Kto i jak chce zarobić na seniorach? Marianna Hołubowska

Społeczeństwo polskie starzeje się w szybkim tempie. Już teraz mamy prawie 9 milionów seniorów i liczba ta będzie sukcesywnie rosła w najbliższych latach. Kto i jak chce zarobić na seniorach? 

Skromne emerytury polskich seniorów, w ogromnej większości poniżej 2 tysięcy złotych, nie pozwalają nawet marzyć o opłaceniu miejsca w jakimkolwiek domu spokojnej starości.

Osób starszych przybywa w szybkim tempie, a w Polsce brak jest wystarczającej infrastruktury pobytowej.

W szczególności bazy opiekuńczo-pobytowej dla seniorów, która byłaby dostępna wszystkim, niezależnie od wysokości ich emerytur i gwarantowała usługi na dobrym poziomie.

Budowa takiej infrastruktury oraz zapewnienie jej powszechności i dostępności, wydaje się więc jak najbardziej potrzebne i uzasadnione.

Można byłoby skorzystać w tym celu między innymi z wielu pro-społecznych i pro-senioralnych programów unijnych dotąd niewykorzystanych.

Tymczasem od trzech lat realizowany jest w Polsce pomysł zgoła odwrotny. Nie do końca, służący altruistycznym celom, bo czysto biznesowy.

Pomysł to zarabianie na zasobnych emerytach.

Ma polegać na budowie sieci ekskluzywnych domów seniora, przede wszystkim dla bogatych seniorów zza granicy.

Projekt ten propaguje powołana do życia dwa lata temu fundacja Narodowy Komitet Seniora, we współpracy ze środowiskiem ludzi tak zwanej szerokiej „lewicy”, ze środowiskiem uczelnianym, oraz z przedstawicielami Kościoła.

Przy wsparciu autorytetów naukowych reprezentujących różne światopoglądy i dyscypliny, promowane jest wdrożenie konkretnego modelu biznesowego na polskim rynku. Opartego na wykorzystaniu siły nabywczej relatywnie zdrowych, zamożnych, mobilnych, głównie zagranicznych seniorów.

Analizy ekonomiczne i prognozy wskazują, ze seniorzy zza granicy dysponują – po zakończeniu kariery zawodowej – całkiem sporymi aktywami.

Oszczędności i nieruchomości, które również można „spieniężyć”, aby zafundować sobie komfortowy pobyt w wysokiej klasy polskich placówkach opiekuńczo-pobytowych.

Dotyczy to głównie seniorów z bogatych krajów europejskich, ale według promotorów tego biznesu, ten trend ma być coraz wyraźniejszy, także w Polsce.

Tymczasem, głodni zysku propagatorzy i realizatorzy tego projektu na polskim rynku wydają się być już teraz głównymi beneficjentami środków finansowych pozyskiwanych na ten cel z różnych źródeł.

Czy srebrna ekonomia jest równie szlachetna jak srebro?

Nowa koncepcja biznesowa polegająca na wykorzystaniu siły nabywczej seniorów na rynku dóbr i usług, określana jest jako gospodarka senioralna, z angielskiego zwana też srebrną ekonomią (silver economy).

Poza szlachetną nazwą, jest to przede wszystkim pomysł komercyjny, polegający na biznesowym wykorzystaniu pewnego segmentu rynku. Nie przewiduje on działań filantropijnych.

Propagowaniem tego modelu ekonomicznego na polskim rynku zajmuje się założona w 2014 r. fundacja Krajowy Instytut Gospodarki Senioralnej.

Jej fundatorem i Prezesem jej Rady Nadzorczej jest profesor Robert Gwiazdowski, znany prawnik i ekspert podatkowy, były Prezes Rady Nadzorczej ZUS, a także wielki orędownik gospodarki wolnorynkowej.

Na wzór innych stowarzyszeń i organizacji kreujących swój własny wizerunek przy okazji promocji wydarzeń publicznych, fundacja organizuje od trzech lat coroczną debatę pt. Kongres Gospodarki Senioralnej, gdzie konsekwentnie nagłaśniana jest idea srebrnej ekonomii.

Fundacja zabiega o współpracę z Ministerstwem Rozwoju, a także z innymi pro-senioralnymi instytucjami i organizacjami dla propagowania swojej inicjatywy.

Polski emeryt nie jest krezusem

Prawdziwie zamożnych i bogatych ludzi, a do nich zalicza się tych, których płynne aktywa przekraczają milion dolarów rocznie, jest w Polsce niewielu. Zaledwie 41 tysięcy.

Nie stanowi to jednak żadnej bariery dla promotorów gospodarki senioralnej w Polsce, bo zgodnie z tym co twierdzą, bogatych seniorów ma w przyszłości przybywać.

A poza tym srebrna ekonomia ma się rozwijać głównie w oparciu o „import” zamożnych starszych ludzi z Zachodu, dla których Polska miałaby się stać luksusowym, „europejskim domem seniorów”.

Nie ma żadnych gwarancji, że majętni emeryci z Europy, czy z innych kontynentów zwabieni niższymi niż w innych krajach cenami usług senioralnych, wybiorą w celach turystyki medycznej, czy medyczno-pobytowej szare polskie niebo i chłodny klimat, a nie lazurowy błękit tropików.

Nie ma też pewności, że zechcą ochoczo przyjeżdżać na dłuższe pobyty do kraju, którego języka nie znają.

Swobodna komunikacja z otoczeniem, właściwe zrozumienie oczekiwań i potrzeb z zakresu usług medycznych, czy rehabilitacji to również ważna składowa poczucia bezpieczeństwa i komfortu.

Ale jeśli się pominie m. in. te aspekty i wytrwale podtrzyma się temat, można przecież zrealizować poboczne cele i nieźle zarobić na promocji samego pomysłu gospodarki senioralnej tworząc piękne miraże. Zajęła się tym inna fundacja.

Narodowy Komitet Seniora

W grudniu 2015 r. oficjalnie rozpoczęła działalność fundacja o szlachetnie brzmiącej nazwie Narodowy Komitet Seniora (NKS).

Czy można wątpić w szlachetne pobudki działania instytucji, na której czele stoi osoba duchowna, rektor Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego (UKSW), a w Kapitule i w Radzie fundacji zasiadają obok utytułowanych przedstawicieli świata nauki, księża: były rektor UKSW, były prezes Fundacji Dzieło Nowego Tysiąclecia znany ze swej przedsiębiorczości i relacji w świecie polityki i biznesu oraz księża wykładowcy na UMK w Toruniu i Uniwersytecie Papieskim w Krakowie?

Spośród szerokiego grona autorytetów naukowych reprezentujących polskie uniwersytety, w Radzie zasiadają głównie przedstawiciele nauk medycznych, ale także ekonomiści, przedsiębiorcy, jak i przedstawiciele nauk humanistycznych.

Był wśród nich także profesor Gwiazdowski z Krajowego Instytutu Gospodarki Senioralnej. Był, ale już nie jest.

Okazało się bowiem, że cele jego własnej fundacji nie są do końca komplementarne z celami Narodowego Komitetu Seniora.

Czym zajmuje się Narodowy Komitet Seniora?

Jego flagową misją jest realizacja Programu „Senior 2030”. Program sprowadza się do zachęcania i przekonywania majętnych seniorów z Europy i z pozostałych kontynentów naszego globu, do uprawiania turystyki medycznej w naszym kraju.

Jak ma się to urzeczywistnić? Poprzez stworzenie w Polsce sieci luksusowych domów seniora zapewniających podstawową opieką medyczną lub telemedyczną, oferującą także zabiegi SPA, wellness i rehabilitację.

Według terminologii Programu „Senior 2030”, Polska miałaby się po prostu stać jednym, wielkim „domem seniora”. Brzmi to zdecydowanie lepiej niż np. „wielki dom starców”.

Nowe placówki przewidziane w Programie, których do 2022 r ma być piętnaście, zostaną zbudowane od podstaw. Inne, spośród 200 istniejących już obiektów senioralnych będą pozyskane na zasadach franczyzy.

Wszystkie mają mieć podobny układ architektoniczny i wystrój wnętrz oferując ten sam, bardzo wysoki standard usługi. Jednym słowem, mają to być obiekty „z charakterem”, najlepiej w odrestaurowanych kompleksach parkowo-pałacowych, w pięknej krajobrazowo okolicy.

Ich wysoki standing, komfort, paleta usług medycznych, a także położenie w atrakcyjnych miejscach, tj. w pobliżu uzdrowisk czy miejsc kultu religijnego, sprawią, że będą tworzyć jednolitą sieć Euro-Senior.

Piramida interesów

Ten piękny sen o zyskownym luksusie, ma się ziścić w oparciu instytucjonalną strukturę w formie piramidy.

Bazą tego przedsięwzięcia będzie europejska spółdzielnia European Silver Fund (SCE) z siedzibą w Brukseli, stworzona dla pozyskiwania członków i promocji sieci Euro-Senior.

Dla wzmocnienia jej działania, powstaną także oddziały we wszystkich stolicach Unii Europejskiej.

W Polsce natomiast, planowane jest stworzenie sieci regionalnych klastrów seniora, po jednym w każdym województwie.

One również będą propagować idee srebrnej gospodarki w oparciu o zrzeszenie jak największej liczby osób fizycznych i podmiotów związanych z działalnością na rzecz seniorów, takich jak instytucje kościelne, uniwersytety trzeciego wieku, gminne rady seniorów, jednostki samorządu terytorialnego, uczelnie itd.

Ale główną rolą klastrów ma być pozyskiwanie finansowania dla działań spółdzielni z różnych źródeł. W materiałach Narodowego Komitetu Seniora wymienia się te źródła.

Będą to np. środki z budżetu:

  • Komisji Europejskiej,
  • z Banku Inwestycyjnego,
  • z Europejskiego Funduszu Inwestycyjnego,
  • z Europejskiego Funduszu na rzecz Inwestycji Strategicznych,
  • z programów unijnych dedykowanych dla działań w ramach gospodarki senioralnej i wdrażania nowoczesnych rozwiązań telemedycznych,
  • z Regionalnych Programów Operacyjnych (RPO)
  • oraz środki z programów rządowych, takich jak program ASOS (Aktywność Społeczna Osób Starszych), na który w latach 2014-2020 rząd zamierza przeznaczać ok. 40 mln złotych rocznie, czy program Senior Plus (dawniej Senior Wigor) wspierający tworzenie domów dziennych dla seniorów.

Prawdziwym biznesem zajmie się wianuszek zależnych od siebie spółek, które są aktualnie w trakcie powoływania.

Ma zatem powstać spółka Euro-Senior Management S.A., która zagwarantuje efektywność zarządzania operacyjnego.

Na jej kapitał zakładowy złożą się wkłady inwestorów prywatnych (72%), instytucji kościelnych (20%), Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego (5%) i Narodowego Komitetu Seniora (3%).

Euro-Senior Management ma być większościowym udziałowcem spółki Senior House Holding S.A. (pozostałe udziały objąłby inwestor instytucjonalny).

Ta zaś z kolei będzie bezpośrednio zarządzać i nadzorować spółki celowe (SPV), które mają być powoływane dla budowy każdego z obiektów Euro-Senior.

W każdej spółce celowej SPV, Senior House Holding miałaby objąć udziały większościowe. Udziały mniejszościowe w formie aportu gruntów objęłyby zaś instytucje kościelne, hotele-SPA i inni inwestorzy.

Kolorowe biuletyny reklamowe prezentujące ten model biznesowy oraz bajeczne obiekty dla emerytów i uśmiechniętych, tryskających zdrowiem seniorów napawają entuzjazmem i pobudzają wyobraźnię.

No właśnie! I tu pojawia się pytanie: czy te ekskluzywne obiekty będą również dostępne dla skromnie uposażonego polskiego emeryta?

Luksusowa klientela w luksusowych obiektach

Projekt budowy sieci ekskluzywnych domów seniora jest projektem komercyjnym, wycelowanym w określoną klientelę dysponującą wysokimi zasobami finansowymi. Mają to więc być majętni emeryci z krajów Zachodniej Europy oraz zamożna Polonia, głównie amerykańska. Umożliwienie dostępu do luksusowych usług senioralnych dla osób średniozamożnych Narodowy Komitet Seniora nazywa już na tym etapie realizacji Programu „Senior 2030” – wyzwaniem. Twierdzi jednak równocześnie, że dzięki mechanizmowi lojalnościowemu z krótkich pobytów (od tygodnia do trzech tygodni) w obiektach o niższej klasie będą mogły korzystać osoby na każdym poziomie zamożności. Wzruszające.

Powiązania naukowo-biznesowe

Fundacja Narodowy Komitet Seniora wydaje się być rozpoznawalnym szyldem reklamowym dla programu budowy luksusowej infrastruktury dla bogatych seniorów.

Jego realizacja opiera się na współpracy z Uniwersytetem Kardynała Stefana Wyszyńskiego oraz z Grupą Kapitałową „Samorządowa Polska”.

Uczelnia katolicka ma pełnić rolę koordynatora naukowego Programu„Senior 2030” i lidera środowiska uczelnianego.

Grupa Kapitałowa ma zajmować się natomiast wszystkimi aspektami finansowo-organizacyjnymi projektu.

Czym jest Grupa Kapitałowa „Samorządowa Polska”?

To zespół powiązanych ze sobą kapitałowo spółek i fundacji. W każdej z nich są prezesi i członkowie zarządu, przewodniczący i członkowie rad nadzorczych, a także pewnie drobny personel.

Wszyscy zainteresowani korzystają więc z apanaży wynikających z piastowanych funkcji niezależnie od końcowego rezultatu projektu.

I wziąwszy pod uwagę nazwiska osób piastujących te funkcje, można sobie jedynie wyobrazić, że nie są to skromne kwoty na poziomie średniej emerytury krajowej.

W rozbudowanej strukturze Grupy Kapitałowej „Samorządowa Polska” znajdujemy więc:

  • Centrum Operacyjne „Samorządowa Polska”,
  • Krajowy Fundusz Rozwoju „Samorządowa Polska” (do kwietnia 2017 r. znany jako Krajowy Fundusz Poręczeniowy)
  • oraz Fundację Kapitałową „Samorządowa Polska”.
  • W grupie tej są także Lokalne Centra Rozwoju, czyli podstawowe struktury terenowe na poziomie gmin.
  • Ze spółkami Grupy Kapitałowej powiązana jest Unia Gospodarcza Samorządowych Funduszy Pożyczkowych „Samorządowa Polska”, a także Związek Rzemiosła Polskiego.

Główną rolę w Grupie Kapitałowej odgrywa Centrum Operacyjne, które ze względu na swoje dotychczasowe doświadczenie ma zająć się koordynacją działań wszystkich klastrów na szczeblu lokalnym i krajowym i wspomagać organizacyjnie i logistycznie pozyskiwanie środków finansowych.

Metoda działania, system współzależności spółek Grupy Kapitałowej i sposób pozyskiwania finansowania jest łudząco podobny do tego, który już został zastosowany przez Centrum Operacyjne w innym projekcie o nazwie Program „Samorządowa Polska”.

Jest to mechanizm pożyczkowy dla mikro, małych i średnich przedsiębiorców w oparciu o finansowanie unijne i współpracę z gminami.

Realizowany jest bez zbytniego rozgłosu medialnego od 2013 roku pod patronatem Aleksandra Kwaśniewskiego i prof. Jerzego Buzka.

W projekcie tym motorem napędowym jest Unia Gospodarcza Samorządowych Funduszy Pożyczkowych „Samorządowa Polska” powołana przez Związek Rzemiosła Polskiego.

Czuwa nad nim także Rada Programowa, gdzie odnaleźć można znane nazwiska: Krzysztof Janik, Jacek Janiszewski, Ireneusz Bil, Jacek Piechota, Janusz Steinhoff, Jerzy Bartnik, Krzysztof Pietraszkiewicz (Prezes Związku Banków Polskich) i wiele innych.

W Programie „Samorządowa Polska” uczestniczą m. in.: Konfederacja LEWIATAN, Business Center Club (BCC), Krajowa Izba Gospodarcza (KIG).

Narodowy Komitet Seniora tłumaczy współpracę z Centrum Operacyjnym Grupy Kapitałowej „Samorządowa Polska” doświadczeniem pozyskanym ze współpracy zarówno z biznesem jak i jednostkami samorządu terytorialnego.

Elitarny kolektyw Grupy Kapitałowej

W zarządach i radach nadzorczych spółek Grupy Kapitałowej „Samorządowa Polska” zasiadają, wymieniając się co jakiś czas na stanowiskach, prominentni działacze SLD oraz byli ministrowie w rządzie Jerzego Buzka.

Wiele mówią chociażby wspomniane już nazwiska: Krzysztof Janik, Jacek Piechota, Janusz Steinhoff, Ireneusz Bil (Dyrektor fundacji Aleksandra Kwaśniewskiego Amicus Europae), Jacek Janiszewski, minister rolnictwa i rozwoju wsi w rządzie Jerzego Buzka, a także Andrzej Arendarski (Prezes KIG) i wielu, wielu innych.

W tej ministerialnej galerii przewinął się także przed objęciem mandatu europosła były minister administracji i cyfryzacji Michał Boni, który onegdaj był ministrem rządzie Jana Krzysztofa Bieleckiego, a potem w rządzie Jerzego Buzka.

W ubiegłym roku do tego elitarnego grona dołączył także prof. Michał Kleiber, m. in. były minister nauki w rządzie Leszka Millera i Marka Belki odpowiedzialny za koordynację prac Grupy Kapitałowej.

Ważną postacią pełniącą rolę zwornika działań Grupy Kapitałowej, a także wielu innych fundacji i funduszy mających często w nazwie przymiotnik „samorządowy” wydaje się być Jerzy Bartnik, były Prezes Związku Rzemiosła Polskiego.

Wymieniany jest on także jako pomysłodawca Programu „Samorządowa Polska”.

Zadziwiający alians duchownych z lewicą

Jak to się stało, że katolicki Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego realizuje projekt biznesowy we współpracy z lewicowymi politykami z Grupy Kapitałowej „Samorządowa Polska” i naukowcami różnych przekonań zasiadających w Narodowym Komitecie Seniora?

Otóż uczelnia deklaruje w materiałach reklamowych NKS, że choć jest przywiązana do nauki Kościoła, to współpraca z naukowcami o innym światopoglądzie wzbogaciła tylko „Program Senior 2030”.

Co się zaś tyczy współpracy z Grupą Kapitałową „Samorządowa Polska” wydaje się, że wiele wyjaśnia tu postać byłego ministra rolnictwa w rządzie Jerzego Buzka, Jacka Janiszewskiego.

Jest on obecny w spółkach Grupy Kapitałowej „Samorządowej Polski” i w Unii Gospodarczej Samorządowych Funduszy Pożyczkowych. Prowadzi także własną fundację, która od wielu lat organizuje kongres gospodarczy Welconomy w Toruniu.

Tak się też składa, że w 2004 r., a więc dziewiętnaście lat po ukończeniu studiów na Wydziale Zootechniki Akademii Rolniczo-Technicznej w Bydgoszczy, minister Janiszewski uzyskał naukowy stopień doktora w dziedzinie socjologii na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego.

Wątpliwe referencje moralne

Czy duchowni i światli pracownicy nauki biorący aktywny udział w Programie „Senior 2030” nie sprawdzili referencji ludzi, z którymi współpracują?

Czyżby nie słyszeli, że wśród kadr spółek „Samorządowej Polski”, są także osoby, którym w przeszłości zarzucono niegospodarność w zarządzaniu publicznym majątkiem, że niektórym z nich postawiono zarzuty, że w spółkach tych zasiadali ludzie zamieszani nawet w sprawy kryminalne?

To nie żadna tajemnica. Informują o tym media.

Czy takie moralne świadectwa są do przyjęcia przez ludzi Kościoła lub z Kościołem związanych?

Dlaczego bez głębszej refleksji chcieliby powierzać zarządzanie publicznymi i prywatnymi środkami finansowymi osobom, których autorytet już został nadszarpnięty?

Czy takie „wizytówki” budują wiarygodność fundacji, która zamierza zajmować się osobami starszymi, z natury rzeczy ufnymi i bezbronnymi w świecie interesów biznesowych?

Kwestia wiarygodności bajecznej oferty

Broszury i biuletyny opisujące Program „Senior 2030” urzekają pięknem kolorowych ilustracji przedstawiających wspaniałe rezydencje, zamki we Francji, wnętrza o luksusowym i stylowym wystroju, nowoczesne SPA i uśmiechniętych, szczęśliwych ludzi w dojrzałym wieku.

Wszystko to jednak jest tylko mirażem, folderem reklamowym powielającym pomysły, które usiłowano już wdrażać w Stanach Zjednoczonych czy innych rozwiniętych gospodarczo krajach jakiś czas temu.

Gdyby był rzeczywiście duży popyt na tego typu inwestycje, to przecież słychać byłoby o nich we Francji, w Niemczech, we Włoszech i w innych „ciepłych i słonecznych krajach” masowo oferujących bogatym emerytom takie możliwości.

W państwach tych już dawno założone zostałyby spółdzielnie seniorów i wdrożona byłaby telemedycyna. Ale tak raczej nie jest.

Nie nastąpiła także znacząca podaż nowych miejsc pracy z racji powstania kilku nowych domów opieki nad seniorami i nie poprawiła ona w sposób znaczący gospodarek krajów rozwiniętych w kryzysie.

Co więcej, wzory telemedycyny czy teleopieki jakie prezentuje na swoim portalu Narodowy Komitet Seniora wzbudzić mogą nie tyle zdumienie, ile zaniepokojenie.

Oto bowiem przykładem dla Polski może być Jamajka, gdzie skomunikowano informatycznie trzy szpitale oraz indyjski stan Orissa, gdzie w ramach projektu pilotażowego również skomunikowano informatycznie szpitale, a w oddalonych od miast strefach wiejskich zainstalowano punkty kontaktowe z centrum obsługi medycznej.

Równie niepokojąco wygląda pomysł wykorzystania Partnerstwa Publiczno-Prywatnego w przedsięwzięciach Programu „Senior 2030”.

Jak do tej pory, głównymi beneficjentami projektów PPP w Polsce, które w 70% w ogóle nie dochodzą do realizacji, byli jedynie sowicie opłacani konsultanci i kancelarie doradcze.

Wreszcie, gdzie jest logika i etyka w programie ściągania do Polski seniorów z rozwiniętych krajów zachodnich w sytuacji, gdy demografia wskazuje, że społeczeństwo polskie starzeje się w szybkim tempie.

Kto zajmie się krajowymi emerytami, gdy przybędzie ich jeszcze zza granicy? Przecież wielu młodych Polaków wyemigrowało na Zachód zostawiając w kraju starzejących się rodziców.

Czy priorytetem będzie wówczas opieka nad emerytami „zagranicznymi” ze względu na zasobność ich portfeli?

Gdzie znajdzie się personel do opieki nad seniorami w ogóle, bez względu na kraj pochodzenia i na majętność, jeśli w starzejącym się polskim społeczeństwie będzie brak rąk do pracy?

Czy rozwiązaniem będzie kolejny „import”?

Olsztyńscy naukowcy w Narodowym Komitecie Seniora

Profesor Jerzy Gielecki, Prodziekan ds. Kształcenia na Wydziale Nauk Medycznych UWM w Olsztynie oraz adiunkt na Wydziale Nauk Społecznych UWM Zdzisława Kobylińska, są współzałożycielami Narodowego Komitetu Seniora.

Zasiadają oni także w Radzie Programowej NKS, a Zdzisława Kobylińska jest jej Wiceprzewodniczącą.

Członkami Rady NKS są także profesor Ryszard Górecki, rektor UWM i profesor Wojciech Maksymowicz, Dziekan Wydziału Nauk Medycznych tej uczelni.

Cztery lata temu, w imieniu olsztyńskiego UWM, rektor Górecki podpisał porozumienie o współpracy z olsztyńskim stowarzyszeniem HELPER z Olsztyna, które administruje pięcioma placówkami pomocy dziennej dla osób starszych, samotnych i niepełnosprawnych.

W Olsztynie i Reszlu domy te zajmują piękne, zabytkowe budynki, a standard ich wyposażenia przypomina stylowe obiekty hotelowe.

Placówki te dysponują także sprzętem rehabilitacyjnym i aparaturą do podnoszenia sprawności i kondycji fizycznej i znajdują się też niedaleko miejsc kultu: Gietrzwałdu i Świętej Lipki.

Oba te obiekty odpowiadają więc całkiem nieźle swoim wyjściowym poziomem i atrakcyjnym położeniem wymaganiom stawianym w projekcie sieci Euro-Senior.

Czy nie mogłyby z czasem przeobrazić się w komfortowe domy seniora i służyć turystyce medycznej promowanej w projekcie „Senior 2030”? Taka opcja wydaje się całkiem możliwa.

Tym bardziej iż olsztyńska lokalizacja wskazana jest na mapie Programu „Senior 2030” wśród pierwszych piętnastu placówek, które mają powstać.

A może tym obiektem ma zostać na przykład stary Miejski Szpital w Olsztynie?

Profesor Wojciech Maksymowicz, pomysłodawca pozyskania 350 milionów rządowych pieniędzy na nowy szpital kliniczny w Olsztynie, przyznał niedawno podczas debaty publicznej, że niespecjalnie orientuje się czym zajmuje się fundacja Narodowy Komitet Seniora, w której znalazł się na prośbę ministra Jacka Janiszewskiego.

Powiedział jednocześnie, iż w sytuacji przejęcia przez olsztyński UWM wiekowego budynku Szpitala Miejskiego i budowy nowego szpitala, stara placówka mogłaby zostać zagospodarowana na oddział geriatryczny lub hospicjum.

Naturalnie, na tym etapie debaty o nowym szpitalu pomysł taki można traktować jako niezobowiązującą sugestię.

Należy jednak mieć na uwadze, iż w komercyjnym Projekcie „Senior 2030” promuje się pomysł urządzenia przyszłych domów seniora w miejscach o wyjątkowych walorach, na przykład historycznych.

Stary szpital z kaplicą to może być wyjątkowa atrakcja, usytuowana obok nowoczesnej placówki medycznej. Odrestaurowany i odpowiednio wyposażony mógłby przecież wejść w skład sieci Euro-Senior.

I myśl owa nie musi być wcale fantazją. Taka hipoteza ma rację bytu, do momentu powstania zapisów gwarancyjnych, że tak się nie stanie.

Biznes i odpowiedzialność

Zajmowanie się seniorami i urządzanie im lepszej przyszłości jest szlachetne i może tylko przynieść chlubę tym, którzy rzeczywiście kierują się humanitarnymi, altruistycznymi pobudkami.

Takich ludzi jest dużo, działają bez rozgłosu, charytatywnie, w hospicjach, w szpitalach, w domach opieki, we własnym domu.

Inaczej jednak rzecz się ma, gdy chodzi o projekt biznesowy, którego celem nie jest bezinteresowna troska o zdrowie i godną jesień życia niezasobnych, często samotnych emerytów, ale dążenie do realizacji zyskownego przedsięwzięcia biznesowego.

Rzecz jasna, komercyjne projekty dla seniorów mają także swoją rację bytu o ile istnieje na nie rzeczywiste zapotrzebowanie, i o ile ich autorzy i realizatorzy inwestują w projekty własne środki.

W dużych polskich miastach gdzie tradycyjnie zarobki i emerytury są znacznie wyższe niż przeciętne powstały już domy seniora o wysokim standingu wybudowane przez prywatny kapitał i powstaną na pewno kolejne. I tak jest chyba uczciwie i na zasadach wolnego rynku.

Dlaczego jednak publiczne środki i kolejny strumień unijnych dotacji mają pójść na tworzenie w Polsce sieci ekskluzywnych obiektów, które z założenia mają służyć, przynajmniej na początku realizacji tego projektu, przede wszystkim majętnym emerytom, głównie „importowanym” z Zachodu.

Gdzie jest logika takiego działania?

W gospodarce rynkowej to prywatny kapitał powinien być motorem działania, a nie publiczne środki wykorzystane dla prywatnego zysku.

Gdzie jest troska i odpowiedzialność za najbiedniejszych polskich seniorów? Kto daje przyzwolenie moralne na takie działania?

Dlaczego duchowni i wybitni naukowcy użyczają swego autorytetu jak tarczy dla czysto biznesowych interesów określonego środowiska?

Tu nie wystarczy tłumaczenie o czysto naukowej współpracy.

Czy autorzy Programu „Senior 2030” zamierzają zarabiać na wykluczeniu społecznym? Bo i w ten sposób można odbierać wdrażanie tej koncepcji.

Czyż nie jest dyskryminacją różnicowanie emerytów pod względem ich siły nabywczej i ograniczanie im – w ten sposób – dostępu do pewnych dóbr i usług?

Czy dotacje unijne i publiczne środki z różnych samorządowych szczebli, a więc podatki całego społeczeństwa, mają służyć wykluczeniu społecznemu, czy też integracji, solidarności i pomocy najsłabszym i najbiedniejszym seniorom?

A może to tylko kolejne wcielenie, tym razem srebrne, wykorzystania publicznych pieniędzy do czerpania prywatnych zysków?

Marianna Hołubowska

PS. Przed publikacją tego materiału, zwróciłam się z pytaniami do kilku kluczowych w Narodowym Komitecie Seniora osób.

Dr hab. Zdzisława Kobylińska z Wydziału Nauk Społecznych UWM w Olsztynie i członek Rady Programowej TVP3 w Olsztynie, odmówiła odpowiedzi i odesłała mnie do dr Jacka Janiszewskiego. Moja korespondencja do pana Janiszewskiego pozostaje bez odpowiedzi do chwili obecnej.

Również Przewodniczący Kapituły Narodowego Komitetu Seniora, ks prof. dr hab. Henryk Skorowski z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, nie zechciał odpowiedzieć na listę przesłanych mu pytań. Przekazał je Zarządowi NKS.

Prezesem Zarządu NKS jest pan Henryk Pietraszkiewicz, piastujący na co dzień funkcję prezesa FM Banku (mikrokredyty). Nadal czekam na odpowiedź, która jeszcze nie nadeszła.

Ksiądz profesor Skorowski zaznaczył podczas rozmowy telefonicznej, że zarówno funkcja Prezydenta NKS pełniona przez ks. prof. dr hab. Stanisława Dziekońskiego, Rektora UKSW, jak i funkcja Przewodniczącego Kapituły NKS są tylko funkcjami honorowymi, a UKSW zaangażował się w projekt NKS od strony ideowo-naukowej.

Profesor Robert Gwiazdowski odpisał, iż nie zasiada już w Radzie Programowej fundacji Narodowy Komitet Seniora, gdzie znalazł się na zaproszenie dr Jacka Janiszewskiego. Okazało się bowiem iż jego własna fundacja Instytut Gospodarki Senioralnej i fundacja NKS nie mogą być komplementarne.

Skontaktowałam się także z instytucją kościelną jaką jest Caritas, która wymieniana jest w materiałach NKS jako instytucja wspomagająca seniorów.

Poza tym, Caritas Archidiecezji Warszawskiej przystąpiła do Mazowieckiego Klastra NKS. Odpowiedź była klarowna:

„Caritas Polska nigdy nie podjęła współpracy z Narodowym Komitetem Seniora”.

W tym kontekście zdumiewa slajd z prezentacji jaka miała miejsce podczas ostatniego posiedzenia Kapituły Narodowego Komitetu Seniora w Ołtarzewie pod koniec sierpnia 2017 roku.

Slajd nosi tytuł „Wypracowane formy współdziałania” i wskazuje na UKSW, NKS i Caritas skupione wokół „wspólnej misji” – zdjęcie ilustrujące wpis.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *