Tajemniczy wniosek MPEC-u o unijną dotację do spalarni śmieci

Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej pozytywnie zaopiniował wniosek MPEC-u o unijną dotację na budowę spalarni odpadów w Olsztynie. Oznacza to, że jeśli unijni urzędnicy odniosą się równie przychylnie do aplikacji olsztyńskiej spółki komunalnej, MPEC otrzyma 172 mln zł.

Zastanawiająca jest chronologia zdarzeń. MPEC złożył swój wniosek do NFOŚiGW w grudniu 2016 roku, gdy ciągle jeszcze trwało postępowanie przetargowe unieważnione we wrześniu 2017 roku.

Po otrzymaniu pozytywnej oceny NFOŚiGW w lutym 2018 roku, MPEC natychmiast uruchomił nowy przetarg twierdząc, iż wykorzysta w nim unijną dotację jako jedno ze źródeł sfinansowania spalarni.

Tymczasem format przedsięwzięcia opisanego w nowym przetargu został istotnie zmodyfikowany. Jaki zatem wniosek opiniował NFOŚiGW? Czy celem tej przedłużającej się procedury oceniającej NFOŚiGW było zagwarantowanie MPEC-owi publicznych środków na pomoc prywatnemu biznesowi?

Dlaczego NFOŚiGW pozytywnie rozpatruje projekt, który nigdy nie został poddany konsultacjom społecznym?

W latach 2012 – 2017 olsztyński MPEC prowadził postępowanie przetargowe na wyłonienie partnera prywatnego, który miał wybudować nowe źródło ciepła dla miasta.

Przedsięwzięcie w formule Partnerstwa Publiczno-Prywatnego (PPP) zakładało powołanie spółki celowej odpowiedzialnej za budowę nowego źródła ciepła w Olsztynie.

Wkładem strony publicznej w spółkę celową miała być Ciepłownia Kortowo wydzielona z majątku MPEC-u oraz grunt pod budowę spalarni należący do MPEC. Wkładem strony prywatnej miała być gotówka w maksymalnej wysokości 150 mln zł oraz wiedza i technologia zwane „know-how”.

Ukonstytuowana w ten sposób spółka celowa miała zaciągać zobowiązania finansowe i dłużne na sfinansowanie przedsięwzięcia. Wsparcie finansowe miało także pochodzić z Polskiego Funduszu Rozwoju i z dotacji unijnej.

Trwające pięć lat postępowanie zakończyło się fiaskiem we wrześniu 2017 roku. Polski Fundusz Rozwoju wycofał swoje poparcie dla projektu, decyzja o unijnym dofinansowaniu projektu nie nadchodziła, tylko jeden potencjalny inwestor przedstawił ofertę dwukrotnie przekraczającą oczekiwania MPEC-u.

Po prawie pół roku, w połowie lutego 2018 roku, MPEC otrzymał długo oczekiwaną opinię NFOŚiG i natychmiast ogłosił nowe postępowanie przetargowe.

Szkopuł w tym, że przedsięwzięcie opisane w nowym przetargu ma inny format niż przedsięwzięcie będące przedmiotem poprzedniego postępowania. Główna różnica, rzucająca się w oczy nawet dla laika dotyczy struktury instytucjonalnej przedsięwzięcia.

Olsztyński MPEC już nie wejdzie do spółki celowej budującej spalarnię i zachowa swój status miejskiej spółki ciepłowniczej. Natomiast partner prywatny założy spółkę celową we własnym zakresie dobierając sobie sam potrzebnych wspólników.

W związku z tym nasuwa się szereg pytań o to jaki wniosek oceniali urzędnicy NFOŚiGWi jakie założenia, parametry i modele zostały w nim określone?Można się jedynie domyślać, iż treść analizowanego wniosku odpowiada przedsięwzięciu zdefiniowanemu przez MPEC w postępowaniu z 2012 roku, które zostało następniezmodyfikowane.

Jeśli tak, to w jakim zakresie wniosek był uaktualniony i uzupełniony? W jaki sposób MPEC wyjaśnił wprowadzone zmiany, szczególnie te mające wpływ na wysokość dofinansowania projektu?

Dlaczego mieszkańcy Olsztyna nie byli w żaden sposób informowani o dokonywanych zmianach w projekcie?

Czy NFOŚiGW wziął pod uwagę, że centralnym elementem projektu powinni być przede wszystkim ludzie, a nie wskaźniki, które można w dowolny sposób modyfikować na papierze?

Czy urzędnicy NFOŚiGW mają świadomość tego, że władze samorządowe na szczeblu miejskim, gminnym i wojewódzkim zatwierdzające projekt spalarni nie wzięły ani razu pod uwagę licznych wniosków i postulatów społecznych idących w kierunku lepszej organizacji gospodarki odpadami i wyższych poziomów recyklingu?

Czy władze NFOŚiGW wiedzą, że Marszałek Województwa Warmińsko-Mazurskiego zignorował petycję mieszkańców pod-olsztyńskich gmin podpisaną przez prawie 5 tysięcy osób?

Każda zmiana w założeniach wyjściowych projektu powoduje zmiany w prowadzonych projekcjach finansowych, analizach i wyliczeniach. Wydaje się więc, że Studium Wykonalności z 2014 roku ze szczególnym uwzględnieniem struktury instytucjonalnej przedsięwzięcia i analiz finansowo-prawnych, zostało w wielu punktach zmodyfikowane.

To samo dotyczy z pewnością wskazanych przez MPEC źródeł finansowania przedsięwzięcia, analiz wykonalności projektu, analizy instytucjonalnej, analizy kosztów i korzyści z punktu widzenia społeczności, planów zarządzania nową infrastrukturą po zakończeniu realizacji przedsięwzięcia itd.

Logicznie, wszystkie te dane musiały przecież zostać uaktualnione zgodnie z opisem przedsięwzięcia w nowym postępowaniu.

Dlaczego mieszkańcy Olsztyna i województwa nic o tym nie wiedzą?

Otwierając nowy przetarg w marcu 2018 roku MPEC poinformował, że w przypadku ostatecznego pozyskania unijnej dotacji, spółka komunalna przekaże ją partnerowi prywatnemu jako swój wkład własny w przedsięwzięcie.

Na jakich warunkach i na jakich zasadach ma się to stać? Czy nie jest to pomoc publiczna skierowana do prywatnego inwestora?

Jeśli tak, to czy jest ona zgodna z dyrektywami unijnymi i prawidłowo uzasadniona zgodnie z art. 107 ust. 1 Traktatu o Funkcjonowaniu Unii Europejskiej?

Dlaczego mieszkańcy Olsztyna i województwa nie zostali o tym poinformowani? 

Po raz kolejny należy przypomnieć, że Prezydent Olsztyna Piotr Grzymowicz, nigdy nie zarządził przeprowadzenia konsultacji społecznych dotyczących projektu budowy spalarni w Olsztynie.

Jest to sprzeczne z zaleceniami Unii Europejskiej w przypadku inwestycji mogących oddziaływać negatywnie na środowisko naturalne. Jest to sprzeczne z „Konwencją o dostępie do informacji, udziale społeczeństwa w podejmowaniu decyzji oraz dostępie do sprawiedliwości w sprawach dotyczących środowiska” sporządzoną w Aarhus 25 czerwca 1998 roku.

Dodatkową przesłanką skłaniającą do zastanowienia się jaki właściwie projekt zgłoszony przez olsztyński MPEC oceniał NFOŚiGW jest jego pełna nazwa.

Przedsięwzięcie będące przedmiotem pierwszego postępowania MPEC-u otwartego w 2012 roku zostało opisane jako:

Wybór partnera prywatnego w celu realizacji przedsięwzięcia, polegającego na dostawie ciepła do miejskiej sieci ciepłowniczej w Olsztynie wraz z zaprojektowaniem i budową Elektrociepłowni i zarządzaniem Infrastrukturą wytwórczą, a także prowadzeniem działalności gospodarczej, polegającej na wytwarzaniu oraz sprzedaży ciepła i energii elektrycznej oraz termicznym unieszkodliwianiu paliwa alternatywnego powstałego w wyniku przetwarzania odpadów komunalnych.

Tymczasem nowy przetarg MPEC-u z marca 2018 roku definiuje przedsięwzięcie jako:

Zagospodarowanie frakcji palnej z odpadów komunalnych poprzez termiczne przekształcenie wraz z odzyskiem energii wykorzystywanej dla zapewnienia dostaw ciepła do miejskiej sieci ciepłowniczej w Olsztynie, wraz z zaprojektowaniem i wybudowaniem Instalacji Termicznego Przekształcania Odpadów oraz Kotłowni Szczytowej, a także sfinansowaniem nakładów inwestycyjnych i zarządzaniem infrastrukturą.

Jaki projekt podlegał ocenie? Czy NFOŚiGW oceniał projekt wyboru nowego dostawcy ciepła dla miasta Olsztyna, czy też oceniał technologię zagospodarowania frakcji palnej odpadów komunalnych? Jak taka żonglerka słowna wprowadzająca ludzi w błąd jest w ogóle możliwa i akceptowalna przez urzędy państwowe?

Nie dość przypominania, że przedsięwzięcie, które chce realizować olsztyński MPEC to projekt społeczny, który ma zaspokajać potrzeby mieszkańców Olsztyna i całego województwa warmińsko-mazurskiego.

To nie jest projekt prywatnej firmy, która otrzyma potężne publiczne środki i zasłoni się w majestacie prawa tajemnicą handlową. Tu chodzi o finansowanie przez mieszkańców Olsztyna i województwa prywatnej spalarni odpadów powstałej na bazie publicznych środków perspektywie 25 lat.

Konstrukcja i procedowanie tak skomplikowanego przedsięwzięcia, powinny być zrozumiałe dla ogółu społeczności, transparentne i jawne, a informacja publiczna dostępna bez problemu.

Tymczasem spółka MPEC odmawia udostępnienia wniosku o dotację unijną złożonego w 2016 roku do NFOŚiGW oraz jego oceny. Powód? Informacje w nim zawarte nie mają waloru informacji publicznej!

Na reakcję NFOŚiGW, do którego zwróciłam się z identyczną prośbą czekam już ponad dwa tygodnie.

Powstanie spalarni odpadów w Olsztynie to zabetonowanie na 25 lat rynku gospodarki odpadami. To klęska innowacyjności i rozwoju gospodarczego miasta i całego regionu Warmii i Mazur. To ryzyko przejęcia rynku ciepła w Olsztynie przez prywatny biznes i dyktat cen ciepła. To obciążenie mieszkańców Olsztyna i regionu finansowaniem kosztów utrzymania spalarni przez 25 lat. To niewywiązywanie się z narzuconych przez Unię Europejską poziomów recyklingu i odzysku i wysokie kary z tym związane. To wysokie opłaty środowiskowe wynikające z funkcjonowania spalarni. To degradacja środowiska naturalnego, jakości życia i zdrowia mieszkańców.

Co odpowie NFOŚiGW w tak ważnej społecznie sprawie?

Marianna Hołubowska

[yop_poll id=”3″]

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *