Rak piersi jest dziedziczny?!

Co nazywamy metodą naukową w temacie raka piersi? Otóż tresuje się adeptów sztuki Eskulapa, że rak piersi jest dziedziczny i zależy do kombinacji genów BRCA ½. Na podstawie tej reklamówki wzmocnionej szopką Angeliny Jolie, masa kobiet daje sobie obcinać biusty. Nie trzeba wyjaśniać, że jest to wprost kopalnia pieniędzy. 

Najpierw sama oper­ac­ja kilka­naś­cie tysię­cy. Potem opro­te­zowanie, naświ­et­lanie, chemioter­apia i zakup peruk itd. Jak to mówią star­si i mądrze­jsi: interes pon­ad wszys­tko!

Tym­cza­sem, ofic­jal­nie pub­likowane w najbardziej reklam­owanych cza­sopis­mach medy­cznych prace mówią coś zupełnie innego. Gen śmiertel­nego raka pier­si to MIT!!!

Potwierdza­ją to bada­nia opub­likowane w jed­nym z najs­tarszych cza­sop­ism medy­cznych The Lancet Oncol­o­gy. Pra­ca pt.

Geneza mutacji BRCA i wyniki odległego przeżycia wolnego od wznowy pomiędzy pacjentami z mutacją BRCA 1 lub BRCA 2, a pacjentami bez tych mutacji po rozpoznaniu raka piersi.

Wnios­ki z pra­cy opartej na 10-let­nich bada­ni­ach w 127 szpi­ta­lach Wielkiej Bry­tanii, kobi­et od 18 do 40 roku życia wykaza­ły, że:

nie ma różnicy w przeżyciu pomiędzy osobami z mutacją, jak i tymi bez mutacji.

W badanym okre­sie zmarło 651 kobi­et, ale przeży­cie dwu, pię­cio i dziesię­ci­o­let­nie w obu gru­pach były podob­ne.

Mało tego, okaza­ło się, że kobi­ety z potrójny­mi mutac­ja­mi mają fak­ty­cznie więk­sze szanse na przeży­cie, aniżeli te bez mutacji.

Na otrzy­mane wyni­ki nie miał wpły­wu ani wskaźnik masy ciała, ani pochodze­nie etniczne kobi­et.

Tak więc dzię­ki odpowied­niej reklamie, mil­ionom kobi­et na całym świecie niepotrzeb­nie obci­nano pier­si, tylko i wyłącznie z powodu chę­ci zysku przed­siębiorstw medy­cznych.

Reasumując:

twierdze­nie, że mutac­ja genu BRCA powodu­je raka, jest kole­jnym przykła­dem mity­cznego bytu, który wyrządza znaczne szkody kobi­etom, w imię rzekomego ratowa­nia ich życia.

Nie wspom­nę tutaj o wyprowadza­niu setek mil­ionów na oper­ac­je, chemioter­apię i radioter­apię z budże­tu Służ­by Zdrowia, pod tym samym pretek­stem ratowa­nia życia.

A cała his­to­ria opar­ta jest na wierzeni­ach onkologów, a nie na naukowych dowodach. I proszę się zas­tanow­ić, tzw. Rady Lekarskie jakoś dzi­wnie ani w tej spraw­ie, ani w his­terii wirusa odry, nie powołu­ją się na naukowo potwierd­zone fak­ty.

Wraca­jąc do mam­mo­grafii. Otóż dowiedziono naukowo, że mam­mo­grafia powodu­je liczne skut­ki uboczne.

Ostat­nio znalazłem pracę w Annals of Fam­i­ly Med­i­cine, zaty­tułowaną:

Długoterminowe psychospołeczne konsekwencje fałszywie pozytywnej mammografii przesiewowej

wysuwa­jącą na pier­wszy plan kon­sek­wenc­je zaniżonej oce­ny pro­gramów bada­nia pier­si i bard­zo trwały uraz, związany z fałszy­wie pozy­ty­wną diag­nozą raka pier­si.

Najczęś­ciej wys­tępu­ją­cy­mi objawa­mi były: • poczu­cie przygnę­bi­enia, „a może się omylili?” • niepokój co do dal­szych losów • negaty­wny wpływ na zachowanie, „na niczym mi nie zależy” • negaty­wny wpływ na sen • stopień samokon­troli pier­si, częs­totli­wość • negaty­wny wpływ na sek­su­al­ność • brak poczu­cia atrak­cyjnoś­ci • dal­sze obawy o raka • wartoś­ci egzys­tenc­jalne • kląt­wa fałszy­wej diag­nozy.

New Eng­land Jour­nal of Med­i­cine opub­likował przeło­mowe bada­nia, przeprowad­zone na 6 mil­ionach Szwedek w wieku 30 lat i starszych. Bada­nia wykaza­ły, że ryzyko samobójst­wa u kobi­et w pier­wszym tygod­niu po otrzy­ma­niu infor­ma­cji o raku, zarówno pozy­ty­wne, lub negaty­wnej, było 16 razy więk­sze, a ryzyko zgonu związanego z sercem, 27 razy więk­sze.

Bada­nia te jed­noz­nacznie wskazu­ją, że wszelkiej maś­ci bada­nia prze­siewowe niosą za sobą wielkie ryzyko dla zdrowia, zarówno fizy­czne, jak i psy­chiczne.

New Eng­land Jour­nal of Med­i­cine opub­likował również pracę wskazu­jącą, że w USA pon­ad 1 300 000 kobi­et, zostało błęd­nie zdi­ag­no­zowanych.

Powodu­je to niepotrzeb­ne i szkodli­we oper­owanie, radioter­apię i chemioter­apię, u pon­ad 43000 kobi­et rocznie. Przenosząc to na warun­ki Pol­skie, sza­cunkowo pon­ad 5 000 kobi­et jest okaleczanych rocznie.

Udowod­niono naukowo, że niskie daw­ki promieniowa­nia rentgenowskiego powodu­ją znacznie więk­sze szkody zdrowotne, aniżeli wysok­ie.

Pra­ca naukowa opub­likowana w British Jour­nal of Radi­ol­o­gy w 2006 roku stwierdza­ła:

Zwiększona skuteczność biologiczna promieniowania o niskiej energii, stanowi implikacje do badań mammograficznych. Rodzaj promieniowania stosowanego w mammografach jest znacznie bardziej rakotwórczy, aniżeli wcześniej sądzono.
Mammografia - ryzyko
Sym­pozjum w Chica­go 2016 — film pod wpisem

Ostat­nie bada­nia wykaza­ły, że promieniowanie rentgenowskie stosowane w mam­mo­grafii jest co najm­niej 4-krot­nie, a praw­dopodob­nie a 6-krot­nie bardziej skuteczne w powodowa­niu uszkodzeń muta­cyjnych, aniżeli promieniowanie o wyższej energii. Czyli mamo­grafia jest 6-krot­nie bardziej szkodli­wa, aniżeli zwykły rent­gen.

Zarówno chemioter­apia, jak i radioter­apia zwięk­sza­ją pop­u­lację komórek macierzystych raka, które są źródłem złośli­wienia i inwazyjnoś­ci raka.

Pra­ca z 2017 roku Amer­i­can Can­cer Soci­ety pokazu­je, że nawet, gdy promieniowanie zabi­ja połowę komórek nowot­worowych, komór­ki które przeżyły sta­ją się oporne na dal­sze lecze­nie, znane jako indukowane komór­ki macierzyste raka sut­ka BCSC, i są 30 razy bardziej podatne na rozwój nowot­woru.

Rak piersi jest dziedziczny? Bzdura! Szwajcaria zabrania stosowania mammografii. Widocznie Szwajcarzy wolą kobiety z piersiami! W Polsce nie tylko nie zabrania się stosowania tego procederu, ale przeznacza się na takie — rzekomo profilaktyczne — badania pieniądze przymusowo zabierane podatnikowi.

dr n. med. Jerzy Jaśkowski

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *