Duński autyzm – czyli jak ogłupiać pediatrów w Polsce. Jerzy Jaśkowski

O tym, że dochodzenie do prawdy jest najważniejszym parametrem nauczania, wiedziano już ponad 2500 lat temu. Obecna powszechna, rzekomo bezpłatna edukacja państwowa, jest tylko i wyłącznie taką tresurą dzieci i młodzieży, aby nigdy nie nauczyli się logiki i samodzielności myślenia.

Logikę skasowali z programów nauczania ci, którzy przyszli do nas zaraz po 1944 roku, a po 1990 roku R. Giertych zniszczył ostatnie ślady logiki, likwidując przedmiot matematyki z obowiązkowych tematów maturalnych. W zamian awansował na prawnika lobby.

Już w samych przymiotnikach edukacji jest ordynarne kłamstwo. Państwo nic nie tworzy i nic nie daje!

Rząd musi najpierw okraść obywateli pod dowolnym pretekstem, a dopiero potem dzieli ukradzione pieniądze pod dowolnym pretekstem, w sposób korzystny dla trzymających władzę.

Generalnie podział podatków ogranicza się do takiego przekierowywania pieniędzy podatnika do koncernów prywatnych, aby pozostawało możliwie dużo dla trzymających władzę.

Właściwą ocenę „wybrańcom narodu” można przedstawić, pokazując działalność fanatyków szczepień, dzięki którym wprowadza się przymus szczepień dla całych populacji w danym kraju.

Do lat 70-tych dzieci otrzymywały tylko 3 szczepionki!

Po rzekomym otwarciu się na Zachód i pożyczkach Gierka, wprowadzono w 1972 roku dodatkowe szczepienie przeciwko odrze. Coś za coś.

Pierwotny opór pediatrów złamano w 1975 roku i od tego okresu rozpoczął się zwycięski marsz fanatyków szczepień.

W kolejnych dekadach dodawano nowe obowiązkowe szczepionki.

Obecnie liczba szczepionek dochodzi już do 16!

Powoduje to przekroczenie dopuszczalnych dawek toksyn podawanych bezpośrednio do krwioobiegu dziecka.

Samo tylko zatrucie aluminium przekracza o 1700 % dopuszczalne w toksykologii normy bezpieczeństwa.

Taka działalność – szczególnie w ostatniej dekadzie – dała kolosalne zyski koncernom.

Umożliwia to nie tylko dawanie prostych łapówek owym przywódcom fanatyków szczepień, ale także prowadzenie własnych wydawnictw, które pod pretekstem informacji sprzedają reklamy leków.

Proste porównanie dochodów czterech największych producentów szczepionek, wskazuje na wielkość wykradanych pieniędzy z zdrowotnego systemu ubezpieczenia przymusowego.

Musisz bowiem pamiętać Szanowny Czytelniku, że to co oni nazywają zyskiem i dochodem, jest bezpośrednią Twoją stratą!

To utrudnia Twoje leczenie, wydłużając kolejki lub powodując wzrost kosztów ubezpieczenia, albo jedno i drugie.

Za „komuny”, jeszcze w stanie wojennym na „Zdrowie” przeznaczano 10,5% PKB, a potem Leszek Balcerowicz obniżył te wydatki do 4%.

Do dzisiaj zastanawiają się: czy warto podnosić ten procent!?

Może gdzieś ok. 2050 roku, będzie to ponad 6%. Reszta obywateli może spokojnie umierać. Obecnie USA przeznacza na zdrowie ok 15%, a średnia europejska to ponad 10%.

Poniżej podaję zestawienie dochodów pięciu największych koncernów farmakologicznych, produkujących także szczepionki w latach 2012 i odpowiednio 2017 r., osiągniętych ze sprzedaży samych tylko szczepionek.

Taki wzrost dochodu nie byłby w żaden sposób możliwy, gdyby aktorzy sceny politycznej danego kraju, nie wydawali pieniędzy podatnika na tzw. grupowe – rzekomo bezpłatne – szczepienia.

SANOFIL – z 5,5 mld dolarów do 40 mld

MERCK – z 5,3 mld do ok. 40 mld

GSK – z 5,3 mld do 35 mld

PFIZJER – z 4 mld do 50 mld

NOVARTIS – z ok. 1,4 mld do 22 mld.

To kwoty zdecydowanie większe, aniżeli przeznaczane przez rząd warszawski na utrzymanie służby zdrowia dla ponad 30 milionowego Narodu.

W celu skuteczniejszego ogłupiania społeczeństwa, a w pierwszym rzędzie lekarzy pediatrów, koncerny przejęły lub stworzyły nowe czasopisma.

Koncern Merck przejął jeden z najstarszych biuletynów lekarskich „Polski Tygodnik Lekarski„. Podobnie stworzono „Medycynę Praktyczną„, jako beneficjenta kilku koncernów szczepionkarskich.

Te czasopisma teoretycznie medyczne, prowadzą długofalową akcję dezinformacji. Poniżej opiszę jeden z przykładów takich akcji.

Od dłuższego czasu próbuje się podważyć związek pomiędzy szczepionką MMR, a autyzmem. Fanatycy szczepień opierają się na raporcie duńskim, który jakoby wykluczył takie powiązanie.

Problem polega na tym, że główny autor tego raportu, amerykański lekarz, jest poszukiwany listem gończym z powodu defraudacji ok. 2 milionów dolarów. Wszystko wskazuje na to, że duński raport powstał na sufitowych danych.

Kiedy wszystko się ujawniło, fanatycy szczepień stworzyli tzw. drugi raport duński, który rozwiewa wszelkie wątpliwości i wyklucza – rzekomo – związek pomiędzy szczepionką MMR a autyzmem. Ten drugi raport jest szeroko nagłaśniany w reklamówkach medycznych w Polsce.

Prawda bywa ciekawsza i fanatycy szczepień spiesząc się i ufając swojej sile, a właściwie sile swoich pieniędzy, popełnili kilka kardynalnych, jak na naukowców błędów.

To także stanowi dowód, jaki poziom merytoryczny cwaniactwa reprezentują.

Pierwszym kardynalnym błędem tzw. drugiego raportu duńskiego opublikowanego w Medycynie Praktycznej w 2019 roku, było bezmyślne przetłumaczenie tego raportu, bez podania wyjaśnień.

Konkretnie: raport rzekomo opiera się na tysiącach przypadków, ale nie rozdzielono, które dzieci otrzymały i to jakie szczepionki, wcześniej.

Inaczej: autorzy bezmyślnie lub celowo podzielili wszystkie dzieci na szczepione MMR i jak to nazwali nieszczepione MMR.

O tym, że owe rzekomo nieszczepione dzieci otrzymały wcześniej, aż 11 szczepionek w pierwszym roku życia, zapomnieli napisać.

Drugim, równie poważnym błędem był fakt nie wyjaśnienia: dlaczego autyzm występował w badaniu 1 : 100 przypadków szczepionych, kiedy to wraz ze wzrostem liczby szczepień autyzm w USA wynosi już 1 : 36 przypadków, a w Korei, gdzie podaje się jeszcze więcej szczepionek, bardziej wzrósł.

Czyli mamy taką sytuację:

Wg fanatyków szczepień, autyzm nie zależy od szczepionek, tylko zupełnie innych czynników.

Problem polega na tym, że wówczas na całym świecie powinien być w tych samych proporcjach, a tak nie jest.

W krajach stosujących przymus szczepień i większą ich ilość, choruje na autyzm na każde 1.000 dzieci np. w USA, aż 36 dzieci, a w Danii, będącej na tym samym mniej więcej stopniu politechnizacji, tylko 10 dzieci.

Co powoduje taką dużą różnicę? Autorzy tego drugiego raportu duńskiego także nie próbowali wyjaśnić.

Kolejnym kardynalnym błędem, jest fakt fałszywego używania pojęcia szczepionynieszczepiony.

Autorzy duńscy uważają, że szczepioną osobą jest ta, która otrzymała szczepionkę MMR, a te, które dostały inną szczepionkę lub nawet kilkanaście innych szczepionek, są generalnie nieszczepione!

Czyli, wstrzyknięcie im do krwioobiegu kilku miligramów aluminium, znanej neurotoksyny nie ma znaczenia. Swoiste rozumowanie fałszerzy szczepionek.

To nie przeprowadzenie analizy zawartości adiuwantów podanych małym dzieciom w pierwszym roku życia, kiedy to wiadomo, że bariera krew – mózg nie istnieje, praktycznie wyklucza dalszą analizę tej pracy.

Przecież nikt, po skończeniu studiów medycznych i zaliczeniu przedmiotu: farmakologia i toksykologia, nie może popełnić nieświadomie takiego błędu.

Ten błąd tj. nieuwzględnienie ilości podanych neurotoksyn zawartych w tych 11 szczepionkach, dyskwalifikuje całą pracę i jednoznacznie wskazuje, że została ona napisana w sposób tendencyjny i niezgodny z zasadami pisania prac naukowych.

Jest to typowe hochsztaplerstwo przeprowadzone za pieniądze podatnika!

Kolejnym, poważnym błędem tej pracy jest fakt posługiwania się tzw. Duńskim Rejestrem Krajowym.

Już wcześniejsze prace udowodniły, że istnieje ponad 50% niezgodność pomiędzy Krajowym Rejestrem, a dokumentacją lekarską.

Okazuje się, że połowa dzieci nieszczepionych, wg Krajowego Rejestru była zaszczepiona wg dokumentacji lekarskiej.

Błędem jest także nieuwzględnienie „HUB„. Dokładne wyjaśnienie można znaleźć na stronie internetowej Vaccine Papers.

Już w 1992 roku, naukowcy z CDC, dr Paul Fine i dr Robert Chen, opublikowali ważny dokument obrazujący ten problem i wyjaśniający skutki.

Ostatnim, ale za to niezmiernie poważnym błędem jest niewłaściwy, a może celowy brak statystyki. W takich pracach niezbędne jest stosownie programu „sieci neuronowych”.

Niestety, nie ma nawet śladu używania czy znajomości tego programu u Duńczyków. A czy Ty, Szanowny Czytelniku znasz ten program?

dr n. med. Jerzy Jaśkowski

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *