Kto reprezentuje współczesną medycynę?

Minister Zdrowia Konstanty Radziwiłł, już wielokrotnie w swoich wypowiedziach, dał dowód nieznajomości współczesnej medycyny. Nie jest to nic strasznego. Urzędnik przecież nie musi reprezentować środowiska naukowego. Problem powstaje, kiedy osoba zajmująca się administracją usiłuje tworzyć i wypowiadać się w sprawach współczesnej nauki.

Obec­nie, podob­nie jak za cza­sów stal­i­nows­kich, oso­by nie mające żad­nego dorobku w danej dziedzinie, usiłu­ją wprowadz­ić swo­je i nie swo­je prze­myśle­nia, jako ustawy, czy roz­porządzenia rzą­dowe. Ostat­nio widzieliśmy słyn­ny cyrk — szczepi­e­nie na oczach gaw­iedzi — w wyda­niu marsza­ł­ka sen­atu Stanisława Kar­czewskiego i min­is­tra zdrowia Kon­stan­tego Radzi­wiłła.

Jest to bezmyśl­ny, lub celowy powrót do cza­sów stal­i­nows­kich. W tam­tych cza­sach szewc zostawał dyrek­torem fab­ry­ki, a kraw­iec min­istrem od ato­mu, i tworzyli włas­ny zespół ekspertów.

To właśnie Kon­stan­ty Radzi­wiłł zaprzeczał stosowa­niu mar­i­huany w medy­cynie. W tym samym cza­sie Min­is­ter Zdrowia Izraela orga­ni­zował od wielu lat — dwa razy w roku — między­nar­o­dowe kon­fer­enc­je, doty­czące wyko­rzys­ta­nia mar­i­huany w lecze­niu różnych chorób. Od padacz­ki poczy­na­jąc, poprzez demencję, jaskrę, a na nowot­worach kończąc.

Min­is­ter Zdrowia Kanady wypowiadał się pub­licznie na tem­at mar­i­huany, że nie mogą niewłaś­ci­we przepisy admin­is­tra­cyjne hamować dostępu chorych do leków. W USA nie tylko sto­su­je się mar­i­huanę do celów leczniczych, ale są już stany zezwala­jące na tzw. relak­sacyjne uży­wanie tej rośliny.

Musisz więc sam zade­cy­dować Dobry Człeku, kto reprezen­tu­je współczes­ną medy­cynę, a kto pozostał w ogo­nie postępu? Czy Kana­da i Izrael, oraz USA to wstecznict­wo medy­czne, a Pol­s­ka jest kra­jem przo­du­ją­cym w medy­cynie? Czy też jest odwrot­nie?

Nie jest to jedyny popis niewiedzy tego Pana, oczy­wiś­cie z zas­trzeże­niem, że to, co druku­je pol­sko­języ­cz­na prasa niemiec­kich właś­ci­cieli, moż­na uznać za prawdę. Ale z drugiej strony żad­nego spros­towa­nia Min­is­terst­wa w tym tema­cie nie było.

Ostat­nio w związku z aferą w Białog­a­rdzie, Min­is­terst­wo Zdrowia znowu dało plamę, wykazu­jąc się brakiem nie tylko włas­nej woli, ale i zwykłej przyz­woitoś­ci.

Artykuł Mał­gorzaty Soleck­iej w Medy­cynie Prak­ty­cznej, tej tubie szczepi­onkars­kich kon­cernów, jeszcze dobit­niej pod­kreśla niewiedzę min­is­tra. Już sam cyrk w rodza­ju pub­licznego szczepi­enia, może i dobry był­by gdzieś w … Bangladeszu, w Polsce ośmiesza Rząd.

Każda osoba, która nie szczepi dziecka, naraża na niebezpieczeństwo nie tylko je, ale równie inne dzieci, które mają z nimi kontakt, np. w szkole. — MP z 25 09.2017 r.

Ta wypowiedź K. Radzi­wiłła to kole­jny dowód niez­na­jo­moś­ci tem­atu. Już przed stu laty wiedziano, że szczepi­enia szkodzą. Jeżeli więc szczepi­enia szkodzą, to o co chodzi?

Oczy­wiś­cie o pieniądze i to te, które musisz Czytel­niku — bez gada­nia — co miesiąc płacić. A kto je dzieli? Min­is­ter Zdrowia! Dzieli np. poprzez wprowadze­nie przy­musu szczepień. To my, „wyższyj kłas” [Hra­bi­na Mar­i­ca] decy­du­je­my o zakre­sie tzw. pomo­cy bezpłat­nej, czyli ile i na jakie pro­ce­dury Two­je pieniądze wydamy.

W okre­sie jed­nego roku min­is­ter wyprowadz­ił — pod pretek­stem szczepień — ok. 300 mil­ionów. Kwo­ta ta star­czyła­by, praw­dopodob­nie z nad­wyżką, na lik­widac­je całej kole­j­ki oczeku­ją­cych na oper­ację np. zaćmy.

A kto usta­la pro­ce­dury? Oczy­wiś­cie eksper­ci przez min­is­terst­wo powołani. Prze­cież muszą mieć kon­trolę nad kasą. A że żad­nego rozliczenia się nie pub­liku­je w prasie? A niby w jakim celu mają ujaw­ni­ać, na co idą pieniądze? Jeszcze by ktoś zaczął grze­bać, kto te pro­ce­dury usta­la i dlaczego? A tak cisza i spokój, a pieniądze sobie płyną tam, gdzie mają.

Jed­ną z pro­ce­dur, wymyślonych za biurkiem i bez żad­nego uza­sad­nienia medy­cznego, czy naukowego wprowadzanych, jest pomysł przy­musu szczepień. W Europie przy­mus szczepień doty­czy tylko kra­jów tzw. bloku soc­jal­isty­cznego, tj. państw, w których rządz­iły i rządzą służ­by spec­jalne, najczęś­ciej wojskowe.

Wszys­tkie państ­wa starej Europy nie sto­su­ją przy­musu szczepień, i od co najm­niej 80 lat nikt nigdzie nie zan­otował epi­demii!

Lekarz, który nadal wymusza szczepienia, postępuje błędnie zawodowo i wątpliwie moralnie, ponieważ fałszywie przedstawia fakty i ukrywa negatywne konsekwencje — raport Komisji Królewskiej.
Dręczy mnie ponura myśl, że istnieją ludzie, którzy w tym momencie igrają z losem własnego narodu. Naród będzie ich kiedyś przeklinać, bo lekkomyślnie bawią się jego prawami, których podczas wyborów przestrzegać się podjęli —  Minna Sauer z Ruchu Wyzwolenia Kobiet 15 lutego 1912 roku.

Jak widać, po 100 lat­ach nic się nie zmieniło w świado­moś­ci i wiedzy urzęd­niczej, i dlat­ego mamy Min­is­terst­wo Zdrowia.

dr n. med. Jerzy Jaśkowski

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *