Wyżej nerek nie podskoczy nikt! Jerzy Jaśkowski o Izbach Lekarskich

Izby Lekarskie zmieniły się w korporacje chroniące przemysł farmaceutyczny. Pomimo, że od około 10 laty występuje nacisk środowiska na ujawnianie tzw. dotacji, czyli łapówek otrzymywanych od przemysłu, to do tej pory żadna Izba nie odważyła się tego opublikować! Działacze Izb bronią wiedzy o owych łapówkach, lepiej, aniżeli ksiądz Kordecki Częstochowy.

Proszę zauważyć, że:

Izby Lekarskie robią tzw. szkolenia, czyli pranie mózgów przy pomocy wykładowców finansowanych przez koncerny;
W biuletynach lekarskich brak informacji o skuteczności wprowadzanych na rynek preparatów, a zamieszcza się całą masę reklam;
Zlikwidowano tzw. listy od lekarzy /dawniej drukowane w Biuletynach/  pragnących  podzielić się swoimi doświadczeniami, ze stosowania tych preparatów.
Biuletyny lekarskie zostały sprowadzone do poziomu popularnych popołudniówek, w rodzaju Ekspresu Wieczornego.

Najlepszym dowodem potwierdzającym powyższe tezy, jest analiza protokołów z posiedzenia sądu, w sprawie dr Huberta Czerniaka.

Wszelkie informacje dotyczące zdrowia i życia obywateli, z założenia muszą być JAWNE. Nie istnieje żaden areopag starszych i mądrzejszych do oceny, co komu pomaga.

Trzeba pamiętać, że:

Każde zainteresowanie rządów ustawami dotyczącymi zdrowia i życia, jest  wykonywane na polecenie koncernów i służb specjalnych.

Uwidacznia się to we wszelkiego rodzaju cenzurze, stosowanej w celu wyeliminowania opinii niezgodnych z tzw. poprawnością polityczną.

Przypomnę, że:

Medycyna nie opiera się ani na poprawności politycznej, ani na ustawach sejmowych, ale na doświadczeniu.
Tylko ten jest naprawdę lekarzem, który posiada odpowiednie doświadczenie, poparte wiedzą.

Jeden z wybitnych chirurgów prof. Gedroyć, Konsultant Regionalny, twierdził, że nieważne jaką metodą operuje dany specjalista, ale ważne, aby miał doświadczenie, stosując tę metodę.

W Polsce od 30 lat, wszelkiej maści urzędnicy usiłują nałożyć kaganiec procedur, niewiadomego pochodzenia, na działania lekarzy.

Typowym przykładem takiego postępowania są działania tzw. Rzeczników Odpowiedzialności Zawodowej.

ROZ to najczęściej osoby bez żadnego dorobku naukowego, chcących się dowartościować, w stosunku do lekarzy mających inne zdanie na temat wymuszanego sądownie sposobu lecenia, czy postępowania medycznego.

Taki ROZ nie umie podać żadnych konkretnych dowodów, nie potrafi sformułować swoich zarzutów i poprzeć ich pracami naukowymi, ale stara się wymusić swoje racje za pomocą szykan i kar finansowych.

W tym konkretnym procesie kara wynosi ok. 2.000 złotych dla dr Huberta Czerniaka, czyli wynagrodzenie dla Sądu.

Rzecznik Odpowiedzialności Dyscyplinarnej, lekarz Januariusz Kaczmarek, stawia zarzut innemu lekarzowi na podstawie wypowiedzi gazetowych, nawet bez sprawdzenia czy to był tekst autoryzowany, czy też nie, i taki zarzut wniósł do Sądu Lekarskiego w Łodzi.

Możemy od razu wysnuć, dwa wnioski:

Wiedza Januariusza Kaczmarka jest na takim poziomie, że nie jest w stanie wdać się w dyskusję merytoryczną;
Otrzymał polecenie i je po prostu realizuje.

Januariusz Kaczmarek nie umiał w akcie oskarżenia podać konkretnych wypowiedzi, które jego zdaniem są sprzeczne z obecną wiedzą lekarską.

Jest to bardzo ciekawe tłumaczenie własnej niewiedzy i wyraźne ujawnienie, że prawdziwi oskarżyciele są gdzieś daleko za plecami.

Tak sformułowane oskarżenie, praktycznie uniemożliwia obwinionemu skuteczną obronę, ponieważ nie wie, czy ma się ustosunkować do formy wypowiedzi, czy do merytorycznej części, czy w ogóle nie wolno mu cytować wypowiedzi innych naukowców.

Tak opracowany akt oskarżenia nie powinien być w ogóle brany pod uwagę przez sąd, ponieważ jest niekonkretny.

Niestety, sąd pod przewodnictwem lekarza Tadeusza Wójcika, w asyście lekarza Fabiana Obzejta i lekarza Anny Rżanek, przyjmuje ten dokument i rozpoczyna zabawę, zwaną rozprawą.

Czując jednak, że sprawa jest co najmniej wątpliwa, utajnia rozprawę, powołując się na art. 79,  który brzmi:

Sąd lekarski wyłącza jawność rozprawy, jeżeli może:
zostać naruszona tajemnica lekarska; wywołać zakłócenie spokoju publicznego; obrażać dobre obyczaje; ujawniać okoliczności, które ze względu na ważny interes państwowy, powinny być zachowane w tajemnicy; naruszać interes prywatny.

Jeżeli sprawa dotyczy publikacji prasowej, czyli już znanej społeczeństwu, nie można mówić ani o wywoływaniu niepokojów społecznych, ani ujawnianiu tajemnicy państwowej, ani tym bardziej tajemnicy lekarskiej, czy też nie ma mowy o obrażaniu dobrych obyczajów.

Pozostaje więc tylko jeden powód utajnienia przebiegu rozprawy, że może ona naruszać czyjś interes prywatny.

Potwierdza to zakaz nagrywania przebiegu rozprawy, czyli działania podobne, jak w minionej niechlubnej epoce komunizmu.

Powszechna Deklaracja Praw Człowieka

Artykuł  19

Każdy człowiek ma prawo wolności opinii i wyrażania jej; prawo to obejmuje swobodę posiadania niezależnej  opinii,  poszukiwania,  otrzymywania  i rozpowszechniania  informacji  i poglądów wszelkimi środkami, bez względu na granice.

Artykuł 20

1. Każdy człowiek ma prawo do spokojnego gromadzenia i stowarzyszania się. 2. Nikogo nie można zmuszać do należenia do jakiegoś stowarzyszenia.

Artykuł 30 – ostatni:

Żadnego z postanowień niniejszej Deklaracji nie można rozumieć jako udzielającego jakiemukolwiek Państwu, grupie lub osobie, jakiegokolwiek prawa do podejmowania działalności lub wydawania aktów prawnych zmierzających do obalenia któregokolwiek z praw i wolności zawartych w niniejszej Deklaracji.

Nie wiem, czy wymienieni lekarze pełniący doraźne obowiązki sędziów, zdają sobie sprawę, że sami w tym momencie podkładają się pod obowiązujące paragrafy.

Procesy norymberskie ustanowiły powiem zasadę, że nikt nie może się tłumaczyć zarządzeniami odgórnymi.

Podpisane przez polski rząd, jak i ratyfikowane przez Sejm umowy międzynarodowe, jednoznacznie zapewniają wolność wypowiedzi.

Tym bardziej jest to niezbędne w medycynie, inaczej bowiem wiedza i doświadczenie poszczególnych lekarzy nigdy nie mogłyby być ujawnione, ponieważ są sprzeczne z czymś tam i zaburzają komuś tam interes prywatny, czyli mówiąc krótko, zmniejszają dochody.

O tym, że lekarz Januariusz Kaczmarek, ma niewielkie przygotowanie merytoryczne, świadczy próba zastraszenia obrońcy donosem do Izby Adwokackiej, za próby uwiarygodnienia biegłej lek med. Anetty Barczak.

Argumentacja Januariusza Kaczmarka jest zabawna.

Twierdzi, że adwokat nie ma prawa sprawdzania wiedzy biegłej, ponieważ zdała egzamin PKE i jej kwalifikacje potwierdziła Izba, popierając wniosek o na stanowisko konsultanta wojewódzkiego.

Januariusz Kaczmarek zapomniał, że egzamin dotyczy wszystkich lekarzy i jest ogólny, a nie szczegółowy w zakresie tematyki procesu.

Izba jest jednostką administracyjną, a nie naukową. Brak jakichkolwiek dowodów, aby urzędnicy Izby wykazali się jakimikolwiek opracowaniami naukowymi, chociażby pracami porównawczymi w zakresie powikłań dzieci szczepionych i nieszczepionych.

Innymi słowy, urzędnicy Izby zmarnowali ok. 30 lat na wprowadzenie medycyny opartej na dowodach, a zamiast tego wprowadzają medycynę opartą na sądowych wyrokach tj. nakazach i zakazach, plus karach, na wzmocnienie swoich nienaukowych teoryjek.

Jakie bzdury jeszcze kilka lat temu głosili przedstawiciele Izby, że nie ma medycznej marihuany, kiedy na świecie już od dawna było wiadomym, że jest!

Minister Izraela dwa razy do roku organizował międzynarodowe sympozja o leczniczych właściwościach marihuany.

Minister Radziwiłł ośmieszał się twierdzeniami i sądowymi procesami, że konopie nie są lecznicze.

Żadna Izba Lekarska nie protestowała przeciwko tym idiotyzmom ministra.

Efekt: Rynek zdobyły firmy izraelskie.

Można rzekomo, na recepty indywidualne kupować na import docelowy marihuanę, w cenie 100% większej, aniżeli u dealera w Polsce. Czyli, otwarto worek wyprowadzania pieniędzy podatnika z kraju.

Rynek marihuany wart jest wiele miliardów dolarów. W czyim więc interesie działał minister Radziwiłł?

Żadna Izba Lekarska nie wszczęła postępowania w stosunku do ministra Radziwiłła, w związku z brakami wiedzy medycznej.

Dziwnym trafem ROZ, lek. med. Januariusz Kaczmarek, także nie widział problemu w pozbawianiu ciężko chorych, skutecznego leku.

Innymi słowy, ROZ, zamiast wiedzy udowodnionej naukowo, wprowadzają wiedzę sądownie.

Sam musisz się zastanowić Szanowny Czytelniku, dlaczego, ani Izby Lekarskie ani Ministerstwo nie posługuje  się naukowymi dowodami, tylko wymusza działania poprzez sądy?

Polskie społeczeństwo systematycznie wspomaga wzbogacanie się koncernów farmaceutycznych.

Tylko w okresie połowy kadencji lekarza Radziwiłła na stołku ministerialnym, przekazaliśmy koncernom farmaceutycznym ok. 280 milionów złotych z pieniędzy podatnika. Pan Radziwiłł, w nagrodę został wybrany do Europarlamentu.

Przed kilku laty, jedna z Izb Lekarskich zwróciła się do mnie o artykuł na temat szkodliwości szczepień. Po pewnym czasie otrzymałem wiadomość, że rezygnują z tematu.

Czego się tak boją urzędnicy Izb?

Sprawa robi się klarowna, kiedy przyjmiesz poważnie wypowiedź premiera Morawieckiego, że jesteśmy własnością kogoś z Zachodu, czyli kolonią, a kolonia ma realizować postanowienia właściciela, czyli City.

Kolonia ma dawać dochód, a najlepszy jest zysk, bez ponoszenia konsekwencji negatywnych, czyli powikłań. Jak rząd warszawski wymusza szczepienia, to beneficjent pozostaje w ukryciu.

Przecież rząd nie nakłada dodatkowych podatków, tylko przy pomocy trolli, wmawia Tobie Obywatelu konieczność zakupu szczepionek, a powikłania także musisz leczyć na własny koszt. Przecież w każdym preparacie jest vat, czyli łapówka dla urzędników.

I na zakończenie. Czy nie byłoby lepiej, aby Izby Lekarskie  zajęły się np. reklamami telewizyjnymi?

Przykładowo, obecnie w telewizji reklamuje się pastę do wybielania zębów, opartą na węglu aktywnym.

W tym samym czasie Infodent.pl publikuje prace stomatologów, że ta pasta niszczy szkliwo.

Dlaczego więc Izby Lekarskie zezwalają na takie oszukiwanie i trucie ludzi?

Przecież infodent.pl wyjaśnia, że czyszczenie zębów takimi pastami uszkadza szkliwo, czyli przyspiesza próchnicę.

Jak do tej pory, żadna Izba Lekarska nie zapobiega takiemu precedensowi, oszukiwania społeczeństwa. Nie ukarano żadnego dealera fałszującego wyniki badań.

Zamiast tego, Izby:

zajmują się ściganiem lekarzy ostrzegającymi społeczeństwo przed uszkadzaniem swojego zdrowia, bezmyślnym braniem niesprawdzonych preparatów itd. ;
postępują wbrew ogólnie obowiązującym w Polsce i Unii Europejskiej przepisom prawnym o wolności słowa.
postępują wbrew założeniom izb lekarskich tj. stania na straży zdrowia społeczeństwa, które je utrzymuje.
biorą udział w praniu mózgów ludności, z której podatków żyją.

Czy nie lepiej by było np. gdyby członkowie takiego łódzkiego sądu zasiedli w bibliotece i podnieśli swoją wiedzę, przynajmniej do poziomu obecnego w piśmiennictwie naukowym?

Przecie nikt przy zdrowych zmysłach, dobrowolnie nie obnosi się z niewiedzą!

Jak do tej pory brak jakiegokolwiek artykułu lekarzy: Tadeusz Wójcika i Januariusza Kaczmarka polemizujących z tezami głoszonymi przez doktora Czerniaka.

Dlaczego zamiast prowadzić polemikę naukową wolą występować w roli sędziów kapturowych, obnażając swoją niewiedzę?

dr n. med. Jerzy Jaśkowskibyły sędzia Sądu Izby Lekarskiej

 

 

 

 

4 myśli na temat “Wyżej nerek nie podskoczy nikt! Jerzy Jaśkowski o Izbach Lekarskich

  • 28 grudnia 2019 o 21:55
    Permalink

    Panie Doktorze, otworzyły się Panu oczęta!? Jest Pan ciężko zdziwiony?

    Niestety, nie Pan jeden, do tej grupy zaliczam również siebie. To państwo jest chore… śmiertelnie! Chcę zaznaczyć, nieważne kto jest „u władzy”.

    Akurat tak się składa, że od roku usiłuję zwrócić uwagę różnym szacownym instytucjom – MARSZAŁKOWI WOJEWÓDZTWA WARMIŃSKO-MAZURSKIEGO (nadzorcy szpitala), MINISRTROWI ZDROWIA, RZECZNIKOWI ODPOWIEDZIALNOŚCI ZAWODOWEJ LEKARZY, RZECZNIKOWI PRAW PACJENTA, RZECZNIKOWI PRAW OBYWATELSKICH – na sytuację mojej bratowej, która po udarze trafiła do jednego z olsztyńskich szpitali.

    Niewątpliwie uratowano jej życie, spotkaliśmy wielu ludzi, którzy nas wspierali, uczyli i pomagali. Ale przytrafił się nam również przypadek p.o. ordynatora Agnieszki O., która zafundowała pacjentce i jej bliskim „armagedon”.

    Zapyta Pan z jakiego powodu? Odpowiedź jest prosta! Ja, brat męża chorej ośmieliłem się zapytać w/w, z jakiego powodu przeniosła chorą po udarze, do sali, w której był straszny „huk i łomot” bo piętro wyżej prowadzono poważny remont, a nad głową chorej ciągle pracował młot pneumatyczny.

    Nie należę do ludzi, których można zbyć odpowiedzią „bo tak”, więc pozwoliłem sobie na dyskusję z p.o. ordynator. No i się zaczęło!Bratowa nagle została „uzdrowiona”, p.o. ordynator postanowiła wypisać ją ze szpitala. Dodam, że bratowa nie chodziła, nie mówiła, nie siedziała samodzielnie, nie mogła wykonywać żadnych czynności związanych z samoobsługą.

    Długo można jeszcze na ten temat pisać, co potrafi „zorganizować” mściwy lekarz. Postanowiłem poprosić o pomoc przełożonych lekarki i tu rozczarowanie.

    Wszystkie wymienione wyżej instytucje, wydaje się, że powołane do zbadania sprawy, dziwnym trafem przychylały się do wyjaśnień lekarki, odmawiając przeprowadzenia postępowania wyjaśniającego. Dziś Rzecznik Odpowiedzialności Lekarskiej w Olsztynie, również odmówiła mi wszczęcia postępowania.

    Gdy zgłosiłem się do niej na spotkanie, aby na ten temat porozmawiać, ona w obecności dwóch nieznanych mi osób zażądała dokumentu potwierdzającego moją tożsamość. Po okazaniu dokumentu, ja poprosiłem również o wylegitymowanie się osób, godnie zasiadających za stołem.

    I co się stało? Wyrzucono mnie z gabinetu. Pani przewodnicząca stwierdziła, że nie ma dla mnie czasu, mimo umówionej wcześniej wizyty (pogarda, pogarda i jeszcze raz pogarda). I ktoś taki jest rzecznikiem???

    Oczywiście złożyłem zażalenie na jej decyzję odmawiającą wszczęcia postępowania ale złudzeń nie mam. Korporacja obroni koleżankę.

    Z poważaniem Andrzej Adamowicz

    Odpowiedz
    • 28 grudnia 2019 o 23:31
      Permalink

      Dziękuję! Z pewnością dr Jerzy Jaśkowski odpowie, gdy pozna szczegóły Twojej walki z… olsztyńską mafią 😉

      Odpowiedz
        • 29 grudnia 2019 o 19:47
          Permalink

          Dziękuję! Chociaż nie kumam 😉 Z „wariatami” „wszami” czy innymi „wspólnotami” jak nie z „mafiami”? 😉

          Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *