ewidentnie przegrała. Utraciła Krym.
W tej chwili, jeżeli czegoś się z tym nie zrobi, to straci i Donbas.
Ja tego Ukraińcom nie życzę. Nie chciałbym, żeby pomoc jakiej my jej udzielamy, prowadziła do kolejnego rozbioru Ukrainy. Uważam, że należy zrobić wszystko, żeby w jakiś sposób ułożyć się ze Wschodem. Konkretnie z Rosją – nazywajmy to po imieniu. Po to, żeby te skutki nie były jeszcze gorsze. Tym bardziej, że ani w interesie Polski, ani Ukrainy, nie leży to, żeby na Wschodzie ciągle jakiś konflikt był. To jest bezpośrednie zagrożenie.
🧠 Emocje są dla ludzi. Państwa mają interesy
Kowalczyk przypomina rzecz fundamentalną: kraje nie mają przyjaciół, kraje mają interesy. I jeśli Polska chce przetrwać w realnym układzie sił, musi myśleć nie o sentymentach, lecz o konsekwencjach.
W Polsce tylko człowiek pozbawiony sumienia i wrażliwości nie myśli o Kresach. Ale tylko człowiek pozbawiony rozumu, chciałby tam wrócić! Historia się przetoczyła. Jest odrębny naród ukraiński. Ukraina jest oddzielnym krajem. My powinniśmy odsunąć na bok emocje. One są dobre w stosunkach między przyjaciółmi, kolegami, z wrogami.
🕊️ Kresy jako obowiązek pamięci, nie projekt polityczny
W Polsce tylko człowiek pozbawiony sumienia i wrażliwości nie myśli o Kresach — mówi Adam Kowalczyk parafrazując Putina. Ale dodaje od razu: Tylko człowiek pozbawiony rozumu chciałby tam wrócić. Historia się przetoczyła. Ukraina jest osobnym państwem. Istnieje naród ukraiński. Pamięć — tak. Polityczna fantazja — nie.
Natomiast kraje nie mają emocji, nie mają przyjaciół. Kraje mają interesy. My powinniśmy myśleć o interesie Polski – przede wszystkim – i dalej o interesie sąsiadów. Musimy go uwzględniać. Nie możemy zignorować istnienia Ukrainy, tak samo jak nie możemy zignorować istnienia Rosji, czy Niemiec. To są byty istniejące i musimy się w tym znaleźć, i pomyśleć o swoim interesie nie na dzisiaj, lecz również na jutro, pojutrze, i trochę dalej.
🛡️ Interes Polski na dziś, jutro i pojutrze
Kowalczyk wskazuje, że Polska musi myśleć o swoim interesie w perspektywie długiej: nie tylko dziś, ale jutro, pojutrze i dalej. Nie można ignorować ani Ukrainy, ani Rosji, ani Niemiec. To są realne byty, w których cieniu musimy umieć się poruszać.
⚡ Czy pomoc Polski szkodzi Ukrainie?
Według Kowalczyka polska polityka „pomocy” może paradoksalnie prowadzić Ukrainę do kolejnych strat — tak jak wcześniej Gruzję. Krym już utracono. Donbas może być następny. To nie życzenie — to ostrzeżenie.
